Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Rodzinnych ciepłych świąt – Magda Parus

Rodzinnych ciepłych świąt – Magda Parus
Warszawskie Wydawnictwo Literackie Muza , 2011 , 184 stron
Literatura  polska
    

   Wigilia to wyjątkowe święto, dobry czas na to, by zawrzeć pokój.

  Tymi słowami upominała się Lena, która nie miała lekkiego życia z mężem i teściową. Na pozór zgodne małżeństwo z dwiema córeczkami – Anią i młodszą Kasią. Ich czternasta wigilia małżeńskiego stażu miała jeszcze w miarę normalny przebieg. Jeszcze Lena potrafiła wytłumaczyć sobie raniące ją zachowanie męża i jego matki przychodzącej na tę wyjątkową kolację raz w roku oraz zapanować nad wzburzonymi emocjami. Jednak z roku na rok było coraz trudniej i gorzej, a zupełnie źle zrobiło się, gdy do ich domu wprowadziła się teściowa.

   Finał okazał się tragiczny dla wszystkich!

   Autorka wbrew nurtowi niosącemu radość i magię świąt, sięgnęła głębiej. Zdrapała błyszczącą pozłotę. Zajrzała za mury pozorów. Zburzyła fasadę atrapy rodzinnej szczęśliwości i stworzyła opowieść o rodzinnym udawaniu. Dla mnie sztukę teatralną. Prologiem i epilogiem była Wielkanoc u siostry Leny, Kamili, tworzące klamrę spinającą akty środkowe. Siedem kolejnych, chronologicznych scen wigilijnych u Leny. Zawsze zaczynające się tym samym zdaniem, które brzmiało niczym pieśń chóru, opisującym przygotowywanie tradycyjnych potraw w kuchni. Z odsłony na odsłonę zmieniały się tylko obniżające się nastroje między domownikami i rosnąca proporcjonalnie do nich liczba prezentów pod choinką. Z czasem pojawiało się coraz więcej złośliwości, przytyków, kpin, sarkazmu, które w miarę upływu czasu przybierały jawną formę w postaci wzajemnych zarzutów, żalów, pretensji i agresji. W wojnę między dorosłymi zaczęto wplątywać dzieci. Napięcie rosło z aktu na akt aż do finału, który mnie zmroził.

   Dokładnie o ten efekt chodziło autorce!

   W ten sposób zmusiła mnie do zastanowienia się nad sensem pielęgnowania tradycji po trupie szczęścia rodzinnego. Nad fałszywym argumentem trwania w nieszczęśliwym małżeństwie dla dobra dzieci. Nad oszukiwaniem się, że magia świąt naprawi pozostałe 364 dni nienawiści. Nad tabu rodzinnym, którego strażniczką była Kamila. Uosobienie wzoru matki i żony niezauważającej, że święta w jej domu przybrały formę wydmuszki. Nad wymiarem świąt, które kojarzą się z ciężką pracą przygotowań, gorączką zakupów prezentów, a coraz mniej z ciepłem rodzinnym, radością bycia razem, o wymiarze religijnym już nie wspominając. Mając tego świadomość od wielu lat nie życzę świąt szczęśliwych, radosnych, zdrowych czy ciepłych, bo mogą się mieć nijak do sytuacji świątecznej adresata. Nieświadomie mogę wywołać przykry dysonans emocji tak dobrze przedstawiony w grafice okładkowej.

   Zawsze więc życzę świąt... spokojnych.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Przeczytaj fragment książki

poniedziałek, 10 grudnia 2018, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2018/12/10 15:53:43
Świetna recenzja, i książka na czasie. Przede wszystkim - najważniejsze są spokojne święta. Pozdrawiam !
-
2018/12/10 20:37:45
orfeus82 - Tobie też życzę przede wszystkim spokojnych. :)
Blogi