Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
poniedziałek, 18 czerwca 2018
Wielka Księga Prawdziwych Tropicieli – Adam Wajrak

Wielka Księga Prawdziwych Tropicieli – Adam Wajrak
Wydawnictwo Agora , 2018 , 488 stron
Literatura polska
 

   Książek tego pasjonata i obrońcy natury nigdy za mało!

   Poznałam jego styl przekazu w Wilkach, którym zdobył mnie całą. W komiksie dla dzieci Umarły Las utwierdził mnie w przekonaniu, że potrafi mówić do każdego, bez względu na wiek. Właśnie pojawiła się na rynku wydawniczym kolejna jego publikacja skierowana do dzieci. Nowa, chociaż nie do końca. Właściwie to lifting czterech tomów Przewodników prawdziwych tropicieli – WiosnyLataJesieniZimy, które ukazały się siedem lat temu na przełomie 2011 i 2012 roku.

Kilka lat w przyrodzie to bardzo dużo – jak zauważył autor we wstępie – i doszedł do słusznego wniosku, że koniecznie trzeba uaktualnić wiedzę w nich zawartą. Postanowił więc wydać przewodniki w jednym tomie pod zmienionym tytułem. Zachował przy tym odrębność pór roku, wyraźnie oddzielając je kartami tytułowymi o zróżnicowanej kolorystyce.

Ten kolor dominował w tekście w poszczególnych porach roku, wyróżniając podtytuły oraz krótsze lub dłuższe, odrębne notki uzupełniające treść główną.

Ale to, co najbardziej mnie się spodobało, to rezygnacja z rysunków ilustrujących tekst na rzecz fotografii. Z nielicznymi wyjątkami wykonane przez autora. Przepiękne! Część z nich można obejrzeć w wywiadzie, jakiego autor udzielił w Dzień dobry TVN. Duże, takie do celebracji, medytacji, kontemplacji i zachwytu nad urodą i czarem świata przyrody. Te panoramiczne umieszczał jako otwierające kolejną porę roku.

Wszystkie mnie zauroczyły (może poza tymi z padliną), ale najbardziej to przedstawiające gila.

Realizm zdjęć usunął uczucie infantylizmu i nadał powagi nowemu wydaniu, a tym samym podniósł rangę obserwacji jako czynności poważnej i odpowiedzialnej, podczas której należy zachować wiele zasad bezpieczeństwa. Fotografie pomagały mi również widzieć to, o czym opowiadał autor. W sposób bezpośredni, komunikatywny, nawiązujący do moich potencjalnych pytań, które sam sobie zadawał, przechodząc momentami w dialog. Wiódł mnie przez łąki, lasy, puszczę, mokradła, rozlewiska, dorzecza, ujścia, plaże, rzeki, wydmy, a nawet nad niewielkie bajorka i kałuże. Od morza po góry. Od wschodu po zachód. Od wsi do miast. Zatrzymywał w miejscach niby mi znanych, ale ukazanych z jego punktu widzenia, zupełnie nowych. W każdym miejscu opowiadał o najbardziej charakterystycznych zwierzętach i roślinach oraz o sposobach i warunkach ich obserwacji. Zaskakiwał nowinkami i zjawiskami przyrodniczymi, z których najbardziej zdumiało mnie pojawienie się w Polsce... szakala! Podkreślał zmienność natury w zależności od pory roku, a tym samym najlepszy obiekt do tropienia i oglądania. Dzielił się marzeniami, namawiając do pomocy i współpracy w ich realizacji.

   Przeciekawie, z sercem i pasją!

