Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Strefy cyberwojny – Agata Kaźmierska , Wojciech Brzeziński

Strefy cyberwojny – Agata Kaźmierska , Wojciech Brzeziński
Wydawca Oficyna  4eM , 2018 ,  240 stron
Literatura  polska
 

   Wszystko w Internecie sprowadza się do zysku!

   Do zarabiania pieniędzy. Nowe technologie wykorzystuje się do tego z premedytacją, angażując je do wykorzystania w tym celu każdej sfery naszego życia. Każdej. Facebook, Tweeter i inne tego typu portale nie służą propagowaniu prawdy albo szerzeniu zasad demokracji. One służą zarabianiu pieniędzy. A RODO im tylko w tym bardziej pomaga. Można o tym również posłuchać w wywiadzie z autorami poniżej.

Nad biznesem w Internecie czuwają ludzie podobni demiurgom, którzy użytkowników poprzez algorytmy urabiają niczym plastelinę. Ta ludzka plastelina ma coś bardzo cennego – uwagę. Najbardziej pożądany zasób, o który wszyscy rywalizują. Uwaga napędza ruch w internecie, a ruch to pieniądze. Taki jest ten model biznesowy.

   A jego bardzo ważnym elementem jest próżność.

   Autorzy będący dziennikarzami, od dawna obserwowali , jak na masową skalę zaczęły się pojawiać boty, trollkonta, fake newsy i to, jak nowe media wykorzystywane są w kampaniach politycznych. I o tych manipulacjach i naszej podatności na nie, a także o zagrożeniach i pułapkach, w które wpadamy, napisali w tej alarmistycznej publikacji pod dosyć mocnym tytułem. Tak myślałam na początku, że zbyt mocnym. Po lekturze jestem świadoma, że w cyberprzestrzeni toczy się bezpardonowa wojna, a autorzy punktują jej obszary, abym miała świadomość, jak ona wpływa na moje życie i jak mnie zmienia.

   Abym miała wybór.

   Nie dlatego, że ktoś może włamać się na moje konto i je wyczyścić, o czym czytałam w Hakerze, czy opanować mój komputer, ściągnąć pliki lub podejrzeć przez kamerkę, ale dlatego, że moje wybory mogą nie być moimi wyborami. Moimi decyzjami. A ja nie będę tego nawet świadoma, że ulegam „demiurgom”, którzy za pomocą algorytmów wpływają na to, co kupię, na jaką stronę zajrzę, co pomyślę i kogo wybiorę w wyborach prezydenckich. Wystarczy komentarz, lajk, subskrypcje, zakupy, a nawet wypełniony dla zabawy quiz. Te ślady wystarczą do zmanipulowania w dowolnym celu, który zawsze ma cel nadrzędny – zysk. Tak było w przypadku wyborów prezydenckich w USA, na które jako przykład powołują się autorzy. Donald Trumph wygrał, bo na jego wyborcach można było zarobić więcej niż na wyborcach Hilary Clinton. Brzmi kuriozalnie? Autorzy do każdego rozdziału podają pełną bibliografię źródeł. Świetnym przykładem manipulacji internautami jest fenomen Paula Hornera. Króla fake newsów, o których amerykański dziennikarz David Kusher napisał – Fake news to tylko symptom. Chorobą jest atrofia zachowania należytej staranności, sceptycyzmu i krytycznego myślenia. Jeśli wziąć to kryterium pod uwagę, to nasze społeczeństwo jest bardzo ciężko chore, bo zaraz potem czytam wyniki badań Europarlamentu z listopada 2017 roku – ufamy informacjom na portalach społecznościowych mocniej niż jakikolwiek naród w Unii Europejskiej. To aż 53% społeczeństwa! Raj dla „demiurgów”.

   Najbardziej zaniepokoiły mnie jednak dwa ostatnie rozdziały poświęcone młodzieży.

   Porażające statystykami, smutne skutkami i bijące na alarm. Chociażby z tego powodu to obowiązkowa lektura dla ludzi wychowujących dzieci i młodzież, bo rośnie nam iPokolenie, o którym bardzo mało wiemy. Autorzy je charakteryzują i podają dane statystyczne, które przygnębiły mnie. Można je również poznać w filmie umieszczonym na końcu wpisu. Tutaj ograniczę się tylko do zacytowania jednego przerażającego zdania – ...w Polsce co trzy dni zabija się dzieciak. Okazuje się, że samobójstwo wśród dzieci i młodzieży jest skutkiem „wychowania” przejętego przez  Internet. Jean M. Twenge twierdzi wprost – Mamy przekonujące dowody, że urządzenia, które umieszczamy w dłoniach nastolatków, mają głęboki wpływ na ich życie i bardzo ich unieszczęśliwiają. IPokolenie to krucha psychicznie, skłonna do depresji i samotna wśród ludzi generacja potencjalnych samobójców. Śmiem twierdzić, że dorośli tego nie zauważają albo świadomie popełniają błąd zaniechania.

   Autorzy jednak nie negują technologii jako takiej.

   Wręcz przeciwnie. Często podkreślają jej neutralność, pisząc – W ostatecznym rozrachunku, to nie technologia jest źródłem naszych problemów. Jesteśmy nim my sami. Stworzyliśmy narzędzia i mamy obowiązek zrozumieć, co robią z naszym światem i nami samymi. Namawiają do włączenia krytycznego myślenia, do nieudostępniania po kawałeczku naszego prywatnego życia, do czuwania nad naszymi dziećmi i do rozumnego korzystania z technologii. Podają nie tylko bogaty materiał do przemyślenia, w którym punktują najważniejsze dla nas zagrożenia i pułapki, ale również obszerną bibliografię uzupełniającą tę wiedzę. Myślę, że w dużej mierze podatność na manipulacje ma swoje źródło również w bardzo niskim poziomie czytelnictwa Polaków. Bądźmy homo sapiens również w Internecie – zachęcają autorzy.

   I czytajmy! – dodaję od siebie.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

niedziela, 11 listopada 2018, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2018/11/11 16:37:25
Książka wpisuje się w mój aktualny nastrój, pozdrawiam przedwieczornie :)
-
2018/11/11 18:50:06
jardian - To znaczy, że jesteś czujny i widzisz te zagrożenia. :)
Blogi