Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
niedziela, 20 sierpnia 2017
Łowca Czterech Żywiołów – Agata Adamska

Łowca Czterech Żywiołów – Agata Adamska
Wydawnictwo Novae Res , 2016 , 331 stron

Cykl Legenda o Santrze , tom 1
Literatura polska

   Moja zaprzyjaźniona nastolatka, zakochana w fantasy, pożyczyła mi na lato dwie powieści z ulubionego gatunku. Z chęcią przyjęłam propozycję przeczytania jej ostatnich odkryć czytelniczych, bo dzięki temu jestem na bieżąco w zagadnieniu – co czyta młodzież, a przy okazji zawsze coś ciekawego odkryję. I za to zaskakiwanie ją uwielbiam!

   Dokładnie tak było z tą autorką.

   Nie znałam jej i bardzo ucieszyłam się, że w zalewie zagranicznej fantasy pojawił się nie tyle nowy, polski pisarz, ile polska pisarka fantasy dla młodzieży, a dokładniej – dla dziewcząt.

   Rzadkość!

   Z tym większą ciekawością sięgnęłam po jej debiut, który tak bardzo spodobał się mojej nastolatce. Zabrałam się do czytania również dlatego, że lato się kończy, a ja głęboko w lesie z zadaną „pracą domową”.

   Główną bohaterką była oczywiście dziewczyna i oczywiście nastolatka. Wydawałoby się, zwykła siedemnastolatka z typowymi kompleksami tego wieku, uczęszczająca do liceum, trochę indywidualistka ufająca tylko jednej przyjaciółce, funkcjonująca na obrzeżach grupy rówieśniczej.

   Idealna bohaterka, z którą może utożsamić się prawie każda nastolatka.

   Jej przeciętność zniknęła w dniu testu określającego zdolności magiczne uczniów. Aeryla, bo tak miała na imię, nie tylko okazała się uzdolnioną w tym kierunku, ale również odkryto u niej rzadką możliwość władania czterema żywiołami. W jednym dniu z szarej, niemagicznej myszki pochodzącej z niemagicznej rodziny, stała się osobą z potencjałem na zostanie wielkim, potężnym magiem. Niewielu było takich - Łowców Czterech Żywiołów potrafiących czerpać moc ze wszystkich sił natury. Każda szkoła i uczelnia starała się o takiego ucznia i studenta, otaczając ich wyjątkową opieką i proponując indywidualne zajęcia z magii. Ten niespodziewany awans i zwrot w życiu zaskoczonej i trochę przerażonej dziewczyny totalnie skomplikował jej relacje rodzinne, szkolne, a przede wszystkim osobiste. Zyskała za to grono zwariowanych przyjaciół – pyskatą, ekstrawagancką w ubiorze i zachowaniu Anniję, obrzydliwie bogatego Merry’ego o wyglądzie modela prosto z żurnala oraz interesownego półelfa Zeklesa z aspiracjami i zacięciem paparazziego.

   Cała czwórka przejawiała nieprzeciętny dar pakowania się w ekstremalne sytuacje.

   Wprawdzie Aeryla, po kolejnym ataku na jej życie i solidnym rachunku sumienia, obiecała sobie, że nie będzie prowokować niebezpiecznych zdarzeń, mieszać się w nie swoje sprawy i węszyć tam, gdzie nie wolno. Będzie za to skupiać się na nauce magii, realizować własne plany i szczególnie unikać Zeklesa, jako główne źródło największych kłopotów. Oczywiście obietnice i postanowienia pozostały  sferze naiwnych życzeń, bo to kłopoty same ją znajdywały, kusząc i mamiąc wielką przygodą. Zwłaszcza że wokół niej działo się coś tajemniczego. Coś mrocznego. Coś, co chciało ją zabić. Ten wątek przygód przydarzających się całej czwórce, w połączeniu z humorem nastolatków, zwłaszcza przebojowej Ann, czynił z powieści dobrą dawkę rozrywki o dynamicznej akcji. Miała prawo i mocne argumenty, by spodobać się mojej nastolatce.

   Mam tylko jedną uwagę.

  Język kolokwialny używany przez nastolatków w dialogach był dla mnie zbyt wulgarny. Raziły mnie takie wypowiedzi – Chyba ocipiałeś! Nie będę truła się jakąś zieleniną! A co ja, zwierzę jestem, żeby żreć jakieś gówno... Jak grzyby po deszczu wyrastały w zdaniach takie wyrazy, jak „zajebioza” czy „rozpierdzielenie”. Szalę goryczy przelało zdanie skierowane do ojca przez jedną z bohaterek – Ojciec – Marea przewróciła oczami – skończ już to chrzanienie. Ja wiem i słyszę, że młodzież tak mówi, używając nawet słów cięższego kalibru, jednak pisząc książki dla młodzieży, nie wolno zapominać o jednej bardzo ważnej roli – wychowawczej. Literatura kierowana do młodych ma wysoko stawiać poprzeczkę wymagań i ciągnąć w górę, a nie wyrównywać w dół. Użycie wulgaryzmów w powieści dla młodzieży musi mieć zawsze bardzo dobre uzasadnienie. Tutaj tego nie dostrzegłam.

   Jak się okazuje, inteligentny dydaktyzm w literaturze dla młodzieży to trudna sztuka.

Zdania pisane kursywa są cytatami pochodzącymi z książki.

Łowca czterech żywiołów [Agata Adamska]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Zwiastun powieści.

sobota, 24 czerwca 2017
Replika: Gemma Lira – Luren Oliver

Replika: Gemma Lira – Luren Oliver
Przełożyła Monika Bukowska
Wydawnictwo Otwarte , 2017 , 398 stron
Seria Moondrive
Literatura amerykańska

Krucha Gemma w Chorowitym Ciele!
Tak widziała i nazywała siebie szesnastoletnia Gemma. Mogłam pomyśleć, że to nadinterpretacja tak charakterystyczna dla nastolatków, ale w miarę czytania zaczęłam przyznawać jej rację. Faktycznie była nieatrakcyjna. Miała nadwagę, poważne i nieustające problemy zdrowotne, których lista obejmowała aż dziewięć punktów. W tym dwie operacje serca i oszpecające ciało blizny.

 Na dodatek była szkolnym popychadłem z przezwiskiem Frankenstein oraz grzeczną i posłuszną córką nadopiekuńczej matki. Gemma pokornie znosiła swój los.
Do pewnego momentu!
Do pojawienia się w niej siły silniejszej niż strach i poczucie winy przed rodzicami do rozwiązania zagadki, która mogła wyjaśnić jej beznadziejne położenie. Ta nieodparta chęć jej wyjaśnienia zmieniła Gemmę w dziewczynę odważnie poszukującą, która dotychczas żyła w komiksie, w dwóch wymiarach, a teraz udało jej się uciec do pełnowymiarowego świata, w którym dobrze jej robiło wydawanie rozkazów, posiadanie planu, liczenie głównie na siebie i robienie tego, na co miała ochotę, bez błagania kogokolwiek o pozwolenie. Nareszcie była Gemmą, która potrafiła wsiąść do samochodu obcego chłopaka, Gemmą, która badała tajemnicze sprawy, Gemmą, która przeciwstawiła się rodzicom i okłamywała najlepszą przyjaciółkę.
Gemmą, która poznała Lirę.
Dokładnie w tym momencie urywa się opowieść Gemmy, a zaczyna historia Liry. Nie był to kolejny, następny rozdział. Książkę musiałam odwrócić, by zacząć czytać ją od nowa. Z nową okładką i ponownie od pierwszej strony.

 Poznać znaną, ale na nowo opowiedzianą wersję tym razem przez tajemniczą Lirę, pochodzącą z zakazanego miejsca, do którego próbowała dotrzeć Gemma. W ten sposób obie narracje dziewczyn złożyły się na jedną historię niosącą w sobie wiele wątków filozoficznych, z których najważniejszym było zło tkwiące w człowieku, czyniące z niego potwora zniewalającego innych w imię kontrowersyjnych, wyższych celów. Autorka wykorzystała w swojej powieści bardzo aktualne współcześnie spory bioetyczne, by ostrzec przed skutkami przekraczania barier etycznych i naruszania wartości moralnych w doświadczeniach genetycznych na tkankach ludzkich.
Przeciwstawiła im prawa człowieka do miłości i wolności.
Do takich wniosków pozwoliła mi dochodzić powoli, ukazując okrucieństwo badaczy oczami obu dziewczyn, z których jedna była córką naukowca, a druga obiektem jego doświadczeń. Jednak i ten obraz okazał się ostatecznie niejednoznaczny. To podwójne widzenie jednego problemu było zamierzone. Według autorki nie istnieje coś takiego jak obiektywny ogląd zdarzeń. Prawd jest tyle, ilu bohaterów. Autorka przedstawiła w tej powieści ich kilka w sposób niezwykle sugestywny i za każdym razem bardzo przekonujący, pozostawiając wybór tej jedynej, słusznej – mnie. Jak zwykle w jej powieściach (7 razy dziś, trylogia Delirium) nie było mi łatwo stworzyć jedną, uniwersalną i zadowalającą wszystkich prawdę. To mistrzyni wywierania wpływu emocjonalnego. Jej bohaterowie są zawsze wrażliwymi i skomplikowanymi psychologicznie osobowościami, uwikłanymi w brutalne, bezwzględne i skrajne sytuacje pozornie bez wyjścia, ale na tyle silne psychicznie, by je jednak ostatecznie znaleźć. Nigdy jednak nie są już tymi samymi osobami.
Dokładnie jest tak również w tej powieści.
I dokładnie to samo dzieje się z czytelnikiem. Ten „happy end” każdej powieści, okupiony przez czytelnika skrajnymi emocjami, jest najważniejszym momentem procesu czytania – chwilą zmiany dotychczasowego myślenia z nieświadomego na świadomy. Końcowym efektem swoistego dialogu z autorką poprzez opowieść.
Darem dla czytającego od autorki.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

 


W tym zwiastunie powieści można dokładnie zobaczyć dwustronność tej książki.

Replika [Lauren Oliver]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
piątek, 16 czerwca 2017
Początek wszystkiego – Robyn Schneider

Początek wszystkiego – Robyn Schneider
Przełożyła Aga Zano
Wydawnictwo Otwarte , 2017 , 320 strony
Literatura amerykańska

...każde życie, nieważne, jak zwyczajne, ma tę jedną chwilę, kiedy staje się wyjątkowe – chwilę, po której wydarzy się wszystko, co naprawdę ma znaczenie.
Dla Ezry, szkolnej gwiazdy sportu, tą chwilą był wypadek samochodowy, który nie tylko przekreślił jego dotychczasowe plany na przyszłość – uniwersytecki sportowiec, przewodniczący samorządu studentów, po studiach praca w korpo, w weekendy wypady ze znajomymi na narty, ale i życie osobiste. Nagle okazało się, że został sam, a przyjaciele, za jakich uważał dotychczasowych kumpli, odsunęli się od niego. Złoty chłopiec odszedł w zapomnienie.
Na jego miejscu pojawił się nowy Ezra.
Z nowym spojrzeniem na swój dotychczasowy styl życia, dostrzegając w nim płytkość, sztuczność, pozerstwo i lans. W odkrywaniu alternatywnej rzeczywistości, której nawet nie podejrzewał, że istnieje, pomagała mu Cassidy. Dziewczyna inna niż wszystkie, które znał. W niczym nie przypominała typowej nastolatki z liceum w Eastwood – blond włosy, dużo makijażu, absurdalnie drogie torebki. Ezra początkowo nawet nie bardzo wiedział, co myśleć o jej znoszonej męskiej koszuli wpuszczonej w dżinsowe szorty i o wysłużonym skórzanym worku na jej ramieniu, który wyglądał jak rekwizyt ze starego filmu.
W ogóle był bardzo zagubiony.
Stracił pozycję króla, przewodniczącego samorządu, kapitana drużyny tenisowej i dotychczasową tożsamość, a nową musiał dopiero zbudować. Odnaleźć podstawę poczucia własnej wartości, nowe miejsce w szkolnym środowisku, dostrzec inne możliwość i zdolności niż tylko umiejętności sportowe i zobaczyć przyszłość po ukończeniu szkoły. Nie przypuszczał, jak wiele będzie zawdzięczał tej niepozornej i niepasującej do znanych mu szablonów i schematów, dziewczynie.
Początkowo opowieść sprawiała wrażenie bardzo smutnej, pesymistycznej i przygnębiającej. Wypadek Ezry, utrata przyjaciół, zmiana dotychczasowego stylu życia, spadek z drabiny pozycji społecznej, utrata atrakcyjności wysportowanego ciała, wypadnięcie poza krąg grupy rówieśniczej, trudna przyjaźń z Cassidy, nie były przyjemnymi przeżyciami. Jednak ten ciąg nieszczęść doświadczanych przez nastolatka był konieczną bazą do zbudowania na niej nowego, odmiennego i alternatywnego życia. Nie napiszę, że lepszego, bo to pojęcie względne i każde może być dobre, ale na pewno zgodnego z osobowością chłopaka. Z jego prawdziwym, wewnętrznym ja. W ten sposób autorka pokazała powolny proces przemiany nastolatka tworzącego wokół siebie sztuczny wizerunek w świadomego siebie, swoich możliwości, wiedzącego, czego chce od życia, chłopaka. To dzięki temu wątkowi powieść z czasem staje się optymistyczna w ostatecznym przesłaniu, by na koniec wręcz dodać odwagi do spojrzenia na własne życie w zgodzie z sobą. Do zerwania z życiem pod dyktando innych i dla ich oczekiwań. Do nieczekania na los, który zmusi do tego, zsyłając dramatyczny moment. Do mądrych i świadomych wyborów, bo, jak głosi hasło-motto tej powieści umieszczone na dole okładki tytułowej:

To niezwykle uspakajająca, a dla zagubionych terapeutyczna, opowieść o charakterze dydaktycznym i moralizatorskim, która absolutnie nie daje tego odczuć, a mimo to osiąga cel - zostawia jedną, podstawową i ponadczasową prawdę w umyśle młodego czytelnika.
Masz wybór – życie, w którym można tylko egzystować lub go w pełni przeżyć.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Początek wszystkiego [Robyn Schneider]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Książka doczekała się wielu wersji zwiastunów. Ten spodobał mi się najbardziej.

niedziela, 04 czerwca 2017
13 powodów – Jay Asher

13 powodów – Jay Asher
Przełożyła Aleksandra Górska
Wydawnictwo Rebis , 2017 , 272 stron , 16 stron zdjęć
Literatura amerykańska

Była sobie mądra książka w wielu wcieleniach graficznych!

Nic się nie działo, gdy ukazała się po raz pierwszy w 2009 roku w serii Salamandra z zakapturzoną postacią na okładce. Nic, kiedy wznawiano ją kolejny raz z bujającą się dziewczyną na huśtawce. Ziemia zadrżała, kiedy pojawiło się wydanie dziewiąte z okładką filmową i zdjęciami z serialu wewnątrz.

 To właśnie 13 odcinków ekranizujących tę powieść młodzieżową było przyczyną trzęsienia ziemi. Kontrowersji narosłych zarówno wśród młodzieży (moi nastolatkowie twierdzą, że film nie jest dla osób mających problemy emocjonalne, o słabej konstrukcji psychicznej lub chorujących na depresję), jak i dorosłych – rodziców i psychologów.
Nie zamieszanie jednak skłoniło mnie do sięgnięcia po ten tytuł.
Przekonała mnie do tego moja młodzież, która, przy okazji dyskusji o śmierci, stwierdziła – Tę książkę powinni przeczytać nauczyciele. Zapytałam – dlaczego? Bo taki dokładnie jest nasz świat! – odpowiedziała. A potem przyszedł do mnie nastolatek, który skończył oglądać serial późną nocą, a na drugi dzień nie był tym samym chłopakiem. Tak cię siekło? – zapytałam. Tak – odpowiedział. Nie mogłam otrzymać lepszej motywacji.
Musiałam do niego zajrzeć.
Głównym bohaterem był Clay,

który otrzymuje anonimową paczkę zawierającą 7 kaset magnetofonowych. Znajdują się na nich przemyślenia Hannah dedykowane 13 jej rówieśnikom ze szkoły. Dziewczyny, która dwa tygodnie wcześniej popełniła samobójstwo. W miarę odsłuchiwania kaset z głosem zza grobu, Clay poznaje przyczyny dramatycznej decyzji koleżanki. 13 powodów, dla których warto było umrzeć. Jednym z nich miał być Clay.
Przeczytałam tę historię naprzemiennie opowiadaną przez Claya i Hannah, starając się wczuć w sytuację nastolatków, ich postrzeganie świata, sposoby rozwiązywania problemów, ich wrażliwości i umiejętności lub ich braku radzenia sobie z sytuacjami trudnymi. Doszłam do wniosku, że rzeczywistość, w której funkcjonowali, nie różniła się niczym od tej dorosłych. Zakłamanie, pozerstwo, plotki, molestowanie, przemoc, agresja, egoizm, bezmyślność, głupota, depresja, gwałt, seksizm, wykorzystanie, interesowność, przedmiotowość traktowania dziewcząt, alkohol, złośliwość, ośmieszające żarty, zemsta, bezduszność, brak poczucia bezpieczeństwa – w szkole, w domu oraz wśród rówieśników i wreszcie śmierć. Dżungla negatywnych emocji i komunikatów, w której trzeba funkcjonować na co dzień i przeżyć. Dosłownie. Świat, który nabiera zupełnie innego wymiaru dla tych dorosłych, którzy nastolatków postrzegają jako niefrasobliwych młodych, niemających poważnych problemów. Świat postrzegany przez nadwrażliwość okresu dojrzewania, która w dżungli przetrwania skazuje na „granie” pod ludzi, by za wszelką cenę należeć do grona rówieśników i być „w porzo”. Świat, który się wali, gdy nieumiejętność radzenia sobie z narastającym problemem przerasta możliwości psychiczne nastolatka.
Autor w konfesyjnej narracji Hannah pokazał szczegółowo mechanizm „śnieżnej kuli”, który niewinny początek zamienia w tragedię. Symptomy depresji i rozwój choroby zmieniającej zadowoloną z życia nastolatkę w osobę chorą psychicznie z myślami samobójczymi. Ciąg zaniechań i zachowań prowadzących do krzywdy drugiego człowieka, a w ostateczności do jego śmierci.
To ma być świat „beztroskiego” nastolatka?
Dokładnie tak – mówi autor. To dlatego ta powieść cieszy się tak dużą popularnością, a film jeszcze większą. Dokładnie przylega do myśli i uczuć młodych. Mogą utożsamić się z jednym z bohaterów. Odnaleźć sytuacje (a jest ich cała masa!), w której przynajmniej raz byli ofiarą, pamiętając, jak bardzo bolało i jak bardzo czuli się bezsilni. Pamiętają również bardzo dobrze reakcję dorosłych. To chyba jeden z najbardziej realnych i brutalnych obrazów życia szkoły jaki stworzono fikcyjnie. Nie szkodzi, że amerykański. Warstwa emocjonalna i zasady komunikacji społecznej są dokładnie takie same. Śmierć też jest identyczna. Poza tym mnóstwo w tej powieści „złotych myśli”, trafiających w osądy młodych, które wyłuskane z treści zaczynają krążyć w Internecie. Chociażby taka, jak ta – ...rzecz w tym, że gdy wybierasz kogoś na obiekt żartów, ponosisz odpowiedzialność, kiedy ma to wpływ na zachowanie innych ludzi. I najważniejsze – rola dorosłych i ich wizerunek w tej historii.
Nie wstrząsnęła mną ta opowieść.
Nie wstrząsa coś, co się dobrze zna z doświadczenia zawodowego. Odebrałam ją raczej jako krzyk nastolatków, którzy zarzucają dorosłym jedno – Woleli nam wbijać do głowy, ile jest X do π, zamiast pomagać lepiej zrozumieć siebie i innych. Dokładnie tego w tym szalonym świecie oczekują młodzi.
Większej uwagi.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Trzynaście powodów [Jay Asher]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Po książce, warto obejrzeć serial, nad realizacją którego czuwał autor powieści.

niedziela, 19 lutego 2017
Diabolika – S. J. Kincaid

Diabolika – S. J. Kincaid
Przełożyła Anna Gralak
Wydawnictwo Otwarte , 2017 , 412 stron
Literatura amerykańska

 

Wystarczyło to ostrzeżenie umieszczone na odwrocie książki, abym zechciała, a raczej zapragnęła, wejść w tę powieść. Pociągają mnie historie o metamorfozach bestii w człowieka. Wierzę, że w każdym tkwi dobro, któremu trzeba dać szansę zaistnienia. Wydobycia się z mroków duszy i umysłu. Nastoletnia Sidonia, właścicielka diaboliki o imieniu Nemezis, również w to wierzyła. Kiedy otrzymała tę osobistą strażniczkę, zawsze powtarzała jej, że tkwi w niej światło, które jest w stanie uczynić z niej człowieka.
Nemezis w to nie wierzyła.
Była pewna, że jest humanoidem zaprogramowanym na bezkompromisową miłość tylko do Sydonii. Wytworem hodowli człowieka, którego celem i sensem życia jest jej ochrona. Nawet za cenę własnego. Maszyną do zabijania z ludzkim DNA tylko wyglądającą tak, jak człowiek. Istotą zdolną do bezgranicznego okrucieństwa i pełnej lojalności do tylko jednego człowieka. Dla Sydonii gotowa była umrzeć i zabić każdego, kto był dla niej najmniejszym zagrożeniem.
Nawet jej rodziców.
To wymykające się spod kontroli niebezpieczne zagrożenie sprawiło, że diaboliki zostały zdelegalizowane. Nemezis nie została zabita, ale odesłana na dwór cesarza. Miała tam udawać Sydonię, reprezentującą jej rodzinę. Diabolika musiała odnaleźć się w zhierarchizowanym i zdegenerowanym moralnie świecie, w którym droga na szczyt prowadziła po trupach. Musiała zabić cesarza, zanim ludzie odkryją jej prawdziwą tożsamość. Dokonał tego następca tronu – Tyrus, ale nie w tym tkwiło największe zagrożenie dla Nemezis. Tyrus zobaczył w niej coś więcej niż tylko maszynę do zabijania.
Od tego momentu nic już nie było proste.
Ani fabuła, której zmienna dynamika pochłaniała mnie stale zmieniającą się akcją. Ani życie na dworze cesarza, które stało się jeszcze bardziej skomplikowane uzależnieniami, zależnościami i uwikłaniami w sieci intryg dworskich i polityki imperium. Ani życie samej Nemezis, w której powoli zaczęło budzić się dobro i miłość.
Człowieczeństwo.
Historia byłaby zbyt prosta i naiwna, gdyby zakończyła się w momencie przemiany bestii w piękną. Horror istnienia z emocjami dopiero się zaczął. Pojawienie się dotychczas nieznanych uczuć zapoczątkowało chaos w psychice i umyśle Nemezis, która boleśnie przekonywała się, że odczuwać, to znaczy dokonywać trudnych wyborów z ich konsekwencjami, poznać smak zdrady i zawiedzionego zaufania, ale przede wszystkim odczuć pełne spektrum miłości – od szczęścia do cierpienia. Miłości, której zaczyna się nienawidzić, za to, że jest.
A mimo to – warto kochać!
Takie jest przesłanie tej historii. To niesamowite, jak autorka w powieści fantastycznej zawarła opowieść o trudnej miłości, która czyni każdego człowiekiem. Analizuje jej istotę. Pokazuje plusy i minus. Niuanse i odcienie, które niosą zarówno radość, jak i cierpienie. Tłumaczy wszystkim młodym czytelnikom, bojącym się życia i okazywania emocji, pozamykanym w sobie, „zaprogramowanym” przez dorosłych na „bestie”, którym wmawiano od dziecka, że są źli i nic dobrego z nich nie będzie, że to nieprawda.
To o nich i dla nich jest ta historia.
Bo tak naprawdę to opowieść o dziewczynie, która, dorastając, była traktowana jak potwór, więc właśnie tak o sobie myśli, o dziewczynie, która nigdy nie pozwalała sobie na uczucia, bo myślała, że nie powinna... O sile miłości, która potrafi wydobyć z każdego człowieka światło, iskrę bożą, cząstkę DNA (każdy może wstawić sobie tutaj cokolwiek podobnego), by uczynić go człowiekiem. Ale to też opowieść, że bycie człowiekiem to bardzo trudne wyzwanie obarczone odpowiedzialnością za swoje postawy, czyny i decyzje.
Bycie człowiekiem, to ciągła walka o tkwiące w nas dobro.

 

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

 

Diabolika [S.J. Kincaid]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

 


Amerykański zwiastun książki dobrze oddaje naturę diaboliki.

niedziela, 06 listopada 2016
Zawód: Wiedźma – Olga Gromyko

Zawód: Wiedźma – Olga Gromyko
Przełożyły Marina Makarevskaya i Małgorzata Kaczorowska
Wydawnictwo Papierowy Księżyc , 2016 , 544 strony
Cykl Kroniki Belorskie ; Tom 1
Literatura białoruska 

Uśmiałam się!
Dobrze się bawiłam, mimo że sięgnęłam po fantasy. A w niej generalnie mało jest powodów do śmiechu. Moce nadprzyrodzone znikają człowieka. Krew i posoka się leje. Obozy walczące o moce i władzę mielą w swoich trybach mniejsze płotki i większe rekiny. Mniej więcej właśnie taki świat stworzyła autorka.
Krainę ludzi i krainę wampirów.
Jeśli ktoś po ostatnim słowie lekko się skrzywił, to za ripostę posłużę się cytatem, dyskretnie, ale widocznie, umieszczonym przez autorkę przed wprowadzeniem do powieści.

 

 

Krainę, w której elfy mają wysokie trawy. Krasnoludy – skały. Wałdacy – kopce wyrzuconej na powierzchnię ziemi. Driady – sięgające chmur dęby. Druidzi – kamienne kręgi. Ludzie – rozsypujące się mury, fosy z zatęchłą wodą i zwodzone mosty, a wampiry bezsensowne, drżące osiki. Był więc ludzki Starmin i była wampirza Dogewa niewchodzące sobie w drogę do momentu pojawienie się dziwnych, a nawet morderczych zjawisk w tej ostatniej. Zaczęli ginąć jej mieszkańcy i , o zgrozo!, przysyłani na pomoc magowie ze Starminu. Ci ostatni niekomfortową sytuację wzajemnych podejrzeń postanowili rozwiązać wbrew logice za pomocą Wolhy Rednej. Osiemnastoletniej adeptki VIII roku Katedry Magii Praktycznej w Starmińskiej Wyższej Szkole Magii, Wróżbiarstwa i Zielarstwa. Nastolatki trochę szalonej, trochę upartej i przekornej, trochę ciekawskiej, a na pewno złośliwej i wrednego, bezpośredniego charakteru. Jeśli nie powiedzieć – bezczelnej. Nic bardziej zastanawiającego – wysyłać tak niedyplomatycznie nastawioną do życia i na dodatek niedoświadczoną w magii praktycznej dziewczynę w paszczę lwa, a raczej pod kły wampira. Wolha też to czuła, zauważając – Summa summarum, wyglądało na to, że wysłano mnie do łapania zagadkowej pomroki z wyposażeniem na wampiry. Coś tu było mocno nie tak.
I to bardzo mocno!
Miała rację, bo to bardzo inteligentna i sprytna osoba była. Na tyle cwana, by nie dać się wypić, rozwiązać zagadkę detektywistyczną z trupami w tle, a na dodatek zdobyć przyjaciół, którzy nie mieli prawa się nimi stać. Kto wie? Może nawet rozkochać w sobie wampira? Jeśli ktoś pomyśli w tym momencie, że zdradziłam koniec powieści, to się myli. To dopiero początek przygód niezwykłej czwórki: wiedźmy Wolhy, wampira Lena, trolla Wala i mantykory Tyśki. Mocnego i morderczego zespołu wywołującego lawinę niebezpiecznych wydarzeń pełnych lesz, mawek, wodników, głuwców, podkamieńców i wielu, wielu innych stworów, dziwadeł i zjaw, z którymi zwykły człowiek nie miał najmniejszych szans. Bo niespokojne czasy nastały. Nie ma ratunku przed wszelakimi potworami. Tu nietoperze dziecko ukradną, tam kleszczec się pojawi w chaszczy. Na moczarach w nocy mawki wyją, drapią w domki strażnicze, a na cembrowinie studni przesiaduje wodnik gotowy topić każdego chcącego się z niej napić. Jak przeżyć w taki ciężki czas? – powiadali chłopi. To im z pomocą szła grupa przyjaciół, rozprawiając się z okoliczną pomroką niewiadomego pochodzenia.
Ale to przy okazji!
Tak naprawdę mieli wspólny cel, chociaż różne pobudki jego osiągnięcia. Usługi ze zdolności wampira, trolla i mantykory oraz bakalarki magii praktycznej, na które czekały uroczyska ze strzygami, zrzędliwe smoki, nieśmiałe bazyliszki i ogólnie naprawianie umiarkowanie przyjemnych sytuacji zlecanych przez umęczoną ludność, były tłem do wielkiej przygody. Dla mnie z kolei tłem była przygoda. Bardzo dynamicznym, zmiennym i tajemniczym, nie przeczę, ale jednak tłem dla skrzącego się w tej historii humoru.
Komizm to największy atut tej powieści!
Wolha Redna to z rozbawieniem i z przymrużeniem oka patrząca na życie dziewczyna. Zawsze z gotową ripostą na zaczepki innych. Zawsze z ciętą uwagą wobec spotykających ją sytuacji. Zawsze z celnym komentarzem do nagle pojawiających się i rozwijających się w tempie geometrycznym wydarzeń. A ponieważ jest narratorką opowieści, jak łatwo się domyślić, świat przygody został dokładnie przefiltrowany przez jej ironiczne, kpiarskie, a czasami cyniczne spojrzenie na rzeczywistość. Często i gęsto posługuje się obrazowymi skojarzeniami, metaforami i porównaniami, by oddać absurd zdarzeń oraz komizm słowny czy sytuacyjny. W efekcie nie tylko uśmiechałam się pod nosem, ale głośno śmiałam. Polubiłam tę wredotę całym sercem, bo w gruncie rzeczy dobra z niej była dziewczyna. Honorowa i wbrew pozorom, wrażliwa dusza. Nie mogłam doczekać się, kiedy znowu otworzę książkę, by pobyć trochę w jej inteligentnie złośliwym towarzystwie. Kiedy razem pośmiejemy się z absurdów jej życia, tak bardzo wspólnych z moim realnym.
Może nawet z siebie samych?

 

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.
sobota, 24 września 2016
Upadające królestwa – Morgan Rhodes

Upadające królestwa – Morgan Rhodes
Przełożyła Kinga Kwaterska
Wydawnictwo Oficyna Gola , 2013 , 509 stron
Cykl Falling Kingdoms ; Tom 1
Literatura kanadyjska

Dawno, dawno temu…
W czasach, kiedy Mytica była jedną, szczęśliwą krainą bez podziału na Królestwo Północy – Limeros, Królestwo Środka – Paelsię i Królestwo Południa – Auranos, wszyscy jej mieszkańcy żyli w dobrobycie i harmonii. Tak przekazują legendy i podania. Wśród nich krąży również przepowiednia o wyjątkowej dziewczynie, która będzie władała potężną, niewyczerpaną magią pochodzącą od czterech żywiołów. Mocą, którymi rządzą Parantele, mityczne kryształy zawierające nieskończoną magię. Podobno zaginęły tysiąc lat temu, przyczyniając się do obumierania wszystkiego w trzech królestwach, a zwłaszcza tego, co z magii powstało. Oficjalnie mało kto wierzył w ich istnienie. Nieoficjalnie każdy chciał je odnaleźć i posiąść. Królowie i przywódcy, by rządzić całą Myticą. Obserwatorzy, by odzyskać swoją własność. Kiedyś byli strażnikami kryształów w swoim Sanktuarium. Mieli chronić świat i ludzi przed ich zgubnymi wpływami. Tylko oni potrafili przywrócić i utrzymać harmonię współistnienia ich magii i mocy z życiem. Jednak kluczem do ich odnalezienia była niepozorna nastolatka.
Księżniczka Limerosu – Lucia.
Dziewczyna z proroctwa, która nie miała świadomości swojej roli w planach dorosłych do momentu objawienia się w niej zdolności nadprzyrodzonych. Jednak nie tylko na niej skupiała się fabuła tej opowieści fantasy skierowanej do nastolatków. W każdym królestwie żyli jej rówieśnicy, którzy wplątani w sprawy dorosłych, musieli odnaleźć się w świecie krwawej i zaciętej walki o władzę. Wartość większą od wiecznej młodości, urody czy magii. Stanąć twarzą w twarz i opowiedzieć się po jednej ze stron.
Autorka pod postacią baśniowej opowieści stawia młodego czytelnika przed trudnymi wyborami. Tworzy skrajne, skomplikowane sytuacje, w których decyzje i opowiedzenie się po stronie światła lub ciemności nie przynosi ukojenia. Każdy wybór, każda decyzja i każda postawa pociąga za sobą nieprzyjemne, a nawet śmiertelne konsekwencje. Nawet wtedy, a zwłaszcza wtedy, gdy czynią to w dobrej wierze i ze szlachetnych pobudek. Wplątuje w nieprzewidywalne i niebezpieczne przygody, w których wróg może stać się przyjacielem, a przyjaciel wrogiem. Każe dostrzegać w najbardziej złym człowieku drobinę dobra, o którą warto powalczyć. Wikła w zakazane relacje przyjacielskie, siostrzane, braterskie i miłosne, by jeszcze bardziej zapętlić powiązania i sieć zależności w fabule życia. Uczy odchodzenia bliskich i kochanych, a także wrogów, by dotkliwiej dać odczuć cierpienie niesione przez śmierć i bezsens zemsty. Tworzy bolesne tajemnice, by pokazać konieczność ograniczonego zaufania do wszystkich i większej wiary we własne możliwości i umiejętności. Wbrew pozorom nie maluje świata czarno-białego i jednego słusznego frontu postępowania.
Obnaża obiektywną, surową i brutalną wiedzę o życiu.
Ani dobrą, ani złą, ale na pewno przydatną w rzeczywistości pozaksiążkowej. To, co dla ciebie nie jest złem, może być nim dla kogoś innego, a wiedza o tym czyni nas potężnymi nawet bez magii – poucza była Obserwatorka jedną z młodych bohaterek. I to jest argument w dyskusji z nieprzekonanymi do fantasy, twierdzących o jej oderwanym charakterze od realiów właśnie z powodu zawartej w niej magii.
Życie to nie bajka – mówi autorka – serwując młodym życie jak z bajki.
To pierwsza część cyklu, której kontynuacją jest Wiosna buntowników.

 

 

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

 

 

A tutaj obejrzałam zwiastun książki.

piątek, 05 sierpnia 2016
Musimy coś zmienić – Sandy Hall

Musimy coś zmienić – Sandy Hall
Przełożyła Małgorzata Rymsza
Wydawnictwo Pascal , 2015 , 394 strony
Literatura amerykańska

Był sobie Gabe i była sobie Lea.
Żyli osobno, nic ich nie łączyło, a mimo to, w oczach ich obserwatorów, byli stworzeni dla siebie. Oboje studiowali w college’u. Poznali się, a właściwie zobaczyli, na wspólnych zajęciach z kreatywnego pisania. Nie byli narratorami swojej historii, a mimo to wiedziałam o nich wszystko!
Gabe właśnie wrócił do nauki po dłuższej przerwie, ukrywając powód nieobecności. Pełnił funkcję doradcy studenckiego. Bardzo podobała mu się Lea. Nieśmiałość i małomówność przeszkadzały mu w nawiązywaniu bliższej znajomości dziewczyną.
Lea zaczynała naukę jako studentka pierwszego roku. Była sympatyczną i lubianą przez innych przyjaciółką i koleżanką. Podobał się jej Gabe. Nieśmiałość i małomówność przeszkadzały jej w nawiązywaniu bliższej znajomości z chłopcem.
Ich historią miłosną, a właściwie wszystkim tym, co kryło się „między ustami a brzegiem pucharu”, trwającą od września do maja, interesowali się wszyscy ich znajomi, nieznajomi, a nawet wiewiórka i ławka. Przełamywanie nieśmiałości, demaskowanie nieprawdziwych opinii i fałszywych wniosków bardzo komplikowało i opóźniało ich zbliżanie się do siebie, ale to właśnie najbardziej ekscytowało czternastu obserwatorów bardzo wolno zacieśniającej się znajomości. Nie wszyscy byli im przychylni. Każdy opisywał parę i ich perypetie z własnej, osobistej, a przez to odmiennej perspektywy. Dla homoseksualnego Danny’ego, przyjaciela Lei, Gabe był homoseksualistą, zniechęcając ją tym samym do niego. Dla Maxine, siedemdziesięcioletniej kelnerki w studenckiej stołówce, obserwowana para była słodziakami, która koniecznie powinna być razem. Dla Ingi, wykładowczyni kreatywnego pisania, idealnymi osobami do zeswatania. Dla Charlotty, baristki w Starbucksie, chłopak był ćpunem z przypadkową lalą. Dla Boba, kierowcy autobusu, kolejną ciekawą historią opowiadaną po pracy swojej żonie. Dla Victora, studenta kursu kreatywnego pisania, irytującą Wielką Stopą i Żyrafą uporczywie zajmującymi krzesła obok niego. A dla wiewiórki niewyczerpanym źródłem orzeszków.
Każdy widział ich inaczej!
Ale każdy chciał jednego, dla ich lub swojego świętego spokoju, aby zostali w końcu parą. Niektórzy, w mniej lub bardziej dyskretny sposób, próbowali im to ułatwić. Z różnym skutkiem, ale z jednym efektem, który autorka podsumowała w ten sposób – I powstał nieskomplikowany romans opowiedziany przez kilka postaci. Napisała go trochę na życzenie znajomych nastolatków. Zajęło jej to sześć dni, a zadanie ułatwiła jej konstrukcja opowieści – opisywanie zdarzeń z różnych perspektyw. Dodając – Nie musiałam się borykać z żadnymi problemami. Akcja po prostu się toczyła, a ja w każdej chwili mogłam zdecydować: „Następny!”. Nigdy tym „następnym” nie została Lea lub Gabe. Wszystko, co o nich wiedziałam, wyłuskiwałam z naprzemiennych wypowiedzi czternastu narracji.
Próbowałam znaleźć w tej historii, dla mnie trochę naiwnej, prostej, ale na swój sposób słodkiej, dobre strony. Na pewno opowiadana historia przykuwa uwagę zaciekawieniem i chęcią uzyskania odpowiedzi na nurtujące pytanie – jak to się wszystko skończy? I to byłoby wszystko dla przypadkowego czytelnika szukającego rozrywki. Dla mnie ciekawym doświadczeniem było wcielenie się w rolę piętnastego obserwatora i napisanie narracji z mojego punktu widzenia. Jednak najwięcej możliwości książka odkrywa przed uczestnikami zajęć z biblioterapii „leczącymi” nieśmiałość. Jest świetnym materiałem terapeutycznym i tutaj opowieść może zdziałać cuda! Do tego celu mogą posłużyć gotowe pytania do dyskusji w grupie lub rozważań indywidualnych, umieszczone na końcu opowieści.
Musimy coś zmienić to dobre hasło, inspirująca zachęta, początek nowego i tytuł książki, która może pomóc nieśmiałym nastolatkom.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

 

Musimy coś zmienić [Sandy  Hall]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

sobota, 16 stycznia 2016
Cień i kość – Leigh Bardugo

Cień i kość – Leigh Bardugo
Przełożyła Anna Pochłódka-Wątorek
Wydawnictwo Papierowy Księżyc , 2013 , 378 stron
Trylogia Grisza ; Tom 1
Literatura amerykańska 

Charakterystyczne kopuły Cerkwi Wasyla Błogosławionego w Moskwie widniejące na okładce natychmiast przykuły moją uwagę. Nie można ich utożsamić z żadną inną kulturą niż rosyjska. Ta sugestia graficzna miała swoje uzasadnienie. Tworzy bazę fabuły i największy atut tej powieści fantasy dla młodzieży. „Rosyjskość” w strojach, imionach, zwrotach i języku przesiąkniętym rusycyzmami buduje w powieści aurę tajemniczości i egzotyczności carskiej Rosji. Wszystko to, co kojarzy się z dawną Rosją, pełną wierzeń, wpływowych duchownych, książąt, carów, poddanych, walki o władzę, a nawet Syberii, zostało tutaj wykorzystane do stworzenia baśni pełnej czarów. Magii nie do końca niezrozumiałej, bo opartej na wykorzystaniu naturalnych sił natury przez człowieka, potrafiącego nad nimi zapanować i wykorzystać je do określonego celu. Od odpowiednio posiadanych zdolności zależała przynależność mieszkańców Ravki do określonej warstwy społecznej, których hierarchię znalazłam na wewnętrznej stronie okładki:

 

 

Najwyżej stali Griszowie. To oni posiadali największą moc i to do nich należała główna bohaterka Alina. Tyle że o swoim darze dowiedziała się dopiero jako nastolatka w skrajnej, przypadkowej sytuacji – ratując życie przyjaciela, Mala. Chłopca, z którym wychowywała się jako sierota na dworze jednego z książąt. Od tego przełomowego momentu dla ich przyjaźni i wspólnego życia rozpoczyna się opowieść o dziewczynie, która musiała diametralnie zmienić i przewartościować swoje dotychczasowe życie.
Upomniało się o nią przeznaczenie.
Wbrew sobie zamieniła trudną służbę dla króla jako kartografka na rolę jednej z Griszów. Trafiła na dwór królewski pełen intryg, zawiści, zależności, koligacji, dyplomatycznej wojny o wpływy i władzę, w której stała się najważniejszą osobą. Bardzo cenną kartą przetargową. Była Przyzywaczką Słońca. Osobą obdarzoną wyjątkową i jedyną w swoim rodzaju mocą mogącą unicestwić Fałdę Cienia. Tego ukośnego pęknięcia z upiorami w środku pokazanego na mapie umieszczonej na wewnętrznej stronie okładki:

 

 

czarną linię, która odcięła Ravkę od jej jedynego wybrzeża i zamknęła ją w pierścieniu lądu. To Niemorze wypełnione martwymi, szarymi piaskami, którego próba przepłynięcia na skifach często kończyła się śmiercią śmiałków w szponach pilnujących go krwiożerczych wilkrów. Byli jednak tacy, którzy upiorną rozpadlinę chcieli poszerzyć. Mogli tego dokonać tylko z pomocą Aliny.
Walka o jej zaufanie, umysł, przychylność i moc nie była prosta.
Nie było łatwo również nastoletniej Alinie zagubionej w wirze ścierających się o jej dar potężnych mocy. Zrozumienie jej zagubienia i próby odnalezienia się w nowej i obcej dla niej sytuacji ułatwiała mi narracja dziewczyny. Wiedziałam i czułam tyle samo, co Alina. Budowałam zaufanie do otaczających nas osób, nie osądzając jej błędnych wyborów. Przedzierałam się przez surowość i oschłość osobowości innych ludzi, nie niecierpliwiąc się jej dystansem. Ulegałam urokowi Darklinga, pierwszym po królu, nie osądzając jej zapomnienia o pozostawionym przyjacielu. Przyzwyczajałam się do blichtru i odmiennego stylu życia na dworze, nie posądzając o wygodę i egoizm.
Rozumiałam ją.
Dokonałabym dokładnie takich samych wyborów i popełniłabym dokładnie te same błędy, jak Alina. Aż tak bardzo można utożsamić się z główną bohaterką, która pomimo odmiennego świata, w którym przeżywała przygody, jest tak bardzo współczesna każdej dziewczynie. Świat fantasy, przedstawiony tutaj z ogromnym wyczuciem nastroju, pełnym plastycznych obrazów malowanych słowem, gęstej warstwy emocjonalnej, jest tylko tłem do ukazania skomplikowanego życia jako gęstwiny trudnych i niebezpiecznych dróg, w której bohaterka szuka własnej drogi do prawdy. Jej busolą jest sumienie kierowane przez dobro, przyjaźń i miłość. O tym, czy nadal będzie prowadziło słuszną drogą, w kolejnych częściach trylogii z grafiką pięknie oddającą rosyjski klimat powieści:

 

 

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

 

Fragment książki

 

 

Urok opowieści dostrzegli filmowcy. Prawa do sfilmowania powieści wykupiła wytwórnia Dreamworks, a osobą odpowiedzialną za produkcję będzie David Heyman, producent filmów o przygodach Harry'ego Pottera - przeczytałam na okładkowym skrzydełku. Zanosi się na piękną baśń!

poniedziałek, 28 grudnia 2015
Tak blisko... – Tammara Webber

Tak blisko... – Tammara Webber
Przełożyła Ewa Bobocińska
Wydawnictwo Jaguar , 2013 , 336 stron
Seria Pastelowa ; Tom 1
Literatura amerykańska

Oj!
Ojej! – jęczałam od pierwszej strony do jakichś stu następnych kartek tej powieści dla młodzieży. To według mnie, bo wydawnictwo kategoryzuje jej odbiorcę jako „młodzi dorośli”. Jak zwał, tak zwał, jedno jest pewne – na początku pomyślałam, że to typowa powieść dla nastolatek poszukujących w książkach historii o miłości. Najlepiej romantycznie trudnej i skomplikowanej z wieloma przeszkodami i zakazanymi granicami ich przekraczania.
I na taką się w tej książce zanosiło.
Jackie, a właściwie, w momencie jej poznania, Jacqueline, była piękną studentką, wokół której kręciło się sporo adoratorów. Tego pierwszego imienia używał jej chłopak, który właśnie ją porzucił. Narobiła sobie z powodu rozstania „trochę” zaległości. Jednak na tyle dużych, że wykładowca polecił jej tutora. Studenta-opiekuna naukowego, z którym miała uzupełnić stracony materiał z powodu nieobecności na zajęciach. I stało się! Dziewczyna zakochała się w swoim mentorze.
A nie powinna!
Bo tutorzy mają obowiązek uczestniczyć w zajęciach studentów, dla których prowadzą sesje, ale nie wolno im, no wiesz, bratać się z nimi. Konflikt interesów. – tłumaczyła jej przyjaciółka – Ograniczenie kontaktów towarzyskich ma chronić studentów przed wykorzystywaniem seksualnym w zamian za oceny, a tutorów przed takimi podejrzeniami. Piękny materiał na równie uroczy romans! – pomyślałam.
I w tym momencie jęknęłam sobie po raz ostatni.
Bo oto podchody, rozterki, załamania i inne piętrzące się trudności na drodze do miłości spełnionej zaczęły schodzić na plan drugi. Powieść zaczęła być dominowana przez zawiłą i tajemniczą intrygę, której chęć zdemaskowania przyciągała moją uwagę. Bohaterowie wyposażeni w skomplikowaną i traumatyczną przeszłość zaczęli przypominać realnych ludzi z problemami, którzy myślą, czują i próbują odnaleźć się w skrzeczącej, bardzo brutalnej rzeczywistości. A fabuła została wyposażona w rozwijające się przesłanie, którego początek przegapiłam w pierwszej scenie otwierającej historię Jacqueline i Londona.
Bo któż przejąłby się próbą gwałtu na pijanej, samotnej studentce?
Przejęła się nią autorka, czyniąc z przemocy seksualnej główny temat tej powieści dla młodzieży. I to tym faktem ucieszyłam się najbardziej. Dobrym i przemyślanym pomysłem z umiejętnie ukrytym dydaktyzmem. W efekcie powstała chytra mądrością powieść, którą nastolatki polecają sobie jako „bardzo dobrą” i jako taką poleciły i mnie. Jest w niej wszystko to, czego szuka dziewczyna – miłość, brutalne życie, bohaterowie, z którymi łatwo się utożsamić i śmiałe sceny erotyczne (to chyba dlatego ta kategoria „młodzi dorośli”) i to, co chcą przekazać im dorośli na temat gwałtu – jak się bronić, jak być asertywną, jak profilaktycznie go uniknąć, co myśleć na temat przemocy seksualnej w domu rodzinnym, gdzie szukać pomocy i jak poradzić sobie z traumą ofiary lub świadka gwałtu. Szerzej temu ostatniemu zagadnieniu autorka poświęciła tom drugi.

 

 

Jeśli wszystkie powieści z serii Pastelowa są takie, jak ta powieść, to czyni ona wiosnę na "życiową" serię z przesłaniem.

 

 

Mogę się o tym przekonać, sięgając po Morze spokoju, bo akurat i ten tytuł polecają mi moje zaprzyjaźnione nastolatki albo (podoba mi się to określenie) „młode dorosłe”.
Mam nadzieję, że się nie zawiodę.

 

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

 

Tak blisko [Tammara Webber]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9
| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
O autorze
Zakładki:
A autorką blogu jest Maria Akida
A czytam teraz
A planuję przeczytać
A polecam i patronuję...
A rekomenduję własną publikację
A w listopadzie w księgarni
Adres e-mail i moje logo
Czytam czasopisma o książkach
Czytam e-book
Czytelnicze akcje i konkursy
Czytelnicze wyzwania
Geografia literatury przeczytanej
Katalog autorów i 991 tytułów
Mój top czytanych w 2016
Nagrody literackie
Piszących podczytuję
Przeglądam blogi zaczytanych
Przeglądam portale książkowe
Przeglądam prasę
Słucham, jeśli nie czytam
Szablon stworzyła
Tutaj jestem
Wspieram i popieram
Wydawnictwa i księgarnie
Życie pozaksiążkowe
Tagi
Blogi