Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
To jest taki Russian Style! – Maciej Stroiński

To jest taki Russian Style!: 12 000 kilometrów na kraniec Rosji... i z powrotem  – Maciej Stroiński
Wydawnictwo Oficyna  4eM , 2018 ,  208 stron
Literatura  polska

   Uwielbiam takie wspomnienia o podróżach!

   Trochę na wariata, trochę ku celowi, a trochę przygodowe, a nawet awanturnicze. Tym bardziej, że autor nie darzył Rosji sympatią, gdy tam wybierał się. W przeciwieństwie do mnie, komuna skutecznie zabiła w nim ciekawość wszystkiego, co na wschód od Polski. Dopiero na miejscu zobaczył to, co ja czytałam między wierszami socjalistycznej propagandy – różnicę i przepaść między Rosją-systemem a Rosją-ludźmi. A przede wszystkim to, co powstaje na styku tych dwóch zjawisk – zdarzenia absurdalne i sytuacje groteskowe.

   Russian Style!

   W jego poszukiwaniu autorowi towarzyszył Arkadiusz Kotliński. Ich podróż z założenia nie miała być ekstremalna, ale momentami taka była. Podróżowali powszechnymi i ogólnodostępnymi środkami transportu.

Koleją Transsyberyjską, marszrutką albo samolotem. To w nich można było spotkać zwykłych Rosjan. Żyć między nimi i tak, jak oni. Poznać ich sposób myślenia, działania i przyczynę zaskakujących czasem postaw i poglądów. Razem przemierzyli 12 tysięcy kilometrów aż na Sybir i z powrotem. Moskwa, Irkuck z oknami na poziomie ulicy,

Bajkał, Magadan i Kołyma. Nie o ogrom miast jednak chodziło. Nie o piękno mijanych pejzaży i rzek. To było tylko przepiękne tło dla spotykanych i poznawanych bliżej ludzi. Jadwigi, Polki, którą wywieziono z Ukrainy na Syberię w wieku dziesięciu lat. Kseni, o której autor nie może zapomnieć do dzisiaj. Patrząc na zdjęcie poniżej, nie dziwię się.

Tani, Andreja i Serioży, których Kolej Transsyberyjska zgubiła w Nowosybirsku. Witalija, właściciela kopalni złota. Horsta, Markusa i Ethisa, byłych więźniów łagru, którzy znaleźli i zjedli w kopalni mamuta, by przeżyć. I jeszcze spotkanie ze staruszkiem-szamanem, ucieczka przed niedźwiedziem, pogoń za złodziejami i wiele, wiele innych. Podziwiam autora za jedno. Nie za to, że był w krainie moich marzeń podróżniczych i potrafił to opisać w taki sposób, że połykałam oczami całe wyrazy.

   Podziwiam go za odwagę.

   Nie mam jej w sobie, o czym przekonałam się, kiedy zaproponowano mi w wakacje wyjazd na Kreml. Właśnie w formie przygody. I ja, rusofilka, która od liceum marzy o przekroczeniu wschodniej granicy - odmówiłam. Kolejny raz! Jestem skazana na wspomnienia innych, dlatego z takim namaszczeniem słucham i czytam tych, którzy tam byli i przeżyli Russian Style.

Zachęta autora w stylu Russian Style.

sobota, 03 listopada 2018, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2018/11/03 15:58:08
Podróż Koleją Transsyberyjską i mnie się marzy. naleciałość z czasów rosyjskiego w liceum :)
-
2018/11/03 19:57:41
jardian - Możemy pomarzyć, Z mojej strony z premedytacją tylko marzyć. :)
Blogi