Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
niedziela, 19 sierpnia 2018
Zakochani po uszy – Jenn McKinlay

Zakochani po uszy – Jenn McKinlay
Przełożyła Monika Wiśniewska
Wydawnictwo Kobiece , 2018 , 370 strony
Seria Bluff Point ; Tom 1
Literatura  amerykańska
  

   Ileż przyjemności kryje się w tej opowieści!

   Po kokardę! Po uszy! Psie uszy! To właśnie pies o imieniu Azalia w historii miłosnej Mac i Gavina odegrał najważniejszą rolę. Śmiem twierdzić, że gdyby nie znaleziony przez Mac szczeniak w jednym z zaułków miasteczka Bluff Point, może nigdy dziewczyna nie zrozumiałaby, że są dla siebie stworzeni. Bo Gavin to rozumiał i czuł. Kochał Mac od najmłodszych lat. Nie przeszkadzała mu pięcioletnia różnica wieku. Gorzej było z Mac. Nie domyślała się uczuć chłopaka. Swoje próbowała lokować w innych mężczyznach. Po ucieczce narzeczonego sprzed ołtarza (dosłownie!), związała się z Trevorem. Zraniona utknęła w nowym związku, który zmierzał donikąd, bo ryzyko powtórki z porzucenia było minimalne. Trevor był dla niej idealny. Nie stanowił przyczyny bólu, konfliktów, smutku – i właśnie tego zawsze pragnęła w chłopaku. Kropka. Była zadowolona!

   Ale czy na pewno?

   Jej dotychczasową postawę życiową i pewność swoich uczuć zweryfikowało życie, kiedy wróciła po latach do Bluff Point na ślub jednej ze swoich przyjaciółek – Emmy. Siostry Gavina, któremu, po śmierci matki, zastąpiła mu ją. Było jeszcze coś. Coś karygodnego. Niemalże kazirodczego w pojęciu Emmy. Mac w dniu porzucenia, oddała się w pocieszające ramiona zawsze obecnego przy niej Gavina. Za nic w życiu Emma nie mogła się o tym fakcie „zdrady” dowiedzieć. Gdyby ujawniła swoje zainteresowanie Gavinem, Emma uznałaby ją za zboczeńca, Boże uchowaj, kobietę polująca na młodszych mężczyzn. Jednak trudno było zapomnieć ten niesamowity pocałunek i najbardziej niesamowitą noc sprzed lat. Teraz musiała przypilnować siebie, aby to się więcej nie powtórzyło.

   Za nic w świecie!

   Oczywiście świat miał inne zdanie na ten temat. Sprzysiągł się przeciwko jej planom i każdą przeszkodę, którą wymyśliła na drodze ku sercu Gavina, likwidował z zapałem i skutecznie, wywołując szereg sytuacji faux pas i niezręcznych scen obnażających jej „zatwardziałe” serce i gorące myśli pełne pożądania. W usuwaniu przeszkód pomagały nie tylko wtajemniczone przyjaciółki Mac, ale również Azalia. Wprawdzie największą zasługę w zmianie nastawienia dziewczyny odegrał pies, to nie byłby on taki skuteczny w swoich działaniach, gdyby nie pamięć tamtej „pocieszającej nocy” i rosnące pożądanie, z którym Mac zupełnie sobie nie radziła.

   Kibicowanie tej parze sprawiło mi ogromną przyjemność!

   Okazuje się, że wiele nieszczęść sercowych, które oskarżamy o prześladowanie, fundujemy sobie sami, za bardzo myśląc, a za mało wsłuchując się w czujące serce. To opowieść napisana wbrew zdroworozsądkowym poradnikom, stawiającą na uczucia. Na miłość, która ma łączyć, a nie dzielić. Ma zmuszać do szczerych wyznań i rozmów, a nie przemilczania w imię konwenansów.

   Przypomnieć o potędze jej siły w pokonywaniu przeszkód!

   To część otwierająca serię Bluff Point z psem w tle. Kolejną, jak przeczytałam na okładkowym skrzydełku, będzie Wyszczekana miłość.

   Zapowiada się optymistyczny cykl komedii romantycznych leczących chandrę i smutki.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Książkę wybrałam spośród książek dla kobiet księgarni Tania Książka.

środa, 15 sierpnia 2018
Złote żniwa – Jan Tomasz Gross

Złote żniwa: rzecz o tym, co się działo na obrzeżach zagłady Żydów – Jan Tomasz Gross, współpraca Irena Grudzińska-Gross
Wydawnictwo Znak , 2011 , 206 stron
Literatura polska

   ”Złote żniwa” to książka o chciwości, o grabieży, o mordach i żydowskim cierpieniu.

   To pierwsze zdanie Jana Grabowskiego, otwierające przedmowę do publikacji, wyraźnie określało jej charakter – była selektywna tematycznie i taka miała być z założenia. Powstała jako odpowiedź na propozycję Oxford University Press, aby napisać niewielką książkę do planowanej przez wydawnictwo nowej serii – esejów poświęconych w całości jednemu ważnemu zdjęciu z dziedziny, którą zajmuje się autor. Pomyślał o tej fotografii.

Wikipedia

Ilustrowała ona artykuł Gorączka złota w Treblince Piotra Głuchowskiego i Marcina Kowalskiego, który ukazał się 8 stycznia 2008 roku w Dużym Formacie, dodatku do Gazety Wyborczej. Pochodzi ono od jednego z mieszkańców Wólki Okrąglik położonej w pobliżu Treblinki. Pozornie sielska, przypominająca chwile wytchnienia w trakcie letnich prac polowych, gdyby nie szczegół, którego w ogóle nie zauważyłam. Wyróżniający ją detal wskazał mi autor. Widać go w zbliżeniu u stóp pozujących osób.

Jego groza w zderzeniu z sielskością wywarła na mnie piorunujące wrażenie.

   A to był dopiero początek interpretacji tej upiornej fotografii!

