Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Dziewczynka w zielonym sweterku – Krystyna Chiger , Daniel Paisner

Dziewczynka w zielonym sweterku – Krystyna Chiger , Daniel Paisner
Przełożyła Beata Dżon
Wydawnictwo Naukowe PWN , 2011 , 284 strony
Seria Literatura Faktu PWN
Literatura  amerykańska

   Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Sam osiadł w niebie, a ludziom oddał ziemię. I na ziemi to się stało...

   Dalszy ciąg słów, zapisanych w niepublikowanym pamiętniku Ignacego Chigera i umieszczonych w książce jako motto, uzupełniła jego córka Krystyna. Kiedy to się stało - wybuchła wojna, zaczęła się eksterminacja Żydów, kiedy 30 maja 1943 roku musiała z mamą i tatą oraz młodszym bratem Pawłem zejść na 13 miesięcy do lwowskich kanałów, by przeżyć. Kiedy szczęście i jasność zamieniły się w desperację i ciemność. Miała wtedy 7 lat.

Dużo zapamiętała, ale swoje relacje z perspektywy dziecka uzupełniła wspomnieniami ojca, matki i brata. Czuła się w obowiązku opowiedzieć, co się z nimi tam działo. Jak z około siedemdziesięcioosobowej grupy zaszczutych i przerażonych ludzi, w kanałach ocalała tylko dziesiątka. Do dzisiaj żyje tylko autorka.

   To niejedyny powód publikacji książki.

   Chciała również uczcić i upamiętnić ich wybawcę – Leopolda Sochę.

Lwowskiego kanalarza, który pomógł im przetrwać w podziemiach, przynosząc jedzenie, lekarstwa, odzież, ale przede wszystkim, dając nadzieję będącą jednym z elementów szczęśliwego przetrwania. Pozostałe, które wymieniła autorka, to poczucie porządku, obowiązku oraz humoru. Wśród szlamu, mułu, wilgoci, smrodu ścieków, pełzających robaków, szczurów, wszy, zimna i ciemności próbowali stworzyć namiastkę cywilizowanego życia. Nadać rys, jak wielokrotnie podkreślała autorka, cywilizowanych ludzi, by do końca nie zezwierzęcieć. Nie tylko w sensie fizycznym, ale przede wszystkim psychicznym i moralnym. A sytuacji do ekstremalnych, atawistycznych zachowań, do egzaminu z człowieczeństwa było mnóstwo. Codziennie. Ta bliskość śmierci, życie i śmierć, życie czy śmierć doprowadzała do chorób fizycznych i psychicznych, brutalnych zachowań, egoistycznych wyborów, których nie śmiem oceniać obecnie. Teraz. W czasie pokoju i w poczuciu bezpieczeństwa. Z tych przejmujących opisów, jeden wstrząsnął mną najbardziej. Niema walka o życie nowo narodzonego dziecka między jego matką a matką autorki. Wszystko to odbywało się między dwiema kobietami bez jednego słowa. Siłę argumentów miały w oczach, to była ich rozmowa. To trwało długo, walczyły tak, kiedy wszyscy inni pozasypiali. Usnęła i matka autorki, przegrywając walkę. Dzieciobójczyni w oczach autorki została bohaterką, o czym opowiada w filmie dokumentalnym Tak, pamiętam dołączonym do książki.

   Symbolem jej przeżyć został, ujęty w tytule, zielony sweterek, zrobiony i podarowany autorce przez babcię, który chronił ją od przed chłodem kanałów. Trafił do Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie jako eksponat wraz z jej historią. Razem są dowodem istnienia Holokaustu, by przyszłe generacje nie mogły zaprzeczyć, że Holokaust nigdy się nie wydarzył, był  mitem, wymysłem.

   Że na ziemi to się stało...

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.  

Dziewczynka w zielonym sweterku [Krystyna Chiger, Daniel Paisner]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE

O życiu w kanałach rodziny Chigerów powstał film w reżyserii Agnieszki Holland.

niedziela, 26 sierpnia 2018, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2018/08/27 03:32:27
O, widzę Wydawnictwo Naukowe PWN = sam dla nich recenzowałem na pierwszym blogu. Dobrze, że zrecenzowałaś tę książkę Clevero - bo ja jako historyk na pewno po nią sięgnę. Świadectw Ocalałych nigdy za wiele. PS. Brat rodzony mojego śp. Taty mieszka w Oświęcimiu - za każdym razem kiedy tam jestem, odwiedzam obóz. Wieżyczki prawie widać już od niego z balkonu. Pozdrawiam nadrannie !
-
2018/08/27 08:18:24
orfeus82 - PWN razem z Ośrodkiem Karta wspólnie wydają niektóre tytuły świadków II wojny z różnych perspektyw, co daje pełniejszy obraz tego czasu. Byłam w Oświęcimiu raz, a potem w Stutthofie i doszłam do wniosku, że najlepiej udawać się tam indywidualnie, a nie z wycieczką. Pozdrawiam porannie. :)
Blogi