Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
30 sekund - Sylwia Kubryńska

30 sekund - Sylwia Kubryńska
Wydawnictwo Czwarta Strona , 2017 , 352 strony
Literatura polska


  Idealna pozycja na spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki!

   Niejednoznacznie i różnie odebrana przez uczestniczki (były tylko kobiety), ale przez to ciekawa w poruszanych wątkach, analizowanej tematyce i odmiennych spojrzeniach. Bardzo ucieszyłam się, gdy zaproponowano ten tytuł. Raz – nie znałam i nie czytałam tekstów tej autorki, chociaż nazwisko już tak. Dwa – bardzo chciałam je poznać. Trzy – autorka sięga po zagadnienia współczesne, problemowe, a przez to problematyczne. Dla części odbiorców wręcz kontrowersyjne, a to jest to, co lubię bardzo.

  W efekcie „połknęłam” ją na dwa razy!

   Mimo że sprawiała niektórym uczestniczkom spotkania trudności w oswojeniu się z formą tekstu, jak i przyswojeniu jego treści, która nie była przyjemna dla osób wrażliwych i widzących lub chcących widzieć świat tylko od tej dobrej strony. To książka napisana nie sercem, a wątrobą. Zwierała „wyrzyganą” żółć dotyczącą, najogólniej problematykę ujmując, roli kobiety i jej pozycji we współczesnym społeczeństwie z naciskiem na polskie, w którym kobieta ma odgórnie, systemowo, definitywnie, na każdym jego etapie PRZEJEBANE. Wprawdzie główną bohaterką była Maria, poprzez której życiorys poznawałam losy kobiet w Polsce, to te ostatnie pełniły rolę uzupełniającą pełny obraz Polki. Czasami wsparty autentycznymi fragmentami listów kobiet rzeczywistych. Tytułowe 30 minut było klamrą ten kobiecy los, to dramatyczne i tragiczne życie, spinającą. Od 30 sekund satysfakcji seksualnej mężczyzny „podarowanej” przez kobietę zniewoloną do 30 sekund powiedzenia - dość!, przez kobietę świadomą swojej wartości i swojej krzywdy. A pomiędzy tymi sekundami były lata i wieki kobiety-męczennicy, dla której  akt odcięcia się od tej „tradycji”, był piekielnie trudny. Wręcz niewykonalny. To nie jest takie proste – ta fraza bardzo często była używana przez bohaterki w roli usprawiedliwienia, wniosku, podsumowania, argumentu, wymówki i wreszcie braku odwagi do zmiany swojego losu. W książce przyrównanego do męki Jezusa. Sceny z biblijną Miriam, odpowiedniczką współczesnej Marii, w których była gilotynowana, krzyżowana, palona na stosie i sądzona przez Piłata, niczym Jezus zbawiający ludzkość, miały uświadomić, kim tak naprawdę jest kobieta dla ludzkości. Jak jest sadystycznie traktowana przez nią.

   Jak całe dobro człowiecze spotyka się z całym złem tego świata.

   Opresyjność norm społecznych sprzyjających tworzeniu się kultury gwałtu, podkreślały wstawki z aktów prawnych wprowadzane systematycznie od 1993 roku ustawą antyaborcyjną, które zamiast pomagać kobiecie i rodzinie, szkodzą im, zachowując pozory korzystnych i prospołecznych, a tak naprawdę tworzących grę pozorów, w której przemoc staje się podstawą religii, kultury i tradycji. To poszatkowanie wątków i umieszczanie ich naprzemiennie było kolejnym utrudnieniem odbioru, na które wskazywały uczestniczki dyskusji. Przyzwyczajone do linearnie snutej fabuły, ta forma przekazu może nie była szokiem, ale trudniejszą odmianą narracji oraz powodem pojawienia się wielu pytań, na które szukałyśmy wspólnie odpowiedzi, a które nie były podane wprost. Musiałyśmy poszukać ich właśnie w niedopowiedzeniach, w absurdzie i grotesce sytuacji, w przytaczanych faktach i przykładach rzeczywistych, w losach bohaterek, w goryczy rozedrganego emocjami bolesnego tekstu.

