Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Uchwycić życie – Hanna Świda-Ziemba

Uchwycić życie: wspomnienia, dzienniki i listy 1930-1989 – Hanna Świda-Ziemba
Wydawnictwo Ośrodek Karta , 2018 , 348 stron + 36 zdjęć
Seria Świadectwa XX Wiek: Polska
Literatura  polska

   Niezwykłe i nadal potrzebne spojrzenie na świat!

   Świadomie nie użyłam słowa „życie” lub „osobowość”, ale właśnie ten pryzmat postrzegania rzeczywistości osadzony w dopiero drugiej kolejności -  życiu, będącym wyrazem wartości. Okruchach chwil i myśli rozproszonych w listach do najbliższych, tekstach publicystycznych, wywiadach, nagraniach biograficznych i dziennikach, będących emocjonalnym i żywym zbliżeniem rozwoju osobowości i postaw życiowych bohaterki biografii, które zmieniały się w miarę dorastania tak, jak charakter pisma. I tak, jak pismo nie zmieniało się w jego zasadniczej, charakterystycznej części, tak nie zmieniały się wartości determinujące jej wybory, decyzje i zachowania.

   Wierna im do końca.

   Przedstawicielka polskiej, zróżnicowanej inteligencji  w postawach wobec komunizmu po wojnie, która jako dziecko przeżyła okupację bolszewicką i niemiecką w Wilnie. Była świadkiem formowania się PRL i kolejnych w nim zmian, a potem  budowy nowej Polski po 1989 roku, chociaż jej biografia obejmuje lata 1930-1989. Spośród wielu zdjęć rodzinnych dołączonych do tekstów wybrałam najbardziej mi bliskie – w roli nauczycielki statystyki. Ujęcie, które przypomina mi moje koleżanki i moich kolegów, kiedy wchodzę do klasy tuż po zakończonej lekcji i widzę ich pochylonych nad papierami. Różnicę widać tylko w braku komputerowego monitora na stole.

Bardzo trudne zadanie miał autor opracowania Dominik Czapigo – uchwycić i scalić to życie w jego rozmigotaniu. Udało mu się jednak je zatrzymać i oddać kotłujące się w nim emocje i burzę myśli. Wyłowić z morza rozproszonych informacji w różnorodnej formie i stworzyć jednolitą, chronologicznie podaną biografię człowieka pracowitego. Również nad sobą. Jej życie było dla mnie odpowiedzią na pytanie o sposoby przetrwania w czasach dwóch totalitaryzmów – faszystowskim i komunistycznym – z podniesioną głową. Bycia niezmiennie przyzwoitym w skrajnych warunkach sprzyjających ujawnianiu się w człowieku „bestii”.

   W czasach okupacji niemieckiej wprawdzie była dzieckiem, ale za to jakim!

   Dziewczynką myślącą, ciekawą i pragnącą działać. W opinii koleżanki – obustronna – to jest z jednej strony żywa i chuliganowata, a z drugiej - ma sens w głowie. Już wtedy miała sprecyzowane poglądy na dziejące się zmiany i wydarzenia historyczne. Nienawidziła bolszewików i koniecznie chciała bronić, a nawet zginąć dla Polski. W desperacji chęci czynu zostawiła mamie list pożegnalny, w którym napisała  – Każdy musi służyć Ojczyźnie, jak umie. Chcę zostać dzieckiem pułku. Uciekam na wojnę. Jej dzienniki pisane na gorąco dostarczały mi przede wszystkim emocji, których raczej już nie spotykałam w zdystansowanych wspomnieniach z nagrań po latach. Oczywiście z wyprawy na wojnę nic nie wyszło, ale taka postawa dziesięciolatki mówiła wiele o jej sposobie myślenia, kształtującej się osobowości i przyjętym systemie wartości, którego, była tego pewna, nie zmieni, pisząc  – Jak kiedyś będę dorosła, to pomyślę, że jak miałam lat 10, to to było samo.

   Słowa dotrzymała!

