Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Urzędnik – Sławek Michorzewski

Urzędnik – Sławek Michorzewski
Wydawca Oficyna  4eM , 2018 , 408  stron
Literatura  polska
   

   Zachęciły mnie te słowa autora umieszczone na początku książki niczym motto:

   Ja miałam bal!

   A raczej perwersyjny rollercoaster bez trzymanki. Wymieszanie z poplątaniem kryminału, sensacji i komedii pełnej czarnego humoru opartego na absurdzie, w którym nie było żadnych zasad. O, przepraszam! Były – prawa Murphy'ego. Zasady, które napędzały ciąg przyczyn i skutków prowadzących ostatecznie do przeznaczenia, jakim była życzeniowa zemsta na urzędniku skarbowym. Najbardziej nielubianym pracowniku, o którym krążą żarty, a które autor przypomina w filmie poniżej.

   To właśnie ten urzędnik stał się mimowolną iskrą inicjującą opowieść.

   Bezwzględny mistrz w egzekwowaniu prawa, skarbowy pogromca nieuczciwych podatników, oddany sercem w ściganiu „przestępców” podatkowych, który uważał , że nie ma uczciwych podatników. Wszyscy Polacy to bydlaki. U każdego można znaleźć coś , o co można się zaczepić, i później go zdeptać. Wyzuty z uczuć i zimny niczym własne nazwisko – Sopel. To on doprowadził do bankructwa dobrze prosperującą firmę rodziny Gołębiów, której właściciel, mąż i ojciec pięciorga dzieci musiał zmienić branżę na faktycznie złodziejską, by wykarmić najbliższych. Zbieg okoliczności, przypadek, zrządzenie losu, spełnienie się powiedzenia – nie czyń bliźniemu, co tobie nie miłe, a może prawo Murphy'ego, sprawiły, że uczciwa gwiazda urzędu skarbowego została wplątana w aferę uprawy marihuany należącej do szefa trójmiejskiej mafii. Niejakiego Jajco, którym z kolei kierowała jego matka – Balbina Ptyś. Kobieta niebojąca się zabić własnego męża, by zrealizować plan kradzieży bezcennych obrazów z muzeum. W tę operację zostali wplatani wszyscy bohaterowie tej komedii kryminalnej, w której nadinterpretacja, kłamstwa, przeinaczenia,  fałszywe domysły i złe wnioski piętrzyły ilość wydarzeń napędzających szaloną dynamikę akcji o nieprzewidywalnych kierunkach rozwoju licznych wątków. Włącznie z neutralnymi postaciami, jak matka pani Gołębiowej, która z powodu zbyt napiętej sytuacji wróciła do nałogu alkoholizmu, by ostatecznie wyłonił się zwycięzca w wyścigu do ogromnych pieniędzy i dostatniego życia w raju bez podatków. W myśl zasady – ostatni będą pierwszymi.

   Jednak nie zawsze było mi do śmiechu.

   Nie dlatego, że absurdy sytuacyjne, słowny humor czy sarkastyczne riposty mnie nie bawiły, bo tak też było. Nieraz uśmiechałam się pod nosem rozbawiona kuriozalnymi wyczynami i tokiem myślenia bohaterów, ale towarzyszyła mi też awersja. Nie chodzi o morderstwa i gęsto ścielące się trupy, ale o momenty, w których fizjologia ciała ludzkiego wymykała się spod kontroli, „ubarwiając” scenę. W tych momentach groza groteski zamieniała się w obrzydzenie. Czasami niemalże w fizyczny ból obitej głowy uderzanej nasty raz w to samo miejsce czy przymarzniętego ucha odmrażanego ciepłem własnej krwi z rozerwanego palca.

   Ta mieszanka emocji była jednak pociągająca i odurzająca jak każda opowieść noir.

   Działała odpychająco i jednocześnie przyciągająco niczym perwersyjne narzędzie do zadawania bólu odbioru połączonego z przyjemnością czytania. Brutalne życie ubrane w komedię kryminalną.

   Bal, prędzej czy później, każdego z nas.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Urzędnik [Sławek Michorzewski]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Z wywiadu z autorem dowiedziałam się, że książka ma być wydana w Anglii i USA.

sobota, 24 listopada 2018, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2018/11/24 15:28:34
A mnie się nasunęła taka refleksja przy czytaniu recenzji, że jest jakieś zbliżenie do Kafki :)
-
2018/11/24 19:16:42
orfeus82 - Jeśli masz na myśli jego Proces to zbliża je absurd, ofiarą pada urzędnik, a nie petent, tutaj podatnik. :)
Blogi