Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
Blog > Komentarze do wpisu
Na głodzie – Nic Sheff

Na głodzie: moja historia walki z nałogiem – Nic Sheff
Przełożyła Dorota Pomadowska
Wydawnictwo Poradnia K , 2019 , 384 strony
Literatura amerykańska

   Uwielbiałem narkotyki, to, co ze mną robiły. [...] Nie chciałem z tego zrezygnować.

   Wyznał na kartach tej książki dwudziestodwulatek. Autor i narrator własnych przeżyć na sinusoidzie ćpania i trzeźwienia. Zaczął palić marihuanę, gdy miał dwanaście lat. Potem sięgnął po narkotyki twarde i alkohol. Pierwszy raz do ośrodka odwykowego trafił jako osiemnastolatek. Swoją historię uzależnienia nazwał walką z nałogiem, którą ujął w 642 dniach. W ostatnich niepełnych dwóch latach przed kolejną terapią w ośrodku, którą zakończył gotowością do życia w trzeźwości. W tak krótkim czasie ujął moment przerwania odwyku i powrotu do nałogu oraz ponowny powrót na terapię. To wystarczyło, żeby pokazać chwiejność, niepewność i nieprzewidywalność postawy uzależnionego. Jego bardzo silną chęć zażywania, by uwolnić się od poczucia odizolowania, odnaleźć szaleństwo i autentyzm na granicy śmierci i życia, by otrzymać instrukcję jego obsługi.

   A przecież miał ją w ręku!

   Był bardzo kochającym bratem, który uwielbiał swoje młodsze rodzeństwo z wzajemnością. Podziwiał i szanował swoją macochę. Świetnie dogadywał się z ojcem, z którym spędzał mnóstwo czasu na wspólnych wypadach, zajęciach i dyskusjach. Był lubiany w szkole, w której osiągał bardzo wysokie wyniki w nauce. Mógł wybierać w kolejnych szkołach i uczelniach. Rozwijał swoje pasje sportowe, muzyczne i dziennikarskie w zajęciach pozalekcyjnych. Miał nawet pierwsze sukcesy. A wszystko to osiągał, paląc systematycznie marihuanę, upijając się i biorąc metamfetaminę i jej podobne. Był odporny na rozmowy z rodzicami, psychologami, psychoterapeutami, trenerami z programu dwunastu kroków ukazujących złą stronę używek. Widział dysonans poznawczy w tym, o czym mówią a tym, co narkotyki mu dawały – przyjemność! Dokładnie przed tym przestrzegał w działaniach profilaktycznych Robert Palusiński w swojej publikacji Narkotyki - przewodnik. Próby pomocy ze strony bliskich i profesjonalistów zmieniły tylko jego przekonanie o kontroli nad nałogiem na przyznanie się, że jest narkomanem.

   Szczęśliwym narkomanem!

   Kwitował to jednoznacznym stwierdzeniem – Jestem narkomanem i co mam na to poradzić? Ćpać, tak? Ćpać, dopóki skrzydła nie opadną. {...} Taak, zdecydowanie jestem uzależniony od narkotyków, ale, hmm, dobrze mi z tym. Wiem, że to się źle skończy, ale muszę się sam o tym przekonać.

   Do tego momentu książka może być niebezpieczna dla młodego odbiorcy, bo pokazuje, że można brać i jednocześnie normalnie funkcjonować, wywiązywać się z obowiązków, a nawet osiągać sukcesy. Żyć tak, jak chciałoby wielu – na przyjemnym luzie, jakim daje haj. Jednak najcenniejszym w tej autobiografii jest jej druga część. Odwrotna strona medalu, pokazująca moment, w którym Nic osiąga dno. To dno, którego większość uzależnionych musi dotknąć, by się od niego odbić. To dno, o którym sam chciał się przekonać. Dla Nica nie było nim okradanie rodziny i znajomych, pobicia, prostytucja, grabieże, rozboje, fałszerstwa, włamania, areszt, przedawkowanie i pobyt na oddziale ratunkowym. Nawet nie koszmarne skutki fizyczne i psychiczne nałogu. Tym dnem była utrata euforii, przyjemności, technikoloru i poczucia, że możesz wszystko, na rzecz doznań negatywnych, o których napisał – Czuję się, jakby w moim żołądku płonęło siedem świec. Jedna, dwie, trzy, cztery, pięć, sześć, siedem. Siedem świec pali się i dymi, siedem płomieni zwątpienia, lęku, żalu, bólu, straty, beznadziei, rozpaczy. Spopielają wnętrzności i pokrywają je sadzą. Na dnie moich oczu tli się coś, wciąż narastająca presja, paląca niczym płomienie tych siedmiu świec, której nie ugasi żadna ilość oddechów.

   Żadna ilość narkotyku!

   Co nie przeszkadzało mu po okresach trzeźwości dziwić się – Nie wiem, jak mogłem ponad rok wytrzymać bez ćpania. Ale właśnie o to chodzi w tej historii – pokazać pułapkę uzależnienia. Jego przyjemny początek, a potem cierpienie niemożności wyjścia z tego schizofrenicznego obłędu. Nic skupia się przede wszystkim na własnych przeżyciach, doświadczeniach, relacjonowaniu faktów, opisach sytuacji wynikających z jego wyborów, poszukiwaniu wyjścia z uzależnienia i korzystania z okazji wejścia do niego z powrotem. Piekło huśtawki nastrojów, odczuć i uczuć.

   Totalną bezradność i zagubienie.

   Nic nie szuka przyczyn, nikogo nie obwinia, skupiając się tylko na sobie. Wędrując ścieżkami Nica widziałam, jak łatwo zdobyć marihuanę, heroinę, kokainę i metamfetaminę pod każdą postacią. Jak zmienia myślenie i wydobywa z fajnego dzieciaka, agresywnego chłopaka. Jak w miejscu wartości moralnych człowieka pojawia się atawistyczny instynkt przetrwania narkomana. Jak łatwo manipuluje się i okłamuje wszystkich dookoła, będąc stale na haju. Jak w powszechnym użyciu są narkotyki wśród amerykańskiej młodzieży i ludzi show-biznesu, wśród których poruszał się Nic. Jak ogromną rolę pełni rodzina w wydobywaniu z nałogu uzależnionego, który na późniejszym etapie brania zapada na psychozę maniakalno-depresyjną, odbierającą resztki narzędzi wolicjonalnych do walki z nałogiem. Nieustannej walki do końca życia, które przegrała Christine F. autorka My, dzieci z dworca ZOO i o które nadal walczą Łukasz Grass autor autobiografii Najlepszy i James Frey autor wspomnień Milion małych kawałków i wielu, wielu innych.

Przede mną druga strona tej historii opowiedziana przez ojca Nica.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Na głodzie. Moja historia walki z nałogiem [Nic Sheff]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Autor o swoim uzależnieniu.

czwartek, 07 lutego 2019, clevera

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2019/02/07 14:56:57
Książka iście pedagogiczna, pozdrawiam Clevero :)
-
2019/02/07 16:55:06
orfeus82 - Dobra zarówno dla młodzieży, jak i ich rodziców.
-
2019/02/08 12:12:51
to zdecydowanie muszę się zapoznać
Blogi