   Wiedzę dodatkową, wartą poznania, umieszczał w odrębnych notatkach wyróżnionych kolorem pory roku. Pełniły one rolę ważnych informacji technicznych, które na pewno przydadzą się początkującym tropicielom podczas wypraw – jak ubrać się w zimie, wyciągnąć kalosz z błota, nie odmrozić sobie stóp, wyciągnąć kleszcza i wiele, wiele innych niezwykle przydatnych rad doświadczonego tropiciela. To również zbiór praktycznych instrukcji zawierających podstawowe zasady zachowania bezpieczeństwa w sytuacjach codziennych, ale i zagrożenia zdrowia lub życia. Hurraoptymizm, którym można zarazić się od autora, a po którym ma się ochotę natychmiast wstać z kanapy i  wyjść w plener, równoważył uwagami o odpowiedzialności za siebie i zwierzęta.

   Autor stworzył poruszający, ciekawy, praktyczny, empatyczny i mądry przewodnik dla dzieci (i nie tylko!), który rozbudza i rozwija zainteresowania, uczy wrażliwości i otwartości na świat roślin i zwierząt, a także odpowiedzialności za ich przyszłość.

   Ale najfajniejsze było uczucie, że miałam autora tylko dla siebie przez kilkaset stron.

Wielka księga prawdziwych tropicieli [Adam Wajrak]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

niedziela, 15 kwietnia 2018
Opowieści spod oliwnego drzewa – Aida Amer

Opowieści spod oliwnego drzewa – Aida Amer
Ilustrowała Nežka Šatkov
Wydawnictwo Poławiacze Pereł , 2013 , 124 stron
Seria ½+½=ꚙ
Literatura  polska

   Dawno, dawno temu żył, był sobie...

   Tak można zacząć każdą bajkę. Tę o smoku z trzema głowami, o żabie z koroną na głowie, o szewczyku Dratewce, Panie Twardowskim i kogucie na Księżycu czy krasnoludkach w szpiczastych czapkach. Wydawało mi się, że znam każdą.

   Jednak nie!

   Mirjam nadawała im zupełnie inny wymiar i czar.

Niezwykła staruszka żyjąca w małym miasteczku palestyńskim, zamiast haftować, zajmować się wnukami i piec dla nich placki chlebowe, leczyła ludzi i zwierzęta ziołami, wyrywała zepsute zęby i przyjmowała porody. Jednak to, za co ceniły ją kolejne pokolenia w miasteczku, to dar snucia opowieści. Dzieci uwielbiały jej historie, których nigdy nie powielała. Miała wśród nich pięciu wiernych słuchaczy – Omara, Jasmin, Mahmuda, Sanę i Iman. Któregoś razu dzieci przyniosły kobiecie zgubioną przez polskich turystów książeczkę z bajkami pełną ilustracji ze smokami, postaciami zwierzęcymi i ludzkimi. Mirjam nie znała języka, którym wypełnione były stronice książki, ale miała bogatą wyobraźnię. Nie bez powodu nazywano ją bajarką.

Przyglądając się ilustracjom w znalezionej książce i odpowiadając na pytania dzieci o nie, stworzyła pięć nowych historii.  W rynku, przy kamiennej studni, pod oliwnym drzewem pamiętającym czasy biblijnych proroków, szyła słowami opowieść na miarę każdego ze swoich małych słuchaczy – chorego Omara, nieśmiałej Jasmin, zdolnego Mahmuda, kochającej zwierzęta Sany i niechcącej uczyć się pisać i czytać Iman, której notatki umieszczane między bajkami opisywały najpopularniejsze rośliny rosnace w Palestynie.

Opowieści Mirjam nie były zwykłymi historyjkami i banialukami. Miały cudowną moc! Leczyły dusze, umysły i serca dzieci. Dodawały wiary we własne możliwości i podpowiadały, jak rozwiązać nurtujące je problemy.

   Bo dzieci też mają swoje problemy!