   Bo on dokładnie taki miał być!

   Rozstrzelony wątkami, pocięty czasem akcji, pogubiony i splątany w losach postaci fikcyjnych i rzeczywistych, dygresyjny w informacji, zaburzony w czasie, bolesny w treści, bez klasycznego początku i końca. Miał być burzą w książce, by czytelnik poczuł się dokładnie tak, jak Maria i Miriam.

   Zagubioną i zniewoloną.

   Do odbioru treści tej książki potrzeba sporego dystansu, by emocje płynące z opisywanego kazirodztwa, gwałtu, przemocy, agresji, opresyjnego prawa i norm społecznych, depresji, prób samobójczych czy aborcji nie przesłaniały aktualnego obrazu stanu prawnego pozycji społecznej kobiety w Polsce – Miriam-męczennicy. Zmusiły za to do wysnucia jednego wniosku, który obrazuje grafika okładki – rozłożyć czarne parasole przed krwawym deszczem, chociaż autorka używa określenia „czarny”, w nawiązaniu do Czarnego Protestu kobiet.

   Do powiedzenia po prostu – dosyć!

   Takie też pytanie padło na zakończenie dyskusji – co możemy zrobić, by zmienić kobiecy los? Automatycznie chciałam powiedzieć – to nie takie proste, czując jak bardzo zakorzeniony jest w nas lęk i to wyrażenie, a w kontekście tej książki, jego gorycz.

   To nie wszystkie wątki, które poruszyłam tutaj, a które pojawiły się w dyskusji. Wspomnę tylko jeszcze o roli mężczyzny, której przedstawicielem był Wiktor. Zdawałoby się, mającym w patriarchalnym społeczeństwie lżej, z górki. A jednak spotyka się z Marią w zakładzie psychiatrycznym ze zdiagnozowaną depresją, którą autorka nazywa zamrożonym „nie”. Efektem bezsilności i pokory, które uśmiercają osobowość. Rozwinięcie tego wątku było bardzo ciekawe, a co pozastawiam dociekliwym czytelnikom.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

30 sekund [Sylwia Kubryńska]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
sobota, 13 października 2018, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2018/10/13 16:55:14
Chyba raczej książka nie dla mnie, nie na mój aktualny klimat, ale nie wykluczam , że sięgnę po nią w przyszłości :) Pozdrawiam Clevero :)
-
2018/10/13 20:32:40
jardian - To zależy, czy jesteś ciekawy tego typu problemów. ;)
-
2018/10/14 12:40:23
Wszystko to prawda, Clevero.
My kobiety mamy przejebane jeśli tylko nie zgadzamy się na tradycyjne role matki-polki... a chcąc w życiu coś osiągnąć musimy podwójnie, a nawet potrójnie ciężej pracować, niż mężczyźni albo też być "docenione" przez taki czy inny skandal. Traktuje się nas przedmiotowo, pokazując bezlitośnie gdzie nasze miejsce. Jednakże teraz - XXI wiek ma to zmienić... i w zasadzie te zmiany już dokonują się na naszych oczach. I jak każde zmiany bywają bardzo bolesne... dla obu stron, chociaż jak mi się wydaje obie płcie próbują się w tym wszystkim jakoś odnaleźć, porozumieć jeśli oczywiście próbują i możliwy jest jakiś dialog, bo w większości to jednak jest tylko monolog i odwieczna gra Ego z Id. Może są jednak inne drogi komunikacji, by te dwie siły przestały się ciągle ze sobą ścierać, Któż to wie... a może, może wystarczy tylko dostrzec w sobie drugiego człowieka. Tyle i aż tyle!
Pozdrawiam
-
2018/10/14 13:29:52
lutana22 - Dobrze powiedziane i trafnie podsumowane. Jednak, aby nie wpaść w pesymizm, myślę, że i tak jest lepiej niż kiedyś z tą pozycją kobiety, ale właśnie dlatego, że istnieją takie kobiety, jak autorka "Odważnej" Rose McGowan i takie książki, jak ta. Nie można odpuszczać! :)
Blogi