   Jakim cudem? Przecież w dorosłości „zapomina się” o ideałach i marzeniach. Zwłaszcza że w jej przypadku skutecznie pomagał w tym komunizm sprzyjający konformizmowi i wyzwalaniu cech przynajmniej przystosowawczych. Przyglądałam się tym zmianom, ambitnym spełnianiu się wbrew warunkom, jej wewnętrznej walce, postawom i ponoszonym kosztom, z ogromnym zaciekawieniem. Jej dojrzewaniu, w którym była wierna wartościom wyniesionym z dzieciństwa. Przede wszystkim jednak nasilającej się ciekawości świata, ludzi i mechanizmów nimi rządzących. W dzieciństwie chciała być artystką lub adwokatką, by bronić innych. Została socjologiem, bo tylko ta nauka dawała jej możliwość widzenia rzeczywistości inaczej niż się powszechnie uważało, a jedno zjawisko ujrzeć skrajnie odmiennie w zależności od patrzącego. A mimo to, u schyłku życia, miała poczucie niewykorzystanego wewnętrznego potencjału. Zaprzepaszczenia możliwości. Byciem człowiekiem „urwanego lotu”, którym określała swoje pokolenie, a któremu system odebrał prawo do rozwoju według własnych planów, wysysając energię do działania. Powoli zmieniał w konformistów, popadających w stan ”żadności” i beznadziei. Tę gorycz widać było w krytycznym opisie społeczeństwa po odzyskaniu niepodległości w 1989 roku, dzielącym je na wyalienowanych polityków i resztę. Zapewniała, że w równoległym życiu byłaby publicystką i działaczką społeczną, mówiąc w wywiadzie – Myślałam o stworzeniu domu dziecka dla sierot, myślałam o pracy dla niewidomych, o naprawie szkolnictwa. Tymczasem Peerel prawie zupełnie mi tę aktywność społeczną uniemożliwił. Bo miałam na nią wiele pomysłów, ale do tego trzeba było wolności. Nie chciałam funkcjonować pod dyktando systemu. Ale nigdy nie miałam skłonności, żeby usiąść i ubolewać. Życie musiało mieć dla niej wartość bez względu na warunki egzystencji. Może dlatego nie do końca była zadowolona z własnych osiągnięć, mimo że osiągnęła bardzo dużo. Jej dorobek naukowy i intelektualny z własną filozofią życiową opartą na tym pierwszym, najzwięźlej ujęła w listopadowym  wpisie z 1996 roku, któremu autor opracowania trafnie nadał rolę pięknego postscriptum. W swoich poglądach, odchodząc od wrogości do relatywizmu i tolerancji, stała się dla mnie ważnym komentatorem świata, historii i postaw Polaków. Pięknie potrafiła tłumaczyć zawiłości zjawisk społecznych, w których tak wielu się pogubiło, sądząc po przerażających mnie doniesieniach medialnych z ulic polskich miast. Jej dorobek intelektualny jest ponadczasowy. Jej myśli i analizy zawarte w artykułach i wywiadach, pierwotnie opublikowane w Tygodniku PowszechnymGazecie Wyborczej w latach 1998 i 2010, a dołączone do biografii, nadal są aktualne – antysemityzm Polaków, celowość Powstania Warszawskiego, krzyż jako symbol zawłaszczania, patriotyzm, lustracja czy katastrofalny brak wiedzy historycznej Polaków. Jej trafna myśl sprzed siedemnastu lat, idealnie oddaje przyczyny tego, co dzieje się obecnie w Polsce – ...człowiek odpowiedzialny musi znać i rozumieć historię swojego narodu. Po pierwsze bowiem, w historii ujawniają się uniwersalne mechanizmy społeczne, które dają podstawę rozumienia aktualności, a niekiedy mogą stanowić groźne ostrzeżenie. Po drugie zaś, istnieje zjawisko społecznego dziedziczenia postaw. Historia jest procesem ciągłym, aktualność zawiera w sobie przeszłość. Trzeba zatem wiedzieć, co z historii narodu pragnie się kontynuować, a co zdecydowanie potępić i zwalczać.

   Ja nazywam to wrażliwością historyczną.

   Ile jej mamy, wyraźnie widać na ulicach z jawnie maszerującymi neofaszystami. Mamy z tym poważny problem. Rola takich ludzi, komentatorów rzeczywistości, jest nieoceniona, a dzisiaj na wagę złota. Zwłaszcza wśród nieczytającego społeczeństwa (64% Polaków nie czyta!), czerpiącego wiedzę z egalitarnych lub zmanipulowanych w przekazie mediów, w których na rolę komentatora wybiera się polityków i celebrytów, bo są bardziej „medialni”. Dlatego tak ważne są tego typu publikacje, oddające głos kompetentnym komentatorom, którzy wiedzą, co mówią i mają świadomość odpowiedzialności za słowa. Tylko przez słowo da się coś zrobić. Są takie rzeczy, że wszystko tonie w hałasie medialnym, a jeżeli chce się przez ten hałas przebić, to trzeba robić to, co jest najbardziej wartościowe, ważne i pożyteczne. Nigdy nie wiadomo, kiedy ziarno da o sobie znać. Co robić? Podejmować nieustannie dyskusję o przeszłości, a do niej potrzebny nam jest rzetelny i wielowymiarowy opis tamtych czasów. – podpowiada bohaterka biografii. Jest jedną z wielu, która dokładnie nam to daje w swoim dorobku naukowym.

   Korzystajmy z tego, by się nie pogubić w tym medialnym hałasie.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Uchwycić życie. Wspomnienia, dzienniki i listy 1930–1989 [Hanna Świda-Ziemba]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
poniedziałek, 07 maja 2018, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2018/05/08 00:47:53
Zwróciłem clevero uwagę na wydawnictwo, bo już kilka książek spod tego szyldu udało mi się przeczytać - również obecnie czytam Drogę na Północ - antologię norweskiej literatur faktu.
-
2018/05/08 08:26:21
orfeus82 - Bardzo cenie sobie tego wydawcę, za obiektywizm w wydawaniu książek, czasami nieporwanych politycznie, a najważniejsze, że dają czytelnikowi do rąk źródła z cennym komentarzem lub opracowaniem. Dzięki temu można samemu poznawać historię, bez sugestii. Czytałam "Północną drogę" - historia Norwegii mało znana w Polsce z polskimi wątkami tez mało znanymi. :)
Blogi