Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
niedziela, 10 marca 2019
Ghostwriter – Alessandra Torre

Ghostwriter – Alessandra Torre
Przełożył Ryszard Oślizło
Wydawnictwo Kobiece , 2019 , 352 strony
Literatura amerykańska

   Idealny poranek. Idealny mąż. Idealna córka. Idealne kłamstwo.

   Idealność we wszystkim. Nawet w kłamstwie, którego pilnie strzegła główna bohaterka, trzydziestodwuletnia Helena. Prawdę znała tylko ona i to ona dźwigała jej brzemię od czterech lat. Od śmierci męża i córki. Od unicestwienia jej „idealnej” rodziny. Potem przez lata czekała, aż spadnie ostrze gilotyny, pojawi się wyjście ewakuacyjne.

   I pojawiło się!

   Ze skutkiem ubocznym, jakim była śmierć. Rak dawał jej trzy miesiące życia i szansę na ujawnienie prawdy o swojej rodzinie w formie książki. Była znaną autorką piętnastu poczytnych powieści, więc nie miała z tym problemu. Miała jednak zbyt mało czasu, żeby napisać historię, która zasługuje, by poświęcić jej lata. To miała być książka jej życia. Ta najważniejsza. O dzikiej, szalonej, bezrozumnej miłości dwóch bliźniaczych, naiwnych, niewinnych dusz, która miała szansę na dożywotnie porozumienie i przyjaźń, a zakończyła się śmiertelną tragedią. Helena o pomoc w jej napisaniu poprosiła swoją największą rywalkę, której powieści nieustannie plasowały się na topie bestsellerów. W obliczu śmierci przełknęła wzajemne animozje, uszczypliwości, prześmiewcze opinie, druzgocące recenzje i złośliwe mejle, proponując jej rolę ghostwriterki. Opowieść o wspólnym pisaniu książki-wyznania zajęło Helenie większość powieści, a mimo to napięcie rosło.

   Autorka to mistrzyni suspensu!

   Mimo że spowalniała akcję zmierzającą do finałowego rozstrzygnięcia tajemnicy bohaterki, to jednak atmosfera gęstniała podsycana od czasu do czasu coraz dłuższymi wstawkami z właśnie pisanej w duecie powieści życia. Niespodziewane wydarzenia, które wprowadzała w życie umierającej Heleny, zaskakiwały, zmieniając spojrzenie na bohaterów. Z piedestałów autorytetów ściągała ich w szarą rzeczywistość ludzi z wadami, ułomnościami i sekretami, których wstydzili się, budując wokół siebie mury niedostępności. Helena w postaci mrocznego, zdystansowanego, apodyktycznego  i opryskliwego sposobu bycia, a ghostwriterka pod pseudonimem literackim ukrywającym prawdziwą tożsamość. Powoli, metodycznie, wręczała tej ostatniej elementy prawdy i minihistorie, które były, jak laski dynamitu, starannie rozmieszczone i gotowe do podpalenia. A kiedy to zrobiła, emocje eksplodowały, a dynamika akcji nabrała tempa.

   Zawrotnego!

   Maraton zakończony sprintem, na mecie którego czekało mnie pytanie – Czy Helena postąpiła słusznie? Na odpowiedź na nie autorka przygotowywała mnie przez całą historię Heleny, abym dobrze zrozumiała przyczyny jej wyborów. Dokładnie z tego powodu rozciągała fabułę, by dać mi czas na zastanowienie się. Po to kreśliła obrazy ludzi z fałszywymi maskami, pod którymi kryła się prawdziwa twarz, abym zrozumiała, że każdy nosi w sobie dwie natury – zewnętrzną i wewnętrzną. Po to konfrontowała ich postępowanie z tym, co kryli w środku, by uzyskać odpowiedź również na drugie pytanie sformułowane i umieszczone na okładce:

Ku swojemu zaskoczeniu nie miałam żadnego dylematu w jednoznacznym ocenieniu Heleny i na oba pytania odpowiedziałam zdecydowanie - nie. Nie znaczy to jednak, że na miejscu Heleny postąpiłabym inaczej.

   Ja również mam w sobie dwie natury.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Książkę wybrałam spośród nowości księgarni Tania Książka.

Ghostwriter [Alessandra Torre]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

niedziela, 27 stycznia 2019
Ślepnąc od świateł – Jakub Żulczyk

Ślepnąc od świateł – Jakub Żulczyk
Wydawnictwo Świat Książki , 2015 , 520 stron
Literatura  polska


   W dwadzieścia minut mogę zarobić tysiąc złotych.

   Mówi Jacek, główny bohater i zarazem narrator własnej historii. Diler kokainy w Warszawie. Detalista niepracujący, jak sam siebie określa, ale zarabiający prawdziwe i duże pieniądze na rękę, w gotówce. Mężczyzna niekarany, z kilkoma dowodami osobistymi i różnymi numerami PESEL, przezroczysty i wymazany w realu. Nikt nie wie, jak się nazywa. Miejsce zamieszkania zna tylko jego przyjaciółka Pazina. Pracuje w nocy, śpi w dzień. By utrzymać formę fizyczną po przejechaniu 500 km dziennie, ćwiczy, bo stara się prowadzić zdrowy styl życia. Pełni rolę lekarza, psychologa i pogotowia ratunkowego dla tych, którzy chcą się czegoś pozbyć, uśmiercić coś w sobie. Ktoś chce być mądrzejszy, uważniejszy, chce wytrzeźwieć, chce lepiej pieprzyć, widzieć odrobinę wyraźniej, czy na chwilę zapomnieć o wszystkim. Jego numer, dla jego klientów, jest drugim najważniejszym po ich szefie. A dzwonią po lek złudzenia wszyscy, których na to stać, i dosyć spory procent tych, których na to nie stać. Walą prawnicy. Politycy. Lekarze. Właściciele przedsiębiorstw. Kierownicy przedsiębiorstw. Menedżerowie niższego szczebla. Menedżerowie wyższego szczebla. Gwiazdy telewizji. Pracownicy telewizji. Właściciele agencji reklamowych. Finansiści. Deweloperzy. Pisarze. Malarze. Muzycy. Publicyści. Fotograficy. Dziennikarze. Producenci. Wydawcy. Restauratorzy. Bandyci. Adwokaci. Alfonsi. Kurwy. Hotelarze. Wszyscy, wszyscy bez wyjątku walą kokainę. On, nie.

   On jest zawsze czysty.

   Taki styl życia sobie wykreował z planami wyjazdu na urlop do Argentyny. Dający mu poczucie stania z boku grząskiego bagna i nieangażowania się emocjonalnego. Kontroli nad życiem, w którym ma cel i marzenia, a przede wszystkim przekonanie, że może uciec z miasta. Szybko przekonuje się, że marzenia pozostają tylko marzeniami, a przekonania są tak samo mylne, jak złudzenia sprzedawane swoim klientom. Nieprzewidziane wydarzenia burzą jego rutynę i spokój, a tym samym wciągają powoli w miejskie bagno.

   Proces rozpadu psychicznego i fizycznego Jacka autor rozpisał na tydzień.

   Kilka dni, godzina po godzinie z życia dilera kokainy, który uświadamia sobie, że nigdy nie uwolni się od narkotycznego środowiska mafijno-przestępczego, w które wszedł z przekonaniem tymczasowości. Autor nie buduje jednak tylko prostej fabuły sensacyjnej z bohaterami o mocnym profilu osobowościowym reprezentującymi przekrój społeczny miasta od gwiazdy telewizyjnej po hurtownika kokainy i ścisłymi powiązaniami show-biznesu z polityką i policją. To przede wszystkim opis szeroko pojętego przestępczego środowiska, mającego ukazać uwikłanie jednostki w mechanizmy i zależności, z którymi nie ma szans na życie według własnego, naiwnego scenariusza. Również nocny, brutalny obraz miasta w ciemnej, aktywizującej się po zmroku, strefie. Autor realne opisy stolicy i jego mieszkańców uwikłanych w walkę o stanowisko, mieszkania, kredyty, wygraną, a przede wszystkim pieniądze, które dają super moc i cenną świadomość, gdzie jesteś i ile możesz, uzupełnia wizjami ze snów, marzeń i majaków Jacka. Pełnych metafizycznych scen i fantastycznych obrazów podkreślających zdegenerowanie, zdemoralizowanie i dewaluację wartości świata realnego. Zagubienie człowieka w rzeczywistości, którą przestał rozumieć, nie wiedząc, co się dzieje, głuchnąc od hałasu, ślepnąc od świateł. Operując metaforami, ożywia miasto. Czyni z niego głodną otchłań bez dna, która pożera swoich mieszkańców, jak hodowaną,gnilną masę bioludzką. Miejsce tak depresyjne, bezsensowne, zdegenerowane i beznadziejne, że głównemu bohaterowi pozostaje tylko modlić się do Boga o zesłanie potężnego deszczu, który je zatopi, bo nie zasługuje na nic innego. To ta warstwa przesłania psychologicznego i filozoficznego ukrytego w warstwie magiczno-onirycznej czyni z autora kogoś więcej niż tylko twórcę powieści sensacyjnej. Pisarza wyjątkowego, którego historie za każdym razem są inne, z innej półki gatunkowej, które właściwie trudno jednoznacznie zaszufladkować (Instytut). Dla odbiorcy nie tylko dorosłego (Zrób mi jakąś krzywdę), ale za każdym razem niosącego w sobie artyzm w przedstawianiu otaczającego nas świata silniej oddziałującego na emocje i wyobraźnię niż opowieść wprost, podana linearnie.

   Z książki na książkę jestem coraz bardziej zachwycona twórczością autora i jego możliwościami, które zdradzają ogromny potencjał wyobraźni i umiejętności.

   Po prostu talent!

A przede mną kolejna powieść autora. Jak zwykle cudownie inna!

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

   Książkę wpisuję na mój top czytanych w 2019 roku.

Ślepnąc od świateł [Jakub Żulczyk]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
Ślepnąc od świateł [Jakub Żulczyk]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE

Na podstawie powieści powstał dobry serial filmowy, w którym totalnie porwał mnie grą Jan Frycz, odtwórca Dario.

środa, 16 stycznia 2019
Zamiana – Rebecca Fleet

Zamiana – Rebecca Fleet
Przełożyła Aga Zano
Wydawnictwo Marginesy , 2019 , 320 stron
Literatura  angielska

   Paradoksalnie wyciszający thriller!

   Oczywiście napięcie było od początku. Towarzyszyła mu ciekawość powoli snutej intrygi. Zwłaszcza że rozpoczął ją narrator, którego nie potrafiłam zidentyfikować. Mógł być zarówno kobietą, jak i mężczyzną. W każdym wieku. Tajemnica tej postaci przewijała się między głównymi bohaterami tragedii – małżeństwem Caroline i Francisa. Ich związek właśnie powstawał z gruzów, więc postanowili wyjechać. Zamienić się mieszkaniami na tydzień z chętnymi ludźmi, by z dala od trosk, problemów, cieni przeszłości, mrocznych myśli, rutyny i dziecka, w nowym miejscu i otoczeniu, spojrzeć na siebie z dystansu. W londyńskim domu, do którego trafili dzięki firmie pośredniczącej w zamianie, Caroline bała się przede wszystkim własnych reakcji i pułapek swojej osobowości, które mogłyby naruszyć kruchość odbudowanej stabilizacji.

   Dwa lata wysiłku od zakończenia romansu Caroline.

   W tym obcym domu okazało się, że nie siebie powinna się obawiać, ale... No właśnie – kogo? Przypadkowe skojarzenia, dobrze znane jej przedmioty, zapachy, nazwy, zawoalowane wskazówki pozostawione i powoli odkrywane w obcym domu, odgrzebywały w pamięci to, co starała się przez te dwa lata głęboko zakopać w świadomości. Byłam przekonana, że tajemniczą postacią był jej były kochanek, a wszystko kręciło się wokół banalnego romansu.

   Nic z tego!

   Autorka w fabule ukryła drugie dno, a wraz z nim przesłanie, które całe w swojej treści wybrzmiało dopiero na końcu historii. W ostatniej, zaskakującej i jednocześnie szokującej scenie. To ona sprawiła, że rozładowanie budowanego napięcia pozostawiło we mnie ciszę dobrze opowiedzianego dramatu trojga ludzi z morałem. Tragedii, która może przytrafić się każdemu w dowolnej obsadzie. Ten spokój czułam również w trakcie czytania. Niosły go głosy nieśpiesznie relacjonujące naprzemiennie teraźniejszość i przeszłość sprzed dwóch lat. Szczegółowo analizujące sytuacje, w której tkwiły i własne na nie reakcje. Skupione przede wszystkim na sobie, na własnej psychice. Uspakajała mnie również mieszanka depresyjnego nastroju Francisa uzależnionego od leków i erotyczne uniesienia Caroline z kochankiem, jako antidotum na beznadziejną sytuację w domu. Dopełnieniem tego był zrównoważony ton wypowiedzi tajemniczej postaci.

   Znałam je wszystkie bardzo dobrze!

   Właśnie o to chodziło autorce, bo tak dobrze zarysowani bohaterowie z wnikliwym profilem psychologicznym powstrzymywali mnie przed osądem ich czynów. Raczej skłonili mnie do zadania sobie pytania – czy zawsze mam odwagę ponosić konsekwencje swoich wyborów?

   Zakończenie czytania wcale nie gwarantuje zdjęcie ostrzeżenia z klamki, które ktoś miał dobry pomysł dołączyć do książki.

   Polecam użyć!

sobota, 24 listopada 2018
Urzędnik – Sławek Michorzewski

Urzędnik – Sławek Michorzewski
Wydawca Oficyna  4eM , 2018 , 408  stron
Literatura  polska
   

   Zachęciły mnie te słowa autora umieszczone na początku książki niczym motto:

   Ja miałam bal!

   A raczej perwersyjny rollercoaster bez trzymanki. Wymieszanie z poplątaniem kryminału, sensacji i komedii pełnej czarnego humoru opartego na absurdzie, w którym nie było żadnych zasad. O, przepraszam! Były – prawa Murphy'ego. Zasady, które napędzały ciąg przyczyn i skutków prowadzących ostatecznie do przeznaczenia, jakim była życzeniowa zemsta na urzędniku skarbowym. Najbardziej nielubianym pracowniku, o którym krążą żarty, a które autor przypomina w filmie poniżej.

   To właśnie ten urzędnik stał się mimowolną iskrą inicjującą opowieść.

   Bezwzględny mistrz w egzekwowaniu prawa, skarbowy pogromca nieuczciwych podatników, oddany sercem w ściganiu „przestępców” podatkowych, który uważał , że nie ma uczciwych podatników. Wszyscy Polacy to bydlaki. U każdego można znaleźć coś , o co można się zaczepić, i później go zdeptać. Wyzuty z uczuć i zimny niczym własne nazwisko – Sopel. To on doprowadził do bankructwa dobrze prosperującą firmę rodziny Gołębiów, której właściciel, mąż i ojciec pięciorga dzieci musiał zmienić branżę na faktycznie złodziejską, by wykarmić najbliższych. Zbieg okoliczności, przypadek, zrządzenie losu, spełnienie się powiedzenia – nie czyń bliźniemu, co tobie nie miłe, a może prawo Murphy'ego, sprawiły, że uczciwa gwiazda urzędu skarbowego została wplątana w aferę uprawy marihuany należącej do szefa trójmiejskiej mafii. Niejakiego Jajco, którym z kolei kierowała jego matka – Balbina Ptyś. Kobieta niebojąca się zabić własnego męża, by zrealizować plan kradzieży bezcennych obrazów z muzeum. W tę operację zostali wplatani wszyscy bohaterowie tej komedii kryminalnej, w której nadinterpretacja, kłamstwa, przeinaczenia,  fałszywe domysły i złe wnioski piętrzyły ilość wydarzeń napędzających szaloną dynamikę akcji o nieprzewidywalnych kierunkach rozwoju licznych wątków. Włącznie z neutralnymi postaciami, jak matka pani Gołębiowej, która z powodu zbyt napiętej sytuacji wróciła do nałogu alkoholizmu, by ostatecznie wyłonił się zwycięzca w wyścigu do ogromnych pieniędzy i dostatniego życia w raju bez podatków. W myśl zasady – ostatni będą pierwszymi.

   Jednak nie zawsze było mi do śmiechu.

   Nie dlatego, że absurdy sytuacyjne, słowny humor czy sarkastyczne riposty mnie nie bawiły, bo tak też było. Nieraz uśmiechałam się pod nosem rozbawiona kuriozalnymi wyczynami i tokiem myślenia bohaterów, ale towarzyszyła mi też awersja. Nie chodzi o morderstwa i gęsto ścielące się trupy, ale o momenty, w których fizjologia ciała ludzkiego wymykała się spod kontroli, „ubarwiając” scenę. W tych momentach groza groteski zamieniała się w obrzydzenie. Czasami niemalże w fizyczny ból obitej głowy uderzanej nasty raz w to samo miejsce czy przymarzniętego ucha odmrażanego ciepłem własnej krwi z rozerwanego palca.

   Ta mieszanka emocji była jednak pociągająca i odurzająca jak każda opowieść noir.

   Działała odpychająco i jednocześnie przyciągająco niczym perwersyjne narzędzie do zadawania bólu odbioru połączonego z przyjemnością czytania. Brutalne życie ubrane w komedię kryminalną.

   Bal, prędzej czy później, każdego z nas.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Urzędnik [Sławek Michorzewski]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Z wywiadu z autorem dowiedziałam się, że książka ma być wydana w Anglii i USA.

poniedziałek, 05 listopada 2018
Kiedy ciebie nie ma – Lisa Jewell

Kiedy ciebie nie ma – Lisa Jewell
Przełożyła Danuta Śmierzchalska
Wydawnictwo Edipresse , 2018 ,  304 strony
Literatura  angielska

   Thriller, który mnie wzruszył!

   A miałam się przecież bać, co zapowiadała piękna i mroczna oprawa, w której go otrzymałam.

Miałam z niepewnością dążyć do rozwiązania zagadki i zgodnie z regułami dreszczowca poczuć mieszankę ekscytacji i lęku. I tak było! Ale że w pakiecie otrzymam jeszcze wzruszenie? Że powieść zakończę z oczami pełnymi łez żalu i bezsilności?

   Tego nie podejrzewałam!

   Po doczytaniu ostatniego zdania długo zastanawiałam się, analizując konstrukcję fabuły, w jaki sposób autorka tego dokonała? Jak udało połączyć się jej  rozrywkę z przeżyciem emocjonalnym. Otworzyć we mnie drzwi do aż takich uczuć? Do łez!

    Autorka wykorzystała historię, jakich wiele – zaginięcie dziewczyny. Niedawno czytałam z takim samym motywem powieść Susan Lewis Odkąd odeszła i dobrze się przy niej bawiłam. Nie wzruszyłam się, kiedy czytałam autentyczne wspomnienia porwanych - 3096 dni Nataschy Kampusch czy Nadzieja amerykańskich nastolatek. Towarzyszyły mi raczej ciekawość i współczucie. W powieści autorki porwaną też była nastolatka. Piętnastoletnia Ellie. Ambitna, lubiana i rozpieszczana przez najbliższych. Po dwóch latach poszukiwań policja zaniechała ich. Po dziesięciu przypomniano tę historię w programie telewizyjnym, po którym odnaleziono szczątki dziewczyny. Jej matka, Laurel, wydawałoby się wreszcie zaznała spokoju, a sprawa została wyjaśniona już na kilku początkowych stronach.

   Gdyby nie pojawił się Floyd.

   Mężczyzna z dziewięcioletnią córką Poppy. Bardzo, bardzo podobną do Ellie. Od tego momentu zaczęła się opowieść analizująca zniknięcie Ellie z punktu widzenia bohaterów zaangażowanych w tragedię – Laurel, korepetytorki Ellie, Floyda i samą zaginioną. Powoli, na podstawie ich naprzemiennych wspomnień, budowałam obraz dramatu z tragicznymi postaciami. Autorka nie ograniczyła się jednak tylko do jej rekonstrukcji. Zbudowała wokół bohaterów ich historie czyniące je tylko ludźmi. Z ich zaletami i wadami. Na wskroś przeciętnymi. Mogłam je odebrać jako usprawiedliwienie ich patologicznych czynów i destrukcyjnych zachowań, ale takie historie posiadały również ofiary. Tak naprawdę niczym nieróżniące się od swoich katów.

   Nawet Ellie miała sobie wiele do zarzucenia.

   Autorka ukazała w bardzo emocjonalny sposób zjawisko popełniania zbrodni przez przeciętnych ludzi. Znajomych, sąsiadów, a nawet nam najbliższych. Także moc urazów psychicznych, powodujących efekt kuli śnieżnej toczącej się do zbrodni.

   Zbrodni, której nie byłoby, GDYBY...

   Gdyby Ellie nie była zbyt ambitna i uparta. Gdyby Laurel szczerze rozmawiała z córką. Gdyby korepetytorka Ellie nie pragnęła być kochaną za wszelką cenę. Gdyby Floyd był bardziej asertywny wobec kobiet. Tymi „gdyby” zaczęła się opowieść. To one, już po fakcie, zmuszały każdego  z bohaterów do zweryfikowania swoich priorytetów i wartości, a w konsekwencji postępowania. Do żalu za popełnione czyny, których nie można było już cofnąć. Tak naprawdę nie było w tej powieści jednej ofiary. Wszyscy bohaterowie nimi byli. I sugestia autorki – każdy może nią być. Dlatego wszystkich było mi żal.

   Jednak najbardziej Ellie.

   To ona, jej cierpienie, dziecka skrzywdzonego i bestialsko wykorzystanego przez dorosłych, wzbudziła we mnie największe emocje. Jej pośmiertny list rozłożył mnie na łopatki. Czytałam go ze łzami w oczach.

   Emocjonujący thriller, do którego czytania należy dołączyć w pakiecie chusteczki.

niedziela, 04 listopada 2018
Kryształowi: świeża krew – Joanna Opiat-Bojarska

Kryształowi: świeża krew – Joanna Opiat-Bojarska
Wydawnictwo Muza , 2018 , 414 stron
Cykl Kryształowi ; Część 1
Literatura  polska
 

   Narkotyki, krymusie, antki (albo czarni) i kryształowi.

   Tak nieformalnie i w skrócie nazywają siebie fusze czyli funkcjonariusze policji w zależności od funkcji, jaką pełnią w firmie. Ten kolokwializm językowy jest odbiciem nieformalnej strony struktur policji świetnie ukazanych w tej powieści kryminalno-sensacyjnej. Miałam wrażenie, że weszłam w świat Drogówki Wojciecha Smarzowskiego i Pitbulla Patryka Vegi. Nie bez powodu jeden z aktorów grający w tych filmach tak rekomenduje na okładce początek tego cyklu:

    Przyznaję mu całkowitą rację!

   W ten brutalny świat weszłam razem z Driverem. Nowym fuszem wśród antków. Ale narracja nie ograniczała się tylko do jego spojrzenia. Przenosiła się, a raczej przeskakiwała, po kolei z postaci na postać, które grały najważniejsze, kluczowe role w toczącej się dynamicznie akcji. Jak w filmie – klatka po klatce. Ich podwójne, a nawet potrójne role w policji oraz w życiu osobistym i intymnym, splatały się ze sobą, tworząc misterną sieć układów, powiązań i zależności osobistych oraz zawodowych, w których przyjaźń i lojalność była pozorem. Oficjalnych i nieoficjalnych. Formalnych i nieformalnych. Prawych i przestępczych. Pełną przemocy, brutalnej walki o władzę, wpływy, pieniądze, kobiety.

   I życie.

   Bez względu na wydział, w którym pracowali. Ten chaos wymykający się spod kontroli mogli opanować tylko kryształowi. Tam jeszcze pracowali fusze, którzy wyznawali dawno zapomnianą w innych wydziałach zasadę – stróże prawa mieli strzec obywateli i siebie, a nie strzec siebie i strzyc obywateli. Ich jawne interwencje przysparzały im kretów wśród fuszy, bo każdy policjant spoglądał na nich jak na śmiertelnych wrogów, którzy śmieli atakować jednego z watahy. Ich z kolei niejawne interwencje zrywały układy, burzyły zależności, wystawiały na próbę przyjaźnie i ukazywały watahę jako jeden organizm tylko w firmowej akcji. A tak naprawdę skorumpowanych i uzależnionych od świata przestępczego siatkę ludzi, gdzie każdy zachowywał pozory i każdy dawkował informacje.

   I te genialne dialogi!

   Piekielne inteligentne, żywe, energetyczne i pod napięciem. Puentujące, punktujące i pełne celnych, skondensowanych metafor, w których wulgaryzmy w ogromnej ilości były na miejscu. Bardzo na miejscu! Bolesne do bólu w ukazywaniu prozy życia, o ludziach, którzy w grze zapomnieli, co to jest miłość, chociaż bardzo jej pragnęli. Mroczność i beznadziejność rzeczywistości podkreślały akcje rozgrywane najczęściej w nocy lub po zmroku. To one wyparły wszystkie dobre emocje, degradując miłość do seksu, pożądania i karty przetargowej w interesach. Tutaj wszystko było na sprzedaż i do kupienia, a ból protestu emocji próbujących wydostać się z obolałej psychiki tłumiono alkoholem, lekami, seksem, układem, maklą żutą przed akcją, narkotykami lub kolejną dziarą najlepiej na kościach, by zagłuszyć wyrzuty sumienia i ból egzystencjalny.

   Jeden wkurw na cały świat, w którym jedynym słowem asertywnym było – „wypierdalaj”!

  Nie mogłam uwierzyć, że tak mocny, skondensowany i brutalny tekst mogła napisać kobieta. Początkowo bezwiednie wracałam do okładki, by upewnić się, że nazwisko należy do kobiety, że może źle przeczytałam, może przeoczyłam. A potem przestałam się dziwić. Tak emocjonującą i emocjonalną powieść mogła napisać tylko kobieta, która nie planuje, ale włącza emocje, bo w ich wyrażaniu jest lepsza od mężczyzn i ostro jedzie na nich. A ja po tych dialogach razem z nią. Ja nie przeczytałam książki. Ja obejrzałam kolejny film Patryka Vegi i Wojciecha Smarzowskiego w nowej odsłonie z Sebastianem Fabijańskim w roli Drivera.

   Świetny początek cyklu dla fanów filmów tych dwóch reżyserów.

   Zdania pisane kursywa są cytatami pochodzącymi z książki.

Kryształowi. Tom 1. Świeża krew [Joanna Opiat-Bojarska]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

piątek, 02 listopada 2018
Kręgi – Zbigniew Zborowski

KręgiZbigniew Zborowski
Wydawnictwo Znak Literanova , 2018 , 412 stron
Cykl z Bartoszem Koneckim ; Tom 2
Literatura  polska

   Bartosz Konecki wrócił do gry!

   Po załamaniu nerwowym, przeżytej tragedii rodzinnej i otarciu się o śmierć w dramatycznym śledztwie prowadzonym w części pierwszej cyklu, komisarz elitarnego Wydziału Terroru Kryminalnego wycofał się z zawodu. Podjął pracę detektywa. Nie mógł się jednak w niej odnaleźć. Brakowało mu zespołu, dokuczała samotność w działaniu, a od środka zżerał go robal o wielu imionach. Niepewność. Strach. Przerażenie. Nuda.

   I ciągła walka z uzależnieniem od leków.

   Na dodatek kolejne zlecenie, które otrzymał, znowu nie wykraczało poza bagienko spraw męsko-damskich. Nie podejrzewał, że śledzenie aktorki Amelii Stokrockiej będzie początkiem poważniejszej sprawy. Jej rozgrzebanie doprowadziło go do dwóch ofiar. Nastolatek. Obie z obciętymi dłońmi. Obie porzucone w krzakach. Jedna na Polach Mokotowskich, a druga w okolicy Wawra. Różnił je jedynie czas popełnienia morderstwa.

   Dwadzieścia pięć lat!

   To dlatego narracja obu śledztw przebiegała naprzemiennie. W czasie teraźniejszym z Bartoszem Koneckim w roli głównej i w pierwszych latach 90. z aspirantem z sekcji zabójstw Norbertem Pałuchą. Ta ostatnia zatuszowana z wyeliminowaniem śledczego, zaczynała przypominać w tym procederze niszczenia śladów i ludzi z nią związanych tę prowadzoną współcześnie przez detektywa Koneckiego. Wszystko zaczynało wskazywać na to, że pozornie niemające ze sobą nic wspólnego morderstwa zaczynały łączyć wspólne wątki i ludzie. To z ich punktu widzenia wyłaniającego się z mroków pamięci, schorowanego umysłu lub strachu, do których docierał detektyw, tworzył się obraz kręgów zła, którego pierwotną przyczyną była śmierć piętnastoletniej Krystyny Talko w 1992 roku. Śmierć, która ćwierć wieków później sięgała po kolejne ofiary.

   Ich rosnącej liczbie mógł zapobiec tylko Bartosz Konecki.

   Autor skonstruował inteligentną, precyzyjną, brutalną i pełną zaskoczeń intrygę, w której Bartosz Konecki nie tylko miał się odnaleźć w roli śledczego, nie tylko zapobiec rozprzestrzenianiu się złu, nie tylko dotrzeć do jego źródła, ale również pokonać swoje słabości. Powrót do gry sprawdził się lepiej niż terapia i leki. Pozwolił uwierzyć w siebie, we własne możliwości i przepracować traumę objawiającą się uzależnieniem, wybuchami agresji i trudnością w koncentracji. Miał dla kogo. Jolka, policjantka i jego partnerka życiowa, po śledztwie, potrzebowała takiego samego wsparcia, jak on.

   Dobry, skomplikowany, wielowątkowy kryminał z nutą PRL-u na jesienne dni.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

   Książkę wybrałam spośród bestsellerów księgarni Tania Książka.

Zwiastun książki wprowadzający w jej klimat.

niedziela, 28 października 2018
Ana – Roberto Santiago

Ana – Roberto Santiago
Przełożyli Joanna Ostrowska , Grzegorz Ostrowski
Wydawnictwo Muza , 2018 ,  990 stron
Literatura  hiszpańska

   Ana to zjawisko!

   Przyczyna i skutek dynamicznych wydarzeń w tym thrillerze  trzymającym w nieustannym napięciu przez prawie tysiąc stron. Zmienna. Cyklotymiczna. Nieobliczalna. Kłębowisko sprzeczności. Córka, wnuczka i pewnie prawnuczka wielopokoleniowego rodu kobiet pięknych, niezależnych, skłonnych do depresji i złości. Ta przedostatnia rujnowała Anie życie osobiste i zawodowe. Łagodząc ją niezobowiązującym seksem, alkoholem, środkami uspakajającymi, antydepresantami, opioidami, balansowała między zespołem abstynencyjnym a byciem na haju. Ta ostatnia, złość, dawała jej siłę do walki ze światem. Była uparta we wszystkim. Niezależnie od tego, czy chodziło o proces dotyczący prania brudnych pieniędzy na światową skalę, w które zamieszane są rządy, czy o przejście o własnych siłach dziesięciu metrów w małym prowincjonalnym sądzie. Zwłaszcza że była w nim ostatni raz w roli adwokata pięć lat temu. Jednak musiała wrócić do zawodu. Jej jedyny krewny – brat Ale, został oskarżony o morderstwo jednego z właścicieli kasyna. Ta zniszczona nałogami czterdziestotrzyletnia kobieta stanęła do walki z gigantem hiszpańskich firm hazardowych reprezentowanym przez jedną z największych kancelarii prawniczych na świecie. Moje skojarzenie – Dawid i Goliat.

   Ana miała inne.

   Po każdym ciosie mentalnym, słownym lub fizycznym myślała o Rockym Balboa i jego walce w ringu. Była jak on. Przyjmowała wszystkie ciosy, specjalizując się w ich przetrzymywaniu, by osiągnąć własny cel. Niełatwo było ją powalić i złamać. Szła w stanie trzeźwienia, delirium lub na prochach popijanych alkoholem cały czas do przodu. Mimo zdrad najbliższych jej ludzi – byłego męża, kochanka, współpracowników, klientki a zarazem szwagierki, a nawet jedynej przyjaciółki. Otoczona ludźmi, praktycznie była sama.   

   Sama przeciwko olbrzymowi.

   Ten absurdalnie nierówny układ sił, zmienność postaw i zachowań ludzi z jej otoczenia, nieprzewidywalność samej Any, która nie ufała nawet sobie, zaskakujące zwroty akcji, nagłość pojawiających się nowych wątków, inteligentna brutalność walki procesowej i scen przemocy fizycznej, tworzyły niekończącą się sinusoidę skrajnych emocji. Nieustannie podsycały ciekawość kolejnych, dramatycznych wydarzeń, nieszablonowych pomysłów na rozwiązanie piętrzących się problemów, ostatecznego rozstrzygnięcia rozprawy sądowej, której logika proceduralna zmuszała do stałej kalkulacji i dedukcji czy kierunków rozwoju gry psychologicznej bez stałych zasad między bohaterami. A mimo to, wierzyłam w Anę. Może sprawiła to jej niezłomność, może siła w słabym ciele, może moc ukryta pod słabością, a może konfesyjna narracja osoby, która łączyła w sobie cechy męskie z kobiecymi, tworząc mieszankę osobowości idealnego przeciwnika w grze, w której stawką ostatecznie okazało się życie.

   A jednak zaskoczyła mnie!

   Nie nazwę tego zdradą. Rozstrzygające zakończenie, łączące wszystkie wątki i łamiące obowiązujący schemat w thrillerach, przyjęłam trochę z rozczarowaniem, a trochę z akceptacją nieszablonowości postępowania głównej bohaterki. Powinnam się była tego po niej spodziewać. To świadomy zabieg autora. Tak naprawdę nie o wynik procesu sądowego chodziło w tej powieści czy o wymierzenie sprawiedliwości rozładowującej napięcie, a o ukazanie negatywnej strony hazardu, który w Hiszpanii można reklamować w mediach.  O jego mętny i brudny obraz niewidoczny dla przeciętnego człowieka, któremu można w tej powieści dobrze się przyjrzeć, zaglądając do legalnych kasyn i nielegalnych szulerni, poznając sposoby łamania prawa i metody stosowania niemoralnych praktyk zadłużania graczy uzależnionych, analizując mechanizm szantażu prowadzącego do samobójstwa oraz wciągania w hazard i zamykania dróg leczenia się z nałogu. Do podporządkowywania wszystkiego i wszystkich jednemu celowi – zmaksymalizować zysk, w którym mają udział wszyscy – kasyno, skarb państwa i region. Każdy z wyjątkiem graczy. Nie ma innej opcji. Autor przekazuje dobitnie bardzo ważną myśl – Kasyna i wszystkie inne firmy z branży gier hazardowych istnieją tylko i wyłącznie dlatego, że na dłuższą metę gracze nie wygrywają. Po prostu.

   Szczęście to złudzenie.

   Jednak nie o zabranie głosu w dyskusji na temat wprowadzenia całkowitego zakazu hazardu chodziło w tej powieści, ale o zakaz jego reklam w mediach oraz wyeliminowanie stosowania praktyk uzależniania od hazardu niezgodnych z prawem i zasadami moralnymi, które w Hiszpanii dotyczą sporego procentu ludności. To dlatego autor przeciwstawił temu zjawisku wyjątkową osobowość - Rocky’ego Bilboa w spódnicy. Nas pozornie ten problem nie powinien dotyczyć, bo mamy w Polsce ustawę o grach hazardowych.

   Pozornie.  

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

   Książkę wpisuję na mój top czytanych w 2018 roku.

Hiszpański zwiastun powieści.

sobota, 20 października 2018
Trzecia księga – Adam Abler

Trzecia księga – Adam Abler
Wydawnictwo Oficynka , 2018 , 368 stron
Literatura polska
 

   Zgadzam się z hasłem umieszczonym nad tytułem książki

   Gatunkowo powieść spełnia cechy thrillera. Wokół pary głównych bohaterów, pisarza Paola Mottoli i jego asystentki Abelie, tworzy się gęsta atmosfera tajemniczych zdarzeń i okoliczności, które mają wpływ na ich zachowanie, emocje, decyzje, a nawet bezpieczeństwo. Napięcie podnosi również tworząca się między nimi nić fascynacji i zauroczenia, co w przypadku żonatego mężczyzny i zamężnej kobiety, przysparza obojgu problemów. Dodatkowo oboje są właścicielami połówek kilkusetletniej księgi, która okazuje się przyczyną ich poważnych problemów. Paola z żoną, a Abelie z jej dotychczasowymi partnerami. Czarę niespodzianek dopełnia odkrycie, że książka pisana przez Paola i niezależnie przez jego asystentkę okazuje się jednorodną tematycznie. Jej bohaterką jest hiszpańska mistyczka, przeorysza zakonu karmelitanek, święta Teresa z Avili zwanej również Teresą od Jezusa, której życie pełne napięć, niezłomnej postawy wobec przełożonych, słabości, medytacji, wizji, walki o światopogląd i reformę zakonu, pragną oboje opisać. Z czasem dziewczyna zaczyna mieć poczucie, że jest tą Teresą, która urodziła się przed pięciuset laty, a jej los jest kontynuacją życia Teresy, co potwierdzały jej doznania i myśli spływające na strony kart. Pikanterii dodaje fakt, że dziewczyna początkowo nie była świadoma istnienia tej postaci w historii.

   Ich losy zaczynały splatać się.

   Pomimo różnicy czasowej uzupełniały się. Historia bohaterów współczesnych opowiadana naprzemiennie z historią przeoryszy wyróżnioną kursywą, a będącą jednocześnie powieścią w powieści pisaną przez Paola i Abelie, kończy się rozwiązaniem wątku sensacyjnego, w którym trzecia księga sprzed kilkuset lat okazuje się kluczowym przedmiotem w powieści.

   Symbolem dobra, które ze sobą niesie i zła, które wywołuje.

   Najistotniejsze jednak w tej powieści kryje się pod maską rozrywki – wątki filozoficzne i religijne. Nie jest to dla mnie niespodzianką, bo dokładnie z takim zabiegiem spotkałam się w debiucie autora, pozornie obyczajowym - Na granicy światów. Tutaj powieść również dostarcza ich bardzo dużo. Głównym jest religia i jej ponadczasowość, w której najbardziej szlachetny i światły człowiek może paść ofiarą swoich współwyznawców z powodu ograniczeń, jakie niesie ze sobą hermetyzm i podkreślanie antagonizmów między wyznaniami. Przekonanie, że ważne są uniwersalne prawdy głoszone przez religie, a nie różnice między nimi, jest najważniejszym przesłaniem, jakie niesie ta powieść. Cała fabuła jest temu podporządkowana. Mistycyzm wiary ponadczasowej, ponad podziałami religijnymi, autor wyniósł z dzieciństwa, które spędził w Ghanie w towarzystwie lokalnego szamana. To właśnie w Afryce kształtowała się jego wrażliwość i potrzeba opisywania zarówno duchowości, jak i rzeczywistości. – jak przeczytałam w krótkim biogramie umieszczonym na książkowej okładce. Tę potrzebę tłumaczenia jedności i nierozerwalności świata duchowego i materialnego czułam w całej powieści, w której wątki i losy bohaterów były przykładami ilustrującymi tę teorię. Ujętą w myśl pełną karmy, czerpania wiedzy ze wspólnej nadświadomości, zasobów myślowych lub księgi, w której zapisano wszystko od początku do końca świata. Harmonię słowa, dźwięku i myśli, a w efekcie czynów, którą człowiek mógłby osiągnąć i cieszyć się radością z niej płynącą, gdyby nie ułomności ludzkiej natury, którym ulegamy w swoich wyborach. Autor nie umieścił wyjaśnień dotyczących powieści w epilogu. Polemikę z czytelnikiem zadającym potencjalne pytania zawarł w powieści. To jak powstaje historia, jak budowane są postacie, ile zawiera prawdy, a ile fikcji i wyobraźni twórcy, czemu ma służyć, jakie struny emocji poruszyć wraz z odpowiedzią na najważniejsze pytanie – kto tę książkę powinien przeczytać? Nie będę na nie tutaj odpowiadać, zostawiając tę przyjemność innym czytelnikom, ale odpowiedź na ostatnie pytanie przytoczę – różne osoby: zarówno te, które szukają ciekawej lektury, emocji, intrygującej fabuły, jak i te, które lubią znaleźć w książkach materiał do rozmyślań, a także osoby wierzące, bo zawsze lepszy jest dialog niż milczenie.

   Zwłaszcza w kwestiach religijnych.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

poniedziałek, 15 października 2018
Odkąd odeszła – Susan Lewis

Odkąd odeszła – Susan Lewis
Przełożył Ryszard Oślizło
Wydawnictwo Kobiece , 2018 , 412 stron
Cykl z Detektyw Andee Lawrence ; Tom 1
Literatura  angielska

   Opowieść pełna bolesnych, a nawet śmiertelnych sekretów!

   Podejrzewałam, że skrywali je w tej historii wszyscy bohaterowie. Bez względu na to, czy je znałam, czy nie i czy w ogóle poznam. Ba! Byłam pewna, że w tej niewielkiej społeczności małego miasteczka, nie było osoby bez jakiejś tajemnicy. Każda nowo poznana postać, budziła we mnie ciekawość właśnie ze względu na kolejny, potencjalny sekret, którego ujawnienie było kwestią czasu. Pojawiały się tylko dwa pytania – kiedy i jaki? To ich nagromadzenie i zagęszczenie wokół jednej, największej i wszystkim znanej sprawy – zaginięcie nastolatki – tworzyło piramidę lęku, strachu i obaw przed obnażeniem się. Na jej szczyt można było wejść tylko poprzez stopniowe rozwiązywanie kolejnych zagadek. Niektóre odkrywano przede mną szybko. Dzięki temu wiedziałam, dlaczego była detektyw Andee Lawrence, pomimo rozsypującego się małżeństwa, zamiast je ratować, wolała poświęcić czas na pomoc rodzinie zaginionej. Jej wyborem również kierowało tajemnicze zaginięcie we własnej rodzinie. Weszła w gęstą atmosferę niedomówień i niedopowiedzeń, odkrywając na nowo niby dobrze znanych sobie ludzi, ale, jak się okazywało w miarę rozwoju fabuły, nie do końca.

   Największą niespodziankę sprawiła sama zaginiona dziewczyna!

   Autorka postawiła mnie przed bardzo skomplikowanym dylematem. Wyborem, który jest jednym z najpowszechniejszych i najtrudniejszych – mówić prawdę, półprawdę, nic nie mówić czy kłamać? Zebrała w tym thrillerze wszelkie możliwe konteksty społeczne i skomplikowane sytuacje, zmuszając mnie do podejmowania bardzo trudnej decyzji lub oceny cudzych wyborów. Za każdym razem zastanawiałam się – co i komu powiedziałabym, mając świadomość, że wpłynie to na obniżenie jakości życia innych, samopoczucia czy zdrowia. Choroba nowotworowa, eutanazja, szantaż, terapia psychologiczna, kawalerski syn – to tylko kilka przykładowych sytuacji, z którymi zmagali się bohaterowie, a ja razem z nimi. Najtrudniejszym było to, że sekrety pełne poczucia winy, wyrzutów sumienia i bólu mieszały się z miłością, lojalnością i chęcią oszczędzenia cierpienia innym. Szlachetne pobudki przynosiły spokój płynący z nieświadomości, a jednocześnie okrucieństwo męczarni przysparzane przez niewiedzę. Najciekawszym było to, że ujawnienie prawdy o zaginionej dziewczynie wcale nie przyniosło spokoju rodzinie. Wręcz przeciwnie, zabolało jeszcze bardziej. Autorka nie podsuwała prostych rozwiązań. Pozostawiła mnie z myślą - co wybierać w życiu pełnym zaskakujących niespodzianek?

   Mówić czy nie mówić prawdę?

Książkę wybrałam spośród bestsellerów księgarni Tania Książka.

Odkąd odeszła [Susan Lewis]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13
| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
O autorze
Zakładki:
A autorką blogu jest Maria Akida
A czytam teraz
A planuję przeczytać
A polecam i patronuję
A rekomenduję własną publikację
A w marcu w księgarni
Adres e-mail i moje logo
Czytam czasopisma o książkach
Czytam e-book
Czytelnicze akcje i konkursy
Czytelnicze wyzwania
Geografia literatury przeczytanej
Katalog autorów i 1170 tytułów
Mój top czytanych w 2018
Nagrody literackie
Piszących podczytuję
Przeglądam blogi zaczytanych
Przeglądam portale książkowe
Przeglądam prasę
Słucham, jeśli nie czytam
Szablon stworzyła
Tutaj jestem
Wspieram i popieram
Wydawnictwa i księgarnie
Życie pozaksiążkowe
Tagi
Blogi