   Autor stworzył dokumentalny esej historyczny, w centrum którego znalazło się to zdjęcie z „kopaczami”, „szakalami”, „hienami” albo „zwyrodnialcami”, jak ich powszechnie określano po wojnie. Rozdział po rozdziale analizował zjawisko, jak sugerował podtytuł, istniejące na obrzeżach Holokaustu - „przejmowania” własności żydowskiej na ogromną skalę. Eufemistyczną nazwę tego procederu ujęłam w cudzysłowie, ponieważ były to tak naprawdę grabież i rabunek połączone często z masowym mordem lub indywidualnym morderstwem daleko wykraczającymi poza ramy pojęcia antysemityzmu, ponieważ dokonywano je również po śmierci Żydów. Autor, posługując się metodą „gęstego opisu”, szczegółowo przedstawił skrzętną gospodarkę wykorzystywania „surowców wtórnych” pozyskiwanych od Żydów, wysyłanych tonami z obozów koncentracyjnych do III Rzeszy, czerpanie korzyści majątkowych od ukrywających się Żydów, jak i eksploatację terenów obozowych po wojnie przez okolicznych mieszkańców. Podkreślał przy tym, że eksploatacja gospodarcza miejsc masowej zagłady przez okoliczną ludność nie była oczywiście polską specyfiką, powołując się na szerszy kontekst światowy. Na  historię krwawej chciwości w Rwandzie, Srebrenicy czy Kambodży. Jednak w przeważającej mierze tematyka polska była dominującą. Oparł się w swojej analizie na źródłach dokumentalnych – wywiadach, relacjach i wspomnieniach świadków (między innymi na dzienniku dr. Zygmunta Klukowskiego Zamojszczyzna 1918-1959), artykułach, opracowaniach historycznych, dokumentach Armii Krajowej, archiwaliach sądowych, ukazując konkretną twarz rabującego, okradającego i mordującego oraz ich ofiary. Niektóre z nich były bardzo drastyczne i  przejmujące. Jednocześnie ujawnił obraz systemu o charakterze usankcjonowanej normami praktyki zbiorowej, w której udział mieli wszyscy, a nie tylko margines społeczny czy jego patologia – od wysoko postawionego Niemca poprzez  polskiego chłopa po bankiera w Szwajcarii połączonych złotym zębem wyrwanym ze szczęki martwego Żyda. Echo tego usankcjonowanego społecznie procederu obserwujemy współcześnie w aferze reprywatyzacyjnej, która w Warszawie przybrała karykaturalne rozmiary.

   Nie są to dla mnie nowe informacje.

   Czytając wspomnienia wojenne oraz literaturę poświęconą Holocaustowi, poznawałam również i tę tematykę – grabieży, szmalcownictwa, żeru, wyzysku i morderstw na tle rabunkowym. Tyle że wiedza ta była rozproszona, wzmiankowana, podawana przy okazji, łatwa do zbagatelizowania. Może świadomego pomijania w dyskusji publicznej? Dla mnie była widoczna, powszechna i tak częsta, że stanowiła stały i nieodłączny, wręcz charakterystyczny, element Holocaustu. Byłam ogromnie zdziwiona szumem wokół tej pozycji i innych książek autora, jak chociażby Strach. Zadawałam sobie pytanie – skąd to całe zamieszanie, skoro wszystkie te fakty są w literaturze wspomnieniowej świadków? Okazuje się, że wiedza rozproszona, do której dociera niewielu, zebrana w jednym miejscu i podana w formie monografii, posiada niszczącą moc burzenia dotychczasowego, tylko pozytywnego wizerunku Polaków, do którego zostaliśmy przyzwyczajeni przez literaturę pozytywnie wybiórczą w podejściu do naszej historii. Takie pozycje, jak ta, tworzą dla dotychczasowej, jednostronnej i niepełnej wiedzy równowagę i niezbędny balans. Są potrzebne, wręcz konieczne, ponieważ nie ma jednego, całościowo traktującego opracowania tego zagadnienia. Takiego, jakiego doczekała się historia Armii Krajowej. Również traktowana selektywnie i wybiórczo, stwarzając grunt do walki na argumenty między jej obrońcami a „szkalującymi” jej dobre imię. Kres tym tylko skrajnym podejściom (przynajmniej taką mam nadzieję) położyło opracowanie całościowe Joshuy D. Ziemmermanna Polskie Państwo Podziemne i Żydzi. Konieczne jest podobne w przypadku postaw Polaków wobec Żydów w czasie II wojny światowej.

   Bardzo czekam na taką pozycję.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Krótkie uzasadnienie przez autora selektywnego charakteru książki.

poniedziałek, 13 sierpnia 2018
Jadwiga Przygoda i Franciszek Wszędobylski odkrywają stolice Europy – Ewa Martynkien

Jadwiga Przygoda i Franciszek Wszędobylski odkrywają stolice Europy – Ewa Martynkien ; rysunki Kasia Kołodziej
Wydawnictwo Edipresse Książki , 2018 , 127 stron
Seria Geografia Dla Najmłodszych
Literatura  polska


   Kreatywna rodzina to skarb!

   Siedmioletnia Pola miała szczęście ją posiadać. Była siostrzenicą dziennikarki Jadwigi Przygody.

Z kolei przyjacielem cioci był obieżyświat Franciszek Wszędobylski z psem Nicponiem. Razem tworzyli zgrane, turystyczne trio z przesympatycznym zwierzakiem, które uwielbiało wspólnie podróżować. W tej części serii Geografia Dla Najmłodszych wybrali się do pięciu stolic europejskich – Paryża, Londynu, Rzymu, Lizbony i Berlina. W każdym odwiedzili najbardziej charakterystyczny zabytek miasta – wieżę Eiffla, Big Bena, fontannę di Trevi, wieżę Bellem i Bramę Brandenburską. Rolę przewodnika pełnił oczywiście Franciszek, który ich krótką historię przedstawiał w wyraźnie oddzielnej części tekstu.

Jednak atrakcyjne zabytki to nie wszystko, co zaproponowała autorka. W zwiedzanie bohaterów wkradał się zawsze jakiś niespodziewany problem, który zamieniał się a to w przygodę detektywistyczną ze złodziejami w roli głównej, a to w melodramat z duchem jęczącym na paryskiej wieży, a to w tajną akcję przy wieży tym razem londyńskiej, które wymagały od bohaterów szybkiego myślenia, odwagi, a przede wszystkim zgodnego współdziałania. W czym ogromną, a czasami kluczową rolę, odgrywał również Nicpoń. Pola wszystko skrzętnie notowała i fotografowała, ponieważ prowadziła podróżnicze pismo dla dzieci Bazgrołki z podróży. Każde miasto to była świetna okazja do napisania ciekawego artykułu w myśl zasady – ...komu w drogę temu kolejny fascynujący reportaż. Zwiedzanie połączone z przygodą autorka kończyła polecającym pytaniem – Co jeszcze można zobaczyć...? z fotografiami wybranych propozycji.

Czasami tekst ilustrowała zdjęciem lub rysunkiem, a czasami połączeniem obu, tworzącymi ciekawy kolaż, łączący fikcję fabuły z rzeczywistością geograficzną.