   Autorka poprzez świat baśni połączyła dwie kultury  – polską i arabską. Na bazie popularnych postaci z bajek znanych polskiemu czytelnikowi  dostosowała fabułę do realiów dzieci palestyńskich, wykorzystując ich terapeutyczną moc. Stworzyła magiczne historie kulturowo bliższe dziecku palestyńskiemu, ale z dokładnie takimi samymi emocjami, które rządzą każdym człowiekiem pod każdą szerokością geograficzną. Opowieści, z których bohaterami mogły się utożsamiać, odnaleźć w nich swój problem i przyjrzeć się mu dystansem oraz znaleźć podpowiedź do jego rozwiązania. Funkcja morału płynącego z baśni zawsze stawała się drogowskazem dla zagubionego dziecka. Dokładnie to samo mogą przeżywać i doświadczać mali polscy czytelnicy, poznając przygody bajkowych postaci i arabskich dzieci, a przy okazji realia życia swoich rówieśników w dalekim kraju. Ich tryb życia, sposób odmierzania czasu, szkołę, dom, obowiązki, emocje, pragnienia, marzenia i problemy, które okazują się być takimi samymi na całym świecie – choroba, nieśmiałość, bieda czy trudności w nauce.

   To połączenie dwóch odmiennych kultur, zamkniętych szkatułkowo w opowieściach, nie jest przypadkowe.

   Autorka, po tacie Arabka, po mamie Polka, wychowana w Polsce i na Bliskim Wschodzie, jak przeczytałam w biogramie umieszczonym na tylnej okładce książki, została nie tylko ukształtowana przez dwie kultury, ale potrafi także możliwość ich współistnienia i symbiozy przekazać innym w przepięknej narracji pełnej nie tylko emocji, ale i zapachów, kolorów i pejzaży. Pokazać realia i magię obu kultur. Dorosłym w powieściach, o czym przekonałam się, czytając powieść Rantis oraz opowiadanie Igor i Igor w antologii Wbrew naturze, a dzieciom w najpiękniejszej dla nich formie tłumaczącej świat – bajce i baśni. Łącząc różnorodność, nadała ponadczasowym wartościom charakter uniwersalny, postawiła przed jednakowymi problemami, jakie dzieci mają na całym świecie, a przede wszystkim otworzyła na inność i pokazała wielość możliwości interpretacyjnych tego, co już jest dobrze znane. Niczym bajarka Mirjam wprowadziła innowacyjność na bazie klasyki, by otwierać serca polskich dzieci na różnorodność otaczającego ich świata zarówno pod względem osobistym, człowieczym, ludzkim, jak i społecznym, narodowym, kulturowym. Te walory dostrzegła polska sekcja IBBY, przyznając jej nominacje literacką w konkursie Książka Roku 2014. Tytuł wchodzi w skład serii dla dzieci i młodzieży o bardzo niekonwencjonalnej nazwie  – ½+½=ꚙ,  której spojrzenie na wielokulturowość poprzez bajki i opowieści to cecha wiodąca.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

poniedziałek, 23 października 2017
Dachołazy – Katherine Rundell

Dachołazy – Katherine Rundell
Przełożył Tomasz Bieroń
Wydawnictwo Poradnia K , 2017 , 264 strony
Literatura angielska

   Pozornie Charles Maxim nie nadawał się na opiekuna dzieci.

   Trzydziestosześcioletni kawaler, naukowiec, który do ludzi mówił po angielsku, do kotów po francusku, a do ptaków po łacinie, nie miał pojęcia o wychowywaniu.  Ale to właśnie on wyłowił roczną dziewczynkę z wody, dryfującą po kanale La Manche w futerale na wiolonczelę, owiniętą w partyturę symfonii Beethovena. To on poczuł nagłą odpowiedzialność za niemowlę, przygarniając je do siebie. To on był przekonany, że tajemnice opieki nad dziećmi, chociaż mroczne i zawikłane, nie są nieprzeniknione. I to przede wszystkim, a może tylko, on nie zgubił w sobie dziecka, ocalając wewnętrzną wrażliwość na drugiego człowieka, nawet jeśli miał tylko kilka lat. Nikt inny nie pokochałby Sophie tak bardzo, by pozwolić odebrać ją sobie opiece społecznej. Nikt inny nie zrozumiałby i nie odczytał sercem, czym jest tęsknota dziecka za matką. Wiedział, że dla ukochanej Sophie matka była powietrzem i wodą. Wytęsknionym miejscem, gdzie można odłożyć serce. Przystanek, na którym można odzyskać oddech.

   Nie rozumieli tego jednak urzędnicy.

   W obliczu przymusowego rozdzielenia i chęci odnalezienia matki Sophie, uciekają z Anglii do Paryża. Do prawdopodobnego miejsca pobytu poszukiwanej kobiety. Do niesamowitego, ale i smutnego świata dachów paryskich kamienic, zawieszonego między niebem a ziemią, w którym żyją bezdomne dzieci zwane dachołazami, niebołazami, drzewołazami i gariers. Współcześni rówieśnicy Gavroche’a  Victora Hugo. Dwunastoletnia już Sophie szybko zdobywa sobie wśród nich przyjaciół, którzy pomagają odnaleźć jej matkę.

   Opowieść o potędze miłości córki do matki od początku szarpie za najczulsze struny emocji – wzrusza, przeraża, zadziwia, śmieszy, zachwyca, a czasami boli i złości. Jest lekcją wsłuchiwania się w serce dziecka, które niczego bardziej na świecie nie pragnie nad obecność rodziców przy sobie i poczucia bycia kochanym przez nich. Pokazuje alternatywę życia bez rodziców w świecie dorosłych pozbawionych człowieczeństwa oraz w brutalnej i bezwzględnej społeczności dziecięcej kierującej się zasadą przetrwania i przeżycia. Przygody z pogranicza surwiwalu okupione łzami i krwią Sophie i jej przyjaciół pochłoną nie tylko dziewczęta, ale również chłopcy, ponieważ z ich bohaterami  mogą utożsamiać się wszyscy mali czytelnicy. Mogą chłonąć tajemniczą atmosferę nocnego Paryża, podziwiając piękno malowanych słowem widoków, pejzaży i panoramy miasta, ale i zaglądać do miejsc tajemniczych, mrocznych, zakazanych i niebezpiecznych. Mogą razem szukać mamy Sophie,  walcząc z nieprzychylnymi dorosłymi i rówieśnikami o sercach skażonych złem. Poczuć się wolnymi dachołazami obserwującymi z góry chodnikołazów. Ale przede wszystkim nauczyć się w tej szkole życia dwóch ważnych i bardzo przydatnych zasad. Po pierwsze – nie pozwolić zabić w sobie wiary w rzeczy niezwykłe i możliwe, powtarzając za Sophie i Charles’em – Nigdy nie przekreślaj możliwego. Po drugie – odkryć, że miłość nie jest po to, by ktoś czuł się wyjątkowy, tylko żeby był odważny. Potęga miłości ukazana w tej dziecięcej historii z każdej możliwej perspektywy jej bohaterów i  relacji między nimi oraz roli, jaką odgrywa w życiu człowieka, poraża trafnością ujęcia i precyzją przełożenia jej na dziecięce pojmowanie rzeczywistości, a także głębią przesłania filozoficznego tak prosto opowiedzianego emocjami trafiającymi bezpośrednio do serca. Nic dziwnego, że walory estetyczne, etyczne, moralne i dydaktyczne jej przesłania docenili inni, o czym świadczą przyznane jej nominacje i nagrody wymienione u dołu okładki tytułowej.

   Jestem przekonana, że to dopiero początek deszczu wyróżnień.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Dachołazy [Katherine Rundell]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
poniedziałek, 18 września 2017
Tarapaty – Marta Karwowska , Katarzyna Rygiel

Tarapaty – Marta Karwowska , Katarzyna Rygiel
Ilustrowała Marta Ruszkowska
Wydawnictwo Agora , 2017 ,  312 stron
Literatura polska
 

   Mapa!!!

   Zobaczyłam ją na wyklejce zaraz po odchyleniu okładki. Natychmiast obudziła we mnie dziecko z żądzą przygody. Wiedziałam, że będzie, kiedy bliżej przyjrzałam się szczegółom planu. Zapowiadała ją stara jabłoń, kryjówka szefa, wyjście z tunelu, a przede wszystkim stara rudera z dziurą w murze.

Z niecierpliwością zaczęłam czytać, by dowiedzieć się, co łączyło te tajemnicze miejsca, rozrzucone po warszawskim osiedlu. A przede wszystkim, kto będzie podążał ich tropem? Okazała się nimi dwójka jedenastolatków z psem, który miał nos bardzo czuły na przygodę.

   Świetne zgrane trio stale wpadające w tarapaty.

   Julka, która przez przypadek i zaniedbanie rodziców trafiła do zdziwaczałej ciotki, żyjącej w mieszkaniu pełnym książek i planów architektonicznych.

Olek mieszkający w tej samej kamienicy, który mógłby nazywać się Pan Kłopot. I zabawny pies Pulpet wierny swemu panu na dobre i na złe. Dzieciaki od razu  zauważyły niezwykły ruch wokół rudery, która, jak na niezamieszkany dom, miała sporo podejrzanych odwiedzających. Zwłaszcza w porze wieczorno-nocnej.

Na dodatek ciotka Julki została okradziona z wszystkich planów, które dla niej stanowiły bezcenną, rodzinną pamiątkę. Dla złodzieja – trop do odnalezienia skarbu zaznaczonego na jednej z  map tajemniczymi inicjałami. Chęć zadośćuczynienia ciotce za wyrządzoną stratę, do której przyczyniła się dziewczynka, ciekawość Olka nieprzepuszczającego żadnej okazji do działania i  niesforność Pulpeta, zaprowadziła całą trójkę,  dosłownie i w przenośni,  w głąb Przygody. Bogato ilustrowanej rysunkami.

   A za nimi – ja!

   Czwarta, niewidzialna towarzyszka zafascynowana obfitością zaskakujących wydarzeń, niespodziewanych zdarzeń, tajemniczych okoliczności, trudnych sytuacji, małych kłopotów rodzących duże problemy, mnożone i komplikowane przez dzieciaki z psem w zawrotnej prędkości. Był wątek sensacyjny oparty na faktach z historii Warszawy z Pablem Picassem i jego Syrenkami w roli głównej.

Był wątek psychologiczny odkrywający wewnętrzny świat jedenastolatki ponoszącej konsekwencje decyzji dorosłych, w którym dziewczynka powoli  odbudowuje zaufanie do najbliższych oraz uczy się trudnej sztuki przyjaźni z rówieśnikami i odpowiedzialności za własne postępowanie. Był wątek dydaktyczny uczący nie tylko dziejów miejsca zamieszkania poprzez mało znane fakty, ale i nieograniczonej możliwości odkrywania ich w każdym miejscu – za rogiem, na osiedlu, w następnej ulicy czy w niepozornie wyglądającej ruinie. Były też ważne drobiazgi wychowawcze, które sprytnie wplecione w fabułę, uczyły pożądanych postaw moralnych, a nawet prozdrowotnych.

   Powieść wyczerpuje w pełni bardzo dobrze przemyślaną i poprowadzoną fabułę współczesnej powieści przygodowej dla starszych dzieci w formule tak dobrze znanej mi z lat 70. i 80. XX wieku. Jest w niej tajemnica, jest humor, jest przyjaźń.

   Jest ZABAWA!

Tarapaty [Marta Karwowska, Katarzyna Rygiel]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Od 15 września można obejrzeć film powstały na bazie powieści.

poniedziałek, 15 sierpnia 2016
Jak cało i zdrowo przyszedłem na świat – Willy Breinholst

Jak cało i zdrowo przyszedłem na świat – Willy Breinholst
Przełożyła Maria Kaczorowska
Wydawnictwo Lekarskie PZWL , 2010 , 135 stron
Literatura duńska

Dzieci i ryby głosu nie mają!
Tak głosi znane powiedzenie. Autor postanowił udowodnić, że dzieci nawet w okresie prenatalnym ten głos posiadają. Udzielił go malutkiemu plemnikowi w drodze do macicy. Troszkę zagubionemu w przepychaniu się wśród sobie podobnych do nowego lokum, a potem zadziwionemu swoim zmieniającym się wyglądem i otaczającym go światem wewnętrznym i zewnętrznym. Rozbawia przy tym swoimi komentarzami wyrażającymi dezaprobatę, radość, zaskoczenie, przykrość lub subiektywną nielogiczność zdarzeń. Otaczający go świat, ten widoczny i ten słyszalny, pokazuje z dziecięcego punktu widzenia w sposób ciekawy, odmienny i ze sporą dawką humoru aż w 56 odsłonach.

Każda zawiera króciutki tekst z rysunkami ilustrującymi mimiką i językiem ciała dziecka jego tematykę.
Przygody maleństwa rozbawiają!
Ale pod tą uroczą i słodką oprawą przekazu z językiem dostosowanym do małego czytelnika, kryje się bardzo dużo faktów i informacji merytorycznych z zakresu medycyny i psychologii ciąży, które każde dziecko poznaje przy okazji przyjemnej zabawy. Dowiaduje się o drodze plemnika do macicy nazywanej „mieszkaniem do wynajęcia” na 9 miesięcy, o rozwoju organizmu dziecka w czasie ciąży, pierwszych odruchach, czynnościach i biciu serca, wpływie trybu życia mamy na ciążę, roli ojca w okresie oczekiwania, szkodliwych czynnikach na rozwój dziecka, lekarskich badaniach kontrolnych kobiety ciężarnej i przygotowaniach do porodu. Mając świadomość tych walorów i tendencję do angażowania we wszystko, co robię, książek, wykorzystałam kiedyś tę publikację jako uzupełnienie materiału zapoznającego jedenastolatków z budową i cyklem rozrodczym człowieka. Na czytanie fragmentów książeczki chciałam przeznaczyć pół godziny. Nie pozwoliły mi na to. Musiałam przeczytać wszystko!
I to jest najlepsza rekomendacja tej książki.
Dlatego zaskoczyła mnie nieznajomość tej klasycznej już pozycji u koleżanki realizującej podobne tematy. A przecież jej pierwsze wydanie ukazało się w 1981 roku,

by wraz z kolejnym wydaniem w 1989 roku otrzymać dużo ładniejszą grafikę.

To z tego wydania korzystałam. Najnowszemu wydaniu Wydawnictwo nadało formę prezentu w twardej oprawie, idealnego dla przyszłych mam, które mogą spersonalizować swój egzemplarz, wpisując imię swojego dziecka,

wszystkie dane noworodka,

uzupełnić drzewo genealogiczne,

a nawet wybrać imię z umieszczonego na końcu kalendarza imieninowego.

To również doskonała książeczka edukacyjna dla rodzeństwa oczekującego siostry lub brata, pomagająca nie tylko „zajrzeć” mamie do brzuszka, ale przede wszystkim poznać, zrozumieć i przeżyć razem z rodzicami najbardziej fantastyczny, najbardziej niewiarygodny i zadziwiający proces poczęcia i narodzin.
Autor nie poprzestał jedynie na tej pozycji. Książka doczekała się kontynuacji. W Polsce dotychczas ukazało się 9 tytułów opowiadających o dalszych perypetiach dziecka i jego rodziców.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

FRAGMENT KSIĄŻKI

 Książeczkę można czytać, ale i posłuchać razem z dzieckiem.

niedziela, 27 marca 2016
Cholera i inne choroby – Łukasz Kaniewski , ilustracje Karolina Kotowska

Cholera i inne choroby – Łukasz Kaniewski , ilustracje Karolina Kotowska
Wydawnictwo Poradnia K , 2016 , 65 stron
Literatura polska

Będę czytać dzieciom książkę!
Od czasu do czasu ktoś mnie zauważa i prosi o przyjście do placówki opiekuńczej, wychowawczej lub kulturalnej i poczytanie dzieciom. Wybierałam już baśnie i były powieści przygodowe. Pomyślałam, że tym razem przyniosę ze sobą książkę popularnonaukową, ale napisaną z myślą o najmłodszym czytelniku. Wykorzystam dominującą cechę wieku dziecięcego – ciekawość i poczytam im o chorobach.
Brzmi poważnie!
Można nawet zacząć się zastanawiać, czy nie nazbyt poważnie? Zapewniam, że ani trochę! Książka jest napisana i narysowana z myślą właśnie o dzieciach w serii specjalnie dla nich przeznaczonej - Latawiec. Warto zapamiętać to logo. Szkoda że schowane w książce. Koniecznie umieściłabym je na okładce.

Duży format A4, w twardej oprawie i szytym trzonem książki dodatkowo gwarantuje długowieczność w dziecięcych łapkach. Teksty niewielkie objętościowo, zawierające najważniejsze informacje podane z lekkim humorem i odniesieniami do znanych dziecku sytuacji z otoczenia – nie znużą. Duże litery zachęcą te, które mają problemy z procesem czytania. Czytających im dorosłych z wadami wzroku ucieszą! Treść nie straszy, pomimo rzetelności i nieodpartego odruchu drapania się przy czytaniu o wszawicy. Raczej wskazuje na zachowania profilaktyczne, jak choroby się ustrzec czy zapobiec i co robić, gdy już się przydarzy. Autor pomyślał o tych najczęściej przytrafiających się dzieciom i młodzieży, jak próchnica, trądzik młodzieńczy, pasożyty czy alergia.

Nie zapomniał jednak i o tych pojawiających się w wieku dorosłym obserwowanych w rodzinie, jak nowotwór, zawał czy nadciśnienie. Zastanawiałam się, czy zasadnym było umieszczenie dżumy i cholery, bo współcześnie to raczej ciekawostki medyczne. W to miejsce koniecznie umieściłabym świerzb, żółtaczkę i świnkę. Ta ostatnia to typowa choroba wieku dziecięcego. Nie ma malucha, który by jej nie przeszedł.
Sam układ zawartości i oprawa graficzna aż prosi się o wspólne czytanie!
Każdy rozdzialik wielkimi literami zapowiada swoją główną bohaterkę-chorobę. Każdy rozpoczyna się krótkim, zabawnym, czasami motywującym do walki, tematycznie nawiązującym wierszykiem.

I każdy ilustrowany jest grafiką zainspirowaną treścią, ale i zachęcającą do nawiązań, rozszerzeń i uzupełnień – dla dorosłego i dalszych poszukiwań – dla dziecka.

Dodatkową zaletą są dwa, osobne rozdziały mówiące już nie o chorobach, ale o ich przyczynach – bakteriach i wirusach. Ostatni, profilaktyczny, tłumaczy bardzo żywo dyskutowane w mediach i w społeczeństwie zagadnienie szczepionek. To dobra okazja, by wytłumaczyć dzieciom ten spór. Podczas czytania ostatnich rozdziałów wpadłam na pomysł, aby przynieść ze sobą mikroskop i pokazać dzieciom preparaty z bakteriami. Może obudzę w kimś ducha badacza lub lekarza? Autor nie zapomniał również o bardzo, bardzo ważnej rzeczy, a którą ujął w dwóch zdaniach – Choroby nie są sprawiedliwe. Nie patrzą, czy człowiek jest dobry, czy zły, wszystkich gnębią równie chętnie. Warto to podkreślać przy każdym rozdziale, ponieważ nadal istnieją w świadomości społecznej „choroby wstydliwe”. Wszawica czy owsica nie wywołuje współczucia wśród dzieci, lecz chęć wyśmiania i poniżenia.
Dorośli również mogą się czegoś nowego przy okazji dowiedzieć.
Dla mnie szokiem była informacja, że przy leczeniu ciężkich przypadków depresji nadal stosuje się elektrowstrząsy. Byłam przekonana, że tę metodę, tak krytykowaną, dawno zarzucono. A tu niespodzianka! Do wykorzystania tej książki przekonała mnie również rekomendacja fachowca, mimo merytorycznego przygotowania autora, który specjalizuje się w tematyce naukowej, umieszczona na tylnej okładce.

Mam tylko jedną uwagę.
Przy następnym wydaniu tej książeczki, warto poprawić błąd pojęciowy nierozróżniający określeń – „nastolatki” i „nastolatkowie”, który zakradł się do tekstu o trądziku młodzieńczym. Tyle moich wrażeń.
Przede mną najbardziej wymagający czytelnik – dzieci!

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Cholera i inne choroby [Łukasz Kaniewski]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

niedziela, 13 marca 2016
Jedyny i Niepowtarzalny Ivan – Katherine Applegate

Jedyny i Niepowtarzalny Ivan – Katherine Applegate
Przełożyła Magdalena Zielińska , ilustrowała Patricia Castelao
Wydawnictwo Czy Tam , 2014 , 317 stron
Literatura amerykańska

Wzruszyłam się!
Tym przyjemnym uczuciem, jakie towarzyszy podczas oglądania animowanych filmów familijnych. Tych, po których czuje się przyjemne ciepło w sercu, a mężczyźni przyznają się do łez. Podobno największym ich wyciskaczem jest niezrównany disnejowski Król Lew.
Ta opowieść ujęta w słowa ma dużo z konwencji tego typu filmów.
Nie bez powodu grafika okładki przedstawia jej bohaterów, zwierzęta, w rysunkowej postaci. Jej twórca musiał mieć takie samo wrażenie, jak ja – obejrzałam książkę niczym animowaną bajkę. Opowieść przeznaczoną i dla dzieci, i dla dorosłych, a najlepiej do wspólnego czytania.
Jej głównym bohaterem jest Ivan.

Goryl. Jak głosi tytuł – Jedyny i Niepowtarzalny. Jego wyjątkowość kryje się w zdolnościach plastycznych. Ivan rysuje, a jego prace właściciel zwierzęcia sprzedaje turystom odwiedzającym Centrum Handlowe z Automatami do Gry. Ivan wraz z innymi zwierzętami, słonicą Stellą

i psem Snickersem, zabawia gości odwiedzających centrum. Wraz z właścicielem stanowią najmniejszy cyrk na świecie, a ich występy reklamuje wielki billboard.

Co czują zwierzęta w niewoli i zaprzyjaźniona z nimi córka jednego z pracowników – Julia,

dowiaduję się z pierwszoosobowej narracji Ivana. Jego zdania i przytaczane dialogi są krótkie, a jeśli długie, to z prostym przekazem. Rozstrzelone na stronach i ilustrowane rysunkami.

Razem składają się na krótkie lub bardzo krótkie rozdzialiki.

Ten dobrze przemyślany układ treści zwalniał moje tempo czytania, bym mogła przeanalizować myśl Ivana. Zastanowić się nad emocjami zwierzęcych bohaterów. Pozwolić na porównanie uczuć, ich zrozumienie i ostatecznie na współodczuwanie. Ze względu na mądrość logiki Ivana od początku byłam po jego stronie. W miarę rozwoju akcji powoli zdobywał moje serce, by na końcu po prostu wzruszyć mnie swoją historią. I na tym etapie mogłabym nazwać tę opowieść ckliwą. Ale...
Ivan istniał rzeczywiście!
Mieszkał w klatce na terenie centrum handlowego przez 27 lat, dopóki nie uwolniły go z tego więzienia protesty ludzi. Złapany w Demokratycznej Republice Konga, był wychowywany w domu, dopóki stał się zbyt trudny do opanowania – wyjaśniła autorka – Chciałam dać Ivanowi (uwięzionemu w ciasnej klatce) jego własny głos i jego własną wersję wydarzeń, choćby tylko na papierze. (...) Podarować mu szansę bycia prawdziwym Srebrnogrzbietym Mocarