Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
środa, 12 lipca 2017
Singapur Noir – red. Cheryl Lu-Lien Tan

Singapur Noir – pod redakcją Cheryl Lu-Lien Tan
Przełożył Marcin Wróbel
Wydawnictwo Claroscuro , 2017 , 262 stron
Seria Noir
Literatura singapurska

   Moja wędrówka noir po mrocznych zaułkach miast świata trwa!

   Tym razem czternastu pisarzy zaprosiło mnie do Singapuru. Ich nazwiska mogłam poznać już na okładkowym skrzydełku, a krótkie biogramy na końcu książki.

Wiedziona ciekawością chętnie weszłam w miasto-państwo położone w pobliżu Półwyspu Malajskiego. Niewiele wiedziałam o tej części świata. Nazwę kojarzyłam tylko z piosenką Singapur zespołu 2 plus 1. Dlatego ucieszyłam się ze wstępu redaktorki antologii opowiadań, która przybliżyła mi krótką historię miasta oraz jego specyfikę – położenie, demografię i zasady życia w nim. Ponieważ nie posiadałam żadnych innych skojarzeń poza piosenką, pozostały mi po tym wstępie same zaskoczenia.


By Photo: Marcin Konsek / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0, Link

Pierwsze to trochę bajkowy, a trochę futurystyczny wygląd i czystość miasta z zakazem żucia gumy, co redaktorka podsumowała – mam czasem poczucie, że można tu jeść z chodnika. Drugie to miano „azjatyckiego tygrysa”, w którym spośród wszystkich gospodarstw domowych co szóste (...) dysponowało majątkiem w wysokości przynajmniej miliona dolarów. Po trzecie raj podatkowy dla bogaczy.

   Raj dla wszystkich!

   Tę wizję może nie burzy, ale uzupełnia o to, czego nie widać w pełnym słońcu, jej ciemna strona. Ma je każde miasto. Dualizm charakteru w przypadku tej metropolii zapowiada już jej sama nazwa. Singapur to z sanskrytu Lwie Miasto, ale już w języku angielskim zawiera w sobie grzech – sin. Jakie grzechy można popełnić w mieście tak idealnym do szczęśliwego życia, gdzie woda nadawała się do picia, a przestępczość właściwie nie istniała. (...) Każde drzewo było równo przycięte, chodniki wręcz lśniły czystością, a ruch uliczny odbywał się bez żadnych zakłóceń?

  Oj, można!

   O tym uprzedza redaktorka tomiku, pisząc – Pod tą lśniącą powierzchnią kryje się jednak mroczne rojowisko. Dżungla z przyczajonym niebezpieczeństwem  napotkania tygrysa, w której śmierć nie jest widoczna, ale zawsze obecna. Ta wymierzana przez wymiar sprawiedliwości i ta popełniana w ciemnych zaułkach, niepozornych mieszkaniach, przez pozornie spokojnych mieszkańców. We wszystkich jej, bez wyjątku, dzielnicach, jak pokazała tradycyjnie dołączona mapka prowadząca mnie tropem opisanych zbrodni.

   Mam wrażenie, że na śmiertelnym szlaku wiodły prym przede wszystkim kobiety. To ich destrukcyjnej mocy, seksapilowi, płatnej lub złudnej miłości, a nawet mrocznemu wpływowi, poświęcono pierwszą część opowieści o jakże wiele mówiącym tytule – Syreny. Uważaj na długowłose kobiety, czyhające wśród cieni – ostrzegała matka swojego syna w opowiadaniu Figowiec. Rozwiązłość to jeden z najpowszechniejszych z singapurskich grzechów popełnianych przez wszystkich mieszkańców, bez względu na pochodzenie, stan cywilny czy status materialny,  przekonuje autor opowiadania Detektyw z miasta bez zbrodni. Jej motyw przewija się właściwie przez prawie wszystkie opowiedziane historie, ukazując miejsca miłości sprzedajnej i cudzołożnej zarówno w domach publicznych, jak i w zaciszu prywatnych posesji. Ale to przede wszystkim ludzkie losy wypełniają treść opowiadań stworzonych zarówno przez najlepszych, współczesnych, singapurskich pisarzy, jak i tych, którzy są w jakiś sposób z Singapurem związani. W efekcie powstał obraz miasta mrocznego, ukrytego pod fasadą lśniącego szkła, wielokulturowego, rozbrzmiewającego kilkoma językami, a przez to widzianego zarówno oczami jego mieszkańców, jak i cudzoziemców. Ten uzupełniający się i przenikający się widok emanuje jednak przede wszystkim ludzkimi namiętnościami, obsesjami, emocjami ludzi ze wszystkich warstw społecznych – bogatych elit, bezdomnych, służących czy ludzi wykształconych. Dorosłych i dzieci, zdrowych i opanowanych przez demony. Tych pochodzących z wierzeń i tych tkwiących w psychice ludzkiej.

   Mogłabym powiedzieć – nic nowego!

   Tak było w każdym mieście, które odwiedziłam literacko w serii Noir. Poszukałam więc wyróżników tego miejsca i znalazłam jeden, ale za to przerażający swoją perfidną zwodniczością. Nic w tym mieście nie jest tym, czym się wydaje w pierwszym, miłym, przyjaznym kontakcie. Każde z tych opowiadań buduje urokliwą, fascynującą fasadę opartą na powszechnych, pozytywnych skojarzeniach i przekonaniach, by w bolesny, gwałtowny, a nawet śmiertelny sposób,  nagle zakończyć opowieść, nie pozostawiając możliwości ucieczki. Przypomina to egzotyczne, wesołe miasteczko oferujące wiele atrakcji i dobrą zabawę. Zwiedzającym wydaje się, że znają zasady jego funkcjonowania, by w tracie finału „gry” dowiedzieć się, że Singapur to Disneyland, w którym można dostać karę śmierci.

   W tym kryje się jego koszmar.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.


Tak sobie kiedyś śpiewałam, nie wiedząc właściwie o czym!

| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
O autorze
Zakładki:
A autorką blogu jest Maria Akida
A czytam teraz
A planuję przeczytać
A polecam i patronuję...
A rekomenduję własną publikację
A w lipcu w księgarni
Adres e-mail i moje logo
Czytam czasopisma o książkach
Czytam e-book
Czytelnicze akcje i konkursy
Czytelnicze wyzwania
Geografia literatury przeczytanej
Katalog autorów i 947 tytułów
Mój top czytanych w 2016
Nagrody literackie
Piszących podczytuję
Przeglądam blogi zaczytanych
Przeglądam portale książkowe
Przeglądam prasę
Słucham, jeśli nie czytam
Szablon stworzyła
Tutaj jestem
Wspieram i popieram
Wydawnictwa i księgarnie
Życie pozaksiążkowe
Tagi
Blogi