W tej wyraźnie edukacyjnej książce nie mogło zabraknąć również zadań poszerzających wiedzę i rozwijających umiejętności. Autorka umieściła je na końcu każdej wyprawy. Poprzez zabawę utrwalały one przede wszystkim wiedzę geograficzną, przy okazji rozwijając spostrzegawczość i wyobraźnię.

Ogromną zaletą książki jest jej twarda oprawa. Dzięki temu mały czytelnik może wziąć ją ze sobą w podróż i w przeznaczonym do tego miejscu pod nazwą Pamiętnik z podróży na bieżąco rysować lub spisywać swoje wrażenia z własnej wycieczki. To też świetny materiał mogący zainspirować rodziców do wspólnego, kreatywnego spędzania czasu z maluchami, a zawodowych opiekunów do pracy z dziećmi. Na jej bazie można stworzyć własny plan wycieczki marzeń albo zaplanować lub opisać zorganizowaną wycieczkę do najciekawszych miejsc i zabytków we własnej miejscowości. Może nawet stworzyć wspólnie biuletyn dla dzieci i rodziców  promujący i zachęcający do pieszych wycieczek i wspólnego zwiedzania okolic?

   Mam mnóstwo pomysłów dzięki niej!

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Na rynku wydawniczym jako pierwsza w tej serii pojawiła się część odkrywająca Polskę.

sobota, 11 sierpnia 2018
Naznaczona – Adelia Saunders

Naznaczona – Adelia Saunders
Przełożyła Sylwia Chojnacka
Wydawnictwo Kobiece , 2018 ,  394 strony
Literatura  amerykańska

   Słowa, pojęcia, zdania...

   Wszędzie! Na całej skórze u każdego napotkanego człowieka. Czasami tak gęste, że zmieniające kolor skóry na ciemniejszy. Informacje o chorobach, tragediach, żenujących przyzwyczajeniach, znaczących datach, przełomowych wydarzeniach, wstydliwych sekretach i te najokrutniejsze – o przyczynie śmierci ich nosiciela. Na twarzy, dłoniach, szyi, dekolcie i tam, gdzie wzrok nie sięgał – pod ubraniem i we włosach na głowie. Początek zdania odczytywany u nasady nosa, mógł zmienić swój sens w końcówce ukrytej za uchem. Niekoniecznie zwiastując nieszczęście w widocznych, pierwszych kilku słowach. A mimo to Magdalena nie mogła patrzeć na ludzi. Unikała oglądania ich odsłoniętych części ciała. Błądziła wzrokiem wokół rozmówcy, a swoją krótkowzroczność, wymagającą noszenia okularów, błogosławiła, myśląc – Gdyby miała dobry wzrok. Mogłaby skończyć jak jej ojciec – w wannie, z nadgarstkami otwartymi jak książka. Wolała mgłę i rozmyte plamy postaci. To dlatego Richard, spotkawszy ją przypadkiem w Paryżu, miał wrażenie braku jej skupienia na rozmowie. Uderzył go też kolor bladych, niemalże bezbarwnych tęczówek, nadający spojrzeniu chłodny dystans, ale nie zaskoczył. Był dokładnie taki sam, jak u jego nieżyjącej matki, z powodu której przybył do Francji z USA. Była jednak osoba, która przykuła wzrok i uwagę Magdaleny. Okazał się nią Neil, syn Richarda. Pod jego lewym okiem zobaczyła wypisane swoje imię i nazwisko. Było to o tyle zaskakujące, że do tej pory nigdy go nie odczytała u nikogo. Na żadnym człowieku. Nie widziała go na ciele swojej matki, przyjaciółki Linie, chłopaku ze szkoły i znajomych.

   Irytująca przypadłość czy dar?

   Autorka próbowała odpowiedzieć na to pytanie, wiążąc tę trójkę głównych bohaterów powoli pojawiającymi się wątkami, sprowadzającymi ich do Paryża z Londynu i Wilna. To w tym malowniczym, romantycznym i pełnym sekretów z przeszłości mieście, każde z nich próbowało uporządkować swoje życie i miejsce w nim. Znaleźć jego sens i cel. Autorka, opowiadając historię każdego z osobna i naprzemiennie, splatała ich losy coraz ciaśniej, tworząc spójny obraz inności, która zamiast przekleństwem miała szansę stać się darem. Wszystko zależało od podejścia „naznaczonego” i jego najbliższych. Od właściwego pokierowania niezwykłą umiejętnością i pozytywnego wykorzystania jej potencjału. Przykładem negatywnej postawy i jej skutków uczyniła matkę Richarda, której syn tragiczną historię kobiety próbował poznać, odtworzyć i zrozumieć jej autodestrukcyjne zachowanie w prywatnie prowadzonym przez siebie śledztwie. Tajemniczość snutych losów trójki bohaterów pogłębiały sekrety Paryża odkrywane przez Neila w ramach praktyk studenckich. Krążąc między nimi za sprawą narratora zewnętrznego, poruszałam się w gęstej chmurze wewnętrznych myśli, przywoływanych wspomnień, odkrywczych retrospekcji, delikatnych domysłów, krętych dociekań, mylnych niedopowiedzeń i niepewnych sugestii, które stale zmieniały moje wnioski i oceny sytuacji, wpływając na moje emocje. Ta nieustanna niepewność w dążeniu do ostatecznych ustaleń towarzyszyła mi do końca powieści. Była tak krucha, jak przeznaczenie, którego nigdy do końca i z pełnym przekonaniem nie jesteśmy w stanie określić dopóki żyjemy.

   Nawet gdybyśmy mieli wypisane to na skórze.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Książkę wybrałam spośród książek dla kobiet księgarni Tania Książka.

Naznaczona. Opowieść o dziewczynie, która widziała więcej [Adelia Saunders]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
czwartek, 09 sierpnia 2018
Syberiada polska – Zbigniew Domino

Syberiada polska – Zbigniew Domino
Wydawnictwo Studio Emka , 2013 , 512 stron
Trylogia Syberiada ; Tom 1
Literatura  polska
 

   Ukazem sowietskowo prawitielstwa grażdanie: Kalinowski Julian Feliksowicz razem z całą rodziną pieriesielajetsa w drugoju obłast na teritorii ZSRR...

   Tę formułę usłyszały 10 lutego 1940 roku wszystkie polskie rodziny we wsi Czerwony Jar na Podolu. Enkawudziści wraz z miejscowymi, ukraińskimi milicjantami pozwalali wziąć ze sobą tylko rzeczy osobiste, bagażu i jedzenia po worku na osobę. Mieli na to pół godziny. 30 minut na spakowanie całego życia w jeden worek. Za sobą zostawiali całe gospodarstwa. Wtłoczeni do 50 wagonów po pół setki ludzi w każdym, w których były tylko cztery gołe ściany, dach i podłoga z dziurą do defekacji, gryzieni przez wszy w fetorze zepsutych oddechów, niemytego ciała, kobiecych przypadłości i ludzkiej fizjologii,  marzli, głodowali, chorowali i umierali. Wieziono ich po złodziejsku, skrycie, wszelkimi sposobami izolując od miejscowej ludności przez Kijów, potem skrzyżowanie starych, zesłańczych szlaków u podnóża gór Sajanów – Kańsk, aż do obozu położonego w górnym biegu rzeki Pojmy, o znaczącej nazwie – Kaluczoje czyli Kłujące, Kolczaste. Byłego łagru pracy przymusowej wchodzącego w  skład GUŁagu, zbudowanego przez więźniów w latach 30. Miejsca ukrytego w dziewiczej tajdze wśród błotnych trzęsawisk i topieli, do którego można było dojechać tylko w zimie. To tam z całego transportu dotarło około tysiąca Polaków. Od momentu przybycia nazywanych specpieriesieleńcami, elementem politycznie niepewnym skierowanym do pracy przy wyrębie lasu, by „zarobić na chleb”, bo kto nie pracuje, ten nie je. Pod kolejnym hasłem zmuszającym do katorżniczej pracy o stachanowskich normach – Wszystko dla frontu, wszystko dla zwycięstwa. Katorga przez jaką przeszli Polacy na tej „nieludzkiej ziemi”, jak nazwał ją Józef Czapski, trwała do wiosny 1946 roku. 6 męczeńskich lat tysięcy ludzi, którzy swój syberyjski szlak znaczyli krzyżami w myśl kolejnej reguły – Prywykniesz, prywykniesz, a nie prywykniesz – zdochniosz! I umierali. Z głodu, choroby, tęsknoty i donosu skazującego na łagier.

   Do Polski wróciła mniejszość.

   Autor w znany mi schemat procederu zsyłki, często ukazywany w literaturze zesłaniowej i łagrowej oraz opowiadany mi przez Sybiraków na spotkaniach, wprowadził postacie fikcyjne. Mimo to miałam wrażenie, że poznaję fakty, bo też w dużej mierze ta epicka opowieść została oparta na własnych wspomnieniach autora i przeżyciach jego rodziny pochodzącej, tak, jak bohaterowie, właśnie z Podola. To dlatego na początku książki umieścił tę uwagę.

Prawo tworzenia opowieści na bazie wspomnień dało mu możliwość skomponowania fabuły z ogromnym rozmachem społecznym ukazanym na tle zmian politycznych ówczesnej Europy. Wśród jego rodzin byli przedstawiciele wszystkich warstw społecznych oraz narodowościowych o zróżnicowanym statusie materialnym, światopoglądzie i wyznaniu religijnym. Ich losy, bardzo odmienne, ukazywały ścieżki ich dziejów poprowadzone w różnych kierunkach, a podyktowane również indywidualnie podejmowanymi wyborami i decyzjami. Pozwoliło to autorowi na stworzenie nie tylko szerokiej panoramy ludzkich dróg, ale i ukazanie przyczyn ich kierunku. W tym niemożności wyjechania z ZSRR najpierw po amnestii z dnia 12 sierpnia 1941 roku, a potem po zakończeniu wojny. Jednocześnie temu spojrzeniu ogólnemu, pokazującemu losy Sybiraków, nadał ludzki wymiar ukazany poprzez jednostkę. Konkretną osobę i konkretną rodzinę. Początkowo trudno było mi określić jednego, głównego bohatera, z którego perspektywy oglądałabym dramat zesłanych rodzin, bo narrator zewnętrzny krążył nieustannie między wieloma postaciami, by ostatecznie pozostać przy nastoletnim Staszku Dolinie. To z perspektywy tego chłopca, wchodzącego w przyśpieszoną dorosłość, przyglądałam się, na poszczególnych etapach zsyłki rodaków w ZSRR, ich codziennemu życiu, walce o jedzenie, problemom, ciężkiej pracy, tragediom, ale i miłościom i radościom, towarzyszącym tułaczce w znalezieniu sobie miejsca do życia po amnestii, a przede wszystkim ogromnej tęsknocie za Polską i pragnieniu powrotu do niej. Parowóz wywożący ludzi z Czerwonego Jaru i przywożący Sybiraków z powrotem do Ojczyzny, tworzył niemalże poetycką klamrę spinającą powieść i ich losy.

   Takich momentów było w niej więcej.

   Zwłaszcza opisujących potęgę i urok tajgi. Piękno i siłę natury, która urzekała wszystkich przybywających na Sybir. I zesłańców (Jeśli zapomnę o nich...), i więźniów (Ile wart jest człowiek), i pilnujących ich strażników (Strażnik GUŁagu). Dokładnie tak samo jest w tej powieści, gdzie tragizm dramatów człowieczych rozgrywał się w urzekająco przepięknej scenerii natury, tworząc ostry kontrast ambiwalentnych odczuć. Taka też jest ta opowieść – piękna i ohydna, pełna życia i śmierci, nadziei i jej braku, wolności i zniewolenia, tęsknoty i spełnienia, miłości i nienawiści, pokory i buntu, dobra i zła.

    Emocjonująca!

   Ta pierwsza część trylogii ma swoją kontynuację w dwóch kolejnych – Czas kukułczych gniazdMłode ciemności.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Syberiada polska [Zbigniew Domino]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Na podstawie powieści powstał film pod tym samym tytułem.

niedziela, 05 sierpnia 2018
Księżniczka Hania i Grymasek – Ewa Martynkien

Księżniczka Hania i Grymasek – Ewa Martynkien
Wydawnictwo Edipresse Książki , 2018 , 123 strony
Literatura polska
   

   Za górami za lasami było sobie Królestwo...

   Ten magiczny początek, tradycyjnie rozpoczynający baśnie i bajki, wcale nie zapowiadał zwyczajnej rodziny królewskiej. Hania wprawdzie była najprawdziwszą Księżniczką, bo mieszkała w pałacu, o jej wygląd, posiłki i ubranie dbała ochmistrzyni Viola,

codziennie uczęszczała na lekcje królewskiego pisania i miała tatę Króla oraz  mamę Królową, ale jednocześnie była małą dziewczynką. Taką, jakich miliony na całym świecie.

Ciekawską, radosną, współczującą, przeżywającą przygody z przyjacielem Frankiem, uwielbiającą skakać na trampolinie, spacerować po Lesie Jednorożców, posiadającą marzenia i wyjątkową cechę – optymizm. To on, a nie korona, wyróżniał ją spośród dzieci. Zawsze, nawet w najtrudniejszej sytuacji, znajdywała wyjście, a każdy pojawiający się problem witała ulubionym powiedzeniem:

To dzięki temu pozytywnemu nastawieniu spełniła swoje pragnienie – posiadanie zwierzątka. I tak do jej komnaty trafił Lamentus Malkontentus czyli po prostu Grymasek.

Od tej pory Księżniczka Hania, Franek i Grymasek wspólnie przeżywali fantastyczne i pouczające przygody, które były drukowaną wersją filmów animowanych. Wydawnictwo w kooperacji z kanałem telewizyjnym MiniMini+, przeznaczonym dla dzieci od 3 do do 7 lat, stworzyło alternatywną formę przygód Księżniczki Hani, tworząc książkę edukacyjną.

   To moje drugie spotkanie z książkami edukacyjnymi tego wydawnictwa.

   Pierwszą była Myszka w Paski i pierwsza pomoc, którą wykorzystałam podczas spotkania z dziećmi w świetlicy prowadzonej przez Towarzystwo Przyjaciół Dzieci. Jednak nie poprzestałam tylko na czytaniu i wykorzystaniu pytań sprawdzających czytanie ze zrozumieniem i utrwalających wiedzę. To było dla mnie za mało. Wykorzystałam książkę do praktycznego zastosowania zawartych w niej rad Myszki w Paski, chcąc rozwinąć przede wszystkim umiejętności funkcjonalne. Ubrałyśmy się z moją zaprzyjaźnioną młodzieżą, chętnie jeżdżącą ze mną poczytać dzieciom, w czerwone T-shirty z logo PCK, zapraszając na spotkanie  licencjonowanego instruktora PCK z fantomem, który uczył dzieci udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej.

Była i świetna zabawa, i atrakcyjne zdobywanie wiedzy, i ćwiczenie umiejętności, a przede wszystkim mądra książka, dzięki której tyle się działo. To pozytywne doświadczenie skłoniło mnie do sięgnięcia po kolejną książkę edukacyjną z oferty tego wydawnictwa - z Księżniczką Hanią. Tym razem miałam zadanie ułatwione. Autorka postarała się o znaczne poszerzenie roli edukacyjnej książki, bo to nie był tylko opis przygód Księżniczki Hani i jej przyjaciół z podsumowującymi je morałami, z którą dzieci, a zwłaszcza dziewczynki, mogą się utożsamiać, czerpać pozytywne i pożądane wzorce zachowań oraz postaw, ale również zadania rozwijające manualnie i poznawczo umieszczone na końcu każdej opowieści. Ich różnorodność pozwala na kształtowanie kreatywności, zaangażowanie wyobraźni i uruchomienie procesów spostrzegawczo-skojarzeniowych oraz myślenia logicznego.

Autorka dostosowała również tekst do poziomu rozwoju czytelniczego dziecka, uatrakcyjniając jego czarną monotonię druku.

Zilustrowała barwnymi rysunkami, dialogi wytłuszczyła, a ulubione powiedzenie Księżniczki Hani oraz morały wyróżniła kolorem czerwonym.

Mogłabym powiedzieć, że pozostaje mi tylko zeskanować zadania i do dzieła, ale znając siebie, coś jeszcze dodatkowo wymyślę. Skoro są to przygody uczące optymistycznego podejścia do rozwiązywania problemów, to może oparta na wątkach fabuły grywalizacja?

   Dzieci ją uwielbiają!  

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

A to pierwotna, filmowa wersja przygód Księżniczki Hani i jej przyjaciół.

czwartek, 02 sierpnia 2018
Amulet Jaśminy – Adrianna Trzepiota

Amulet Jaśminy – Adrianna Trzepiota
Wydawnictwo Kobiece , 2018 , 364 strony
Cykl Zwilczona ; Część 3
Literatura  polska
 

   Te piękne słowa, pełniące w książce rolę motta, w dużej mierze były wyzwaniem dla autorki. Odpowiedzieć równie pięknie i przekonująco na postawione pytanie, ale i sprowokować do tego czytelnika. A przynajmniej skłonić do zamyślenia się i zastanowienie się. Może porównania? Autorka ma ten dar, że mogła swoją alternatywną historię spisać. Stworzyć opowieść o kobiecie „zwilczonej”, bo była pewna, że

...Każda kobieta ma swojego wilka,

Który kroczy obok niej i szepce

biegnij,

biegnij!

Nie bez powodu użyłam określenia „zwilczona”, ponieważ to tytuł pierwszej części cyklu o Jaśminie. O trzydziestosiedmioletniej kobiecie zafascynowanej wilkami, kochającej mazurskie lasy i jeziora. Czytającej o wilkach zarówno Adama Wajraka Wilki, jak i Clarissę Pinkolę Estes odkrywającą archetyp dzikiej kobiety w Biegnącej z wilkami. Te dwa, tak różne i jednocześnie uzupełniające się, podejścia tematyczne Jaśmina połączyła w sobie, tworząc własny światopogląd i styl życia, często porównując siebie do wilczycy, a rodzinę do watahy. Sięgając po trzecią część cyklu Zwilczona, nie byłam świadoma jego istnienia, ale na szczęście prolog otwierający kontynuację, przybliżył mi najważniejsze fakty i wątki z wcześniejszego życia bohaterki opowiedzianej w ZwilczonejSekretnej zimie Jaśminy.

   Trzecia część to przede wszystkim historia romansu z Bojanem.

   Jaśmina po zdradzie męża postanowiła rozwieść się z nim i wyjechać z ukochanych Mazur do Warszawy po zapomnienie, ale i dodatkowe środki na utrzymanie siebie i córeczki. Korzystając z urlopu zdrowotnego, podjęła pracę jako wróżka na telefon. Stała się z dnia na dzień, z nauczycielki języka polskiego piszącej książki, „specjalistką” od bolączek, problemów i chorych dusz człowieczych, chociaż sama nie potrafiła wybrać własnej ścieżki. Stała na rozstaju dróg prowadzących donikąd. Jej amatorskie wróżby i porady miały się nijak do tych „profesjonalnych”, z których korzystała u Szeptuchy. To za sprawą wioskowej „wiedźmy” i odnalezionej krewnej aż na Białorusi, Walerii, w jej realizm życia wkradły się uroki, klątwy, ich odczynianie, a nawet bitwa „czarownic” o Jaśminę i jej zdrowie.

   O własny los musiała zadbać sama.

   Wybór, podyktowany zauroczeniem i pożądaniem, jakim obdarzyła leśniczego Bojana o posturze niedźwiedzia pachnącego żywicą, lasem, mchem i samotnością, okazał się kolejną katastrofą uczuciową. Nie miała wpływu na to, że, pomimo deklaracji i obietnic obojga nieangażowania się w związek, który miał być przede wszystkim spełnieniem seksualnym, wzbudzi w sobie miłość. Przyjemne złudzenia o luźnym związku bez zobowiązań z jej strony zamieniły się w silne pragnienie spędzenia reszty życia przy boku Bojana.

   Bez wzajemności!

   Uwikłała się w związek dwojga zranionych ludzi próbujących odnaleźć się w nowej, zmienionej i trudnej do zaakceptowania dla nich rzeczywistości. Radzących sobie na swój sposób, raniąc się nieświadomie. Szukających swojego miejsca nie tylko wśród ludzi, ale i tego geograficznego. Nie zdradzę zakończenia. Pozostawiam tę przyjemność innym czytelnikom. Powiem tylko, że opowieść była pełna skrajnych i falujących emocji, niespokojnych pragnień, cielesnej zmysłowości, palącego pożądania, wilczej tęsknoty, szarpiącego bólu, gorących łez i magii serc, których stanów i wyborów nikt i nic nie jest w stanie przewidzieć.

   No, może oprócz Szeptuchy.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Książkę wybrałam spośród książek dla kobiet księgarni Tania Książka.

Amulet Jaśminy. Niezwykła opowieść o przeznaczeniu i prawdziwej magii, które mogą odmienić życie każdej kobiety [Adrianna Trzepiota]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

poniedziałek, 30 lipca 2018
#wawskie 14 – Jakub Pawełek

#wawskie 14 – Jakub Pawełek
Wydawca Warbook , 2017 , 394 strony
Literatura polska
   

   „Zobacz, co to za dziwne coś!”

   Taką informację otrzymałam w mejlu wraz z linkiem do tej książki. A ja sobie pomyślałam, dlaczego zaraz dziwne? Wielokrotnie zadawałam sobie pytanie, patrząc na moich, rozpieszczonych życiem w warunkach pokoju, rodaków, jak zachowaliby się w podobnych okolicznościach? Ilu z nich stanęłoby na barykadzie? Ilu przeklinałoby powstańców, a ilu zdradziło? Ilu podjęłoby pałeczkę w sztafecie walki o niepodległość naszej Ojczyzny?

   I oto miałam odpowiedź!

   Autor urzeczywistnił ją, pięknie mi odpowiadając, że statystyka jest nieubłagana, a krzywa Gaussa niezmienna. W tym zakresie nic nie zmieniłoby się. A pięknie, bo to świetnie napisana historia Powstania Warszawskiego, ale... w 2014 roku! Przesunięta w czasie o kilkadziesiąt lat połączyła w sobie znane ramy historyczne oparte na faktach z fikcyjną fabułą i realiami współczesnej mi rzeczywistości.

   To było bardzo ciekawe doznanie czytelnicze.

   Z jednej strony przewidywałam zakończenie (chociaż nie do końca, ale o tym potem), bo znałam historię powstania. Autor ujął w akcji powieści jego najważniejsze wydarzenia, etapy oraz topografię warszawskich ulic i charakterystycznych budynków. Wyjątkiem był znany z mediów obraz uratowanego chłopca siedzącego w karetce, zaczerpnięty z wojny syryjskiej. Z drugiej strony historię bohaterów śledziłam z ogrommy niepokojem, nie wiedząc, czy przeżyją. Zapomniałam, że na wojnie nie można się do nich przywiązywać. W tym zakresie autor był bezlitosny, a raczej kierował się brutalnymi regułami wojny, w której nie było romantyzmu i sentymentów. Była więc nie tylko powszechna śmierć, ale i gwałty, mordy, eksterminacja, rzezie przesiąknięte bólem, krzykiem, krwią i łzami oraz sceny walk, z których wyjście żywym zakrawało na cud. Umieścił to wszystko nie tylko w znanych ówcześnie i obecnie warszawskich dzielnicach, ale również wśród budynków wybudowanych niedawno, jak: Centrum Nauki Kopernik, Stadion Narodowy, metro czy Złote Tarasy przemianowane przez okupanta na Kryształowe. Pokazał też wojnę wspomaganą przez współczesną technologię informatyczną, przenosząc ją do Internetu. Na tę jasną stronę portali społecznościowych i medialnych, ale i tę ciemną, hakerską wojnę cybernetyczną. Bardzo podobało mi się to, że autor nie był przy tym poprawny politycznie, poruszając wiele wątków i kontekstów okołopowstańczych i patriotycznych, a jego bohaterowie tylko czarno-biali. To historia pisana życiem, w którym pragnienia osobiste rzutowały na decyzje i wybory niekoniecznie zbieżne z przyzwoitą postawą i dobrem własnego kraju, po obu stronach barykady. W tej warstwie kierunki rozwoju powieści były nieprzewidywalne. Dodatkowo tekst ilustrowały tematyczne rysunki, z których ten stał się dla mnie wymownym symbolem powieści.

   Czytałam ją z ogromnym zaciekawieniem.

   Jednocześnie, w miarę rozwoju fabuły, zaczęło pojawiać się natrętne pytanie – ale właściwie po co są takie książki? Po co pisać powieści relatywne do historii prawdziwej? Mało mamy wojen dookoła? Potrzeba nam jeszcze tej wymyślonej? Odpowiedź znalazłam na końcu tekstu. Dokładnie w ostatnim zdaniu, które odsłoniło przesłanie i cel tej na nowo napisanej historii. Spychające rolę rozrywkową opowieści militarnej na dalszy plan. Jednoznaczne słowa, które nawiązywały do odwiecznego sporu o sens Powstania Warszawskiego. Główny bohater, powstaniec Damian, na pytanie sowieckiego żołnierza – Po jaką cholerę wyście to zrobili?, odpowiedział – Po prostu... Tak było trzeba. Nic więcej, tak było trzeba (...) I każdy z nas zrobiłby to ponownie.

   I za tę postawę wpisaną w powieść jestem autorowi bardzo wdzięczna, bo to ona jest najważniejszym sensem napisania tej starej/nowej historii Powstania Warszawskiego.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

To mój prezent, który otrzymałam w ubiegłym roku. Darczyńca wiedział, że mam pragnienie, stanąć kiedyś na tym placu w rocznicę Powstania Warszawskiego.

piątek, 27 lipca 2018
Kiedy jedzenie wymaga odwagi – Harriet Brown

Kiedy jedzenie wymaga odwagi – Harriet Brown
Przełożyła Elżbieta Smoleńska
Wydawnictwo Czarna Owca , 2011 , 272 strony
Seria Samo Życie 
Literatura  amerykańska



   Bo gdy do głosu dochodzi demon, życie właściwie się kończy. Wierzcie mi. Wiem, co mówię.

   Życie autorki tej przejmującej relacji „zakończyło się” w dniu zdiagnozowania anoreksji u jej czternastoletniej córki Kitty. Była świadkiem, jak radosna, czuła, zdolna do empatii dziewczynka staje się rozdrażniona i zaczyna się zachowywać nieracjonalnie. To stanie z boku i przyglądanie się „demonowi” z dystansu obserwatora, pozwoliło jej na oddzielenie jej Kitty od Nie-Kitty. To ostatnie, to coś, co zamieszkało w jej córce, mroczne, mówiące innym głosem, syczące słowami pełnymi nienawiści i autoagresji, zakładające maskę z martwymi oczami, ściągające Kitty w otchłań wewnętrznego piekła, skrzywiona psychicznie istota, która miota się, wrzeszczy i sączy jad do jej ciała i duszy, nazwała demonem. Od razu zastrzegła jednak, że nie miała na myśli mocy nadprzyrodzonych, ale zachowania i wygląd fizyczny, gdy się ujawniała choroba, które go przypominały. To jednoznaczne wyodrębnienie choroby i oddzielenie jej od osobowości córki, pozwoliło jej na skuteczną walkę z chorobą, a mnie na zrozumienie, z czym tak naprawdę musiała się zmierzyć. Po prostu koszmar!

   Była również dziennikarką.

   Ten zmysł dociekania oraz dochodzenia do sedna i sensu, pozwolił jej na zgłębienie tematyki anoreksji. Nie wystarczała jej wiedza na temat przyczyn, przebiegu i leczenia zaburzeń odżywiania. Chciała jeszcze wiedzieć, co się kryje za tą śmiertelną chorobą, co każe młodym kobietom i mężczyznom głodzić się na śmierć, jakie są przyczyny i czynniki ryzyka? Czytała więc opisy badań, wspomnienia anorektyczek, artykuły naukowe, a także uczestniczyła w konferencjach medycznych. Zdobyta wiedza doprowadziła ją do jednego wniosku – miała do czynienia z chorobą o najwyższym wskaźniku śmiertelności spośród zaburzeń umysłowych i jedną z największych tajemnic medycyny. Naukowcy próbują ją „rozgryźć” od kilkuset lat. Bezskutecznie. Stąd płynność i zmienność wiedzy na jej temat oraz wiele teorii na temat istoty anoreksji, jej przyczyn, znaczenia symptomów, metod leczenia i szans na odzyskanie zdrowia.

   Autorka była również matką.

   Zaangażowaną emocjonalnie w proces zdrowienia. Pragnęła wydobyć córkę z otchłani, na której dnie siedziała jej ukochana córeczka i prosiła ją – Kochaj mnie, żeby nie wiem co. A to znaczyło, że praktycznie musi demona Nie-Kitty pokonać sama. Była pionierką nie tylko w obalaniu mitów, przekonań i uprzedzeń społecznych zakorzenionych w umysłach ludzi oraz w odważnym zaprzeczaniu błędnej wiedzy medycznej, ale również w stosowaniu zupełnie nowej metody leczenia znanej obecnie jako metoda Maudsley, zwanej również terapią FTB (z ang. family based therapy) opartą na rodzinie. W dużej mierze to historia nie tyle choroby Kitty, co historia jej całej rodziny w trudnej, ciężkiej, wycieńczającej wszystkich psychicznie, walce o życie córki i siostry. Autorka nie chciała jednak, by jej relacja, odtwarzana również na bazie dziennika utrwalającego postępy zdrowotne Kitty, była poradnikiem dla anorektyków i bulimików pomagającym im nadal trwać w chorobie, dlatego unikała podawania wielu szczegółów, jak na przykład waga Kitty. Swoją relacją chciała przede wszystkim wesprzeć rodziny dotknięte zaburzeniami odżywiania, ale i z depresją, zaburzeniami lękowymi, schizofrenią, chorobą dwubiegunową i z wieloma innymi chorobami, które na zawsze zmieniają życie rodziny. Przekonać je do skutecznego wspierania dziecka w wychodzeniu z choroby. Tym samym wpisała się w coraz głośniejszy nurt kampanii przeciwko anoreksji, której najbardziej znaną twarzą jest zmarła już Isabelle Caro. Nie jest łatwo przebić się z tymi informacjami w społeczeństwach, w których ideałem urody kobiety jest szczupłość oraz moda na bycie pro-ana pokolenia motylków, które nazywają to stylem życia.

   Po tej emocjonującej, a momentami przerażającej relacji dziennikarki, obserwatorki, matki, żony i terapeutki w jednej osobie, mam troszkę więcej wiedzy na temat istoty choroby, ale nie więcej wiedzy na temat jej przyczyn i przebiegu. Wiem jedno – przychodzi znikąd, do każdego, bez względu na granice kulturowe, etniczne czy socjoekonomiczne, a najskuteczniejszym „lekarstwem” jest wspierająca miłość rodziny. Bez względu na wszystko.

   Żeby nie wiem co – jak prosiła swoją mamę Kitty z dna ciemności.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Kiedy jedzenie wymaga odwagi. [Harriet Brown]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Ciekawy dokument przeciwko anoreksji wśród modelek.

wtorek, 24 lipca 2018
Dwie siostry - Åsne Seierstad

Dwie siostry - Åsne Seierstad
Przełożyła Iwona Zimnicka
Wydawnictwo W.A.B. , 2018 ,  512 stron
Literatura  norweska

   Był przerażony!

   Przebywał dotkliwie pobity w ciemnym, prymitywnym wychodku z otworem na fekalia, zamienionym na celę. Miała jakieś dwa metry na dwa. Cuchnęła. Nie wiedział, dlaczego był więziony. Nie wiedział, co go czeka. Nie wiedział, za co go skatowali i tutaj wrzucili.

   Był tylko ojcem.

   To zdanie powtarzał, jak mantrę, gdy przykładali mu nóż do gardła. Wbijali lufę karabinu między łopatki. Prowadzili na egzekucję.

   Był w rękach ISIS.

   Do tej tragicznej sytuacji, do tego miejsca, do którego przyjechał z Norwegii i do statusu więźnia skazanego na śmierć, doprowadziły go pragnienia jego nastoletnich córek – dziewiętnastoletniej Ayan i szesnastoletniej Leili. Obie chciały jednego – szczęścia rodziców. Młodsza zwierzyła się osiemnastoletniemu bratu Ismaelowi – Nie jestem zbyt dobrą córką i nie daję rodzicom tego, na co NAPRAWDĘ zasługują, ale pomóc im osiągnąć życie wieczne to moja szansa na odwdzięczenie się. Mogły to zrobić tylko w jeden sposób – zaciągając się na świętą wojnę.

   Nastolatki wyjechały do Syrii prosto w szeroko otwarte ramiona ISIS.

   Autorka pisząc reportaż o dramacie emigranckiej rodziny Jumów mieszkającej w Norwegii, próbowała odpowiedzieć na kilka pytań. Nie tylko, dlaczego doszło do radykalizacji religijnej dziewcząt i co sprawiło, że dziewczęta zrezygnowały z rodziny, przyjaciół, studiów, z bezpiecznego życia – po to, by znaleźć się w strefie wojennej, ale także na pytania w kontekście norweskiego społeczeństwa – Czy radykalizacja ma związek tylko z nimi, czy również z nami? Co w naszym społeczeństwie sprawia, że niektórzy młodzi ludzie uważają się za poniżanych i dyskryminowanych? Co ciekawe, nie próbowała na te pytania odpowiedzieć bezpośrednio. Dostarczała tylko faktów, na podstawie których miałam zrobić to sama. Historię tragedii rodziny Jumów przedstawiła w postaci następujących po sobie scen ujętych w cztery rozdziały. Zrekonstruowała je na bazie zdobytych materiałów w postaci papierów pozostawionych przez siostry – wypracowań szkolnych, notatek z lekcji Koranu, zdjęć, zapisków, listów oraz zapisów rozmów z bratem i rodzicami prowadzonych poprzez komunikatory internetowe i SMS-y. Dialogi i opisy wydarzeń odtworzyła na podstawie wywiadów, przekazów i rozmów z ich świadkami – rodziną, przyjaciółmi, znajomymi, pracownikami szkół, a także dokumentów zgromadzonych przez norweską policję. Dzięki temu losy sióstr były cały czas w centrum uwagi pomimo braku ich osobistego udziału. Tłem dla nich uczyniła kilka równoległych historii ich przyjaciółek lub znajomych, które podążyły lub nie ich śladami, po to, by pokazać, jak różne czynniki miały wpływ na radykalizację religijną. Wplotła w wydarzenia rodzinne również krótką historię powstania i rozwoju Państwa Islamskiego i jego metod werbunku oraz wojny w Syrii. W dużej mierze oparła się także na literaturze poświęconej temu tematowi (opracowania, artykuły, raporty), której bibliografię umieściła na końcu książki.

   Jeśli oczekiwałam, że dzięki temu reportażowi uproszczę lub sprecyzuję sobie poglądy na temat przyczyn radykalizacji religijnej i udziału młodych ludzi w syryjskiej wojnie, to myliłam się. Im bardziej wchodziłam w temat razem z autorką, tym bardziej byłam zdezorientowana, a raczej zdawałam sobie sprawę, jak bardzo skomplikowane jest to zjawisko. Sytuacja w Syrii nie jest tak prosta i czarno-biała, jak przedstawiają media, co autorka pokazała z drobiazgową dokładnością. Jednak, gdybym miała pokusić się o wnioski ogólne, sprowadziłabym je do jednego – ta wojna nie ma nic wspólnego z religią islamu. Uczyniono z niej narzędzie do osiągania celów politycznych, a tym samym władzy i pieniędzy. Na wojnę w Syrii składały się się setki drobnych konfliktów, z których wiele ciągnęło się od stuleci. W każdym chodziło o to samo. O terytorium. O ziemię. O zasoby. - zauważa autorka. O tym problemie, w którym liczy się ekonomia i zysk, dotyczącym każdego konfliktu zbrojnego na świecie, pisał między innymi Antonio Salas w reportażu uczestniczącym Ja, terrorysta. Do zasilenia szeregów „mięsa armatniego” werbuje się najchętniej cudzoziemców, którzy są bez powiązań lokalnych, więc łatwych w manipulacji. Najbardziej podatni na te działania są młodzi ludzie. Najczęściej w wieku dojrzewania. To oni w okresie poszukiwania tożsamości, sensu życia, pozycji, poczucia przynależności, emocji, potrzeby buntu i romantyzmu, jak wykazują statystyki przytaczane przez autorkę, są najliczniejszą grupą. O tym problemie pisała inna autorka również reportażu uczestniczącego Anna Erelle w Dżihadystce, ale w kontekście Francji. Bo ten problem dotyczy również Anglii, Szwecji, Niemiec, Kataru czy Kuwejtu. W Polsce nie jest to jeszcze problem, ale to nie znaczy, że nie ma w Syrii również Polaków. Dane nie są powszechnie znane z różnych względów. W Norwegii, jak podała autorka, na 70 par rodziców znajdujących się w sytuacji Jumów, znanych i omawianych w mediach jest tylko kilka.

   Publikacja pozostawiła mnie w totalnej bezsilności.

   Bo jak sprawić, żeby na świecie nie było wojen i zapanowała powszechna miłość? Jak chronić tych najsłabszych i najbardziej podatnych na manipulacje – dzieci i młodzież? Może odpowiedzią jest myśl Mahatmy Gandhiego – Bądź zmianą, którą pragniesz ujrzeć w świecie.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Dwie siostry [Åsne Seierstad]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

O historii rodziny Jumów powstał film dokumentalny.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 110
| < Sierpień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    
O autorze
Zakładki:
A autorką blogu jest Maria Akida
A czytam teraz
A planuję przeczytać
A polecam i patronuję
A rekomenduję własną publikację
A w sierpniu w księgarni
Adres e-mail i moje logo
Czytam czasopisma o książkach
Czytam e-book
Czytelnicze akcje i konkursy
Czytelnicze wyzwania
Geografia literatury przeczytanej
Katalog autorów i 1086 tytułów
Mój top czytanych w 2017
Nagrody literackie
Piszących podczytuję
Przeglądam blogi zaczytanych
Przeglądam portale książkowe
Przeglądam prasę
Słucham, jeśli nie czytam
Szablon stworzyła
Tutaj jestem
Wspieram i popieram
Wydawnictwa i księgarnie
Życie pozaksiążkowe
Tagi
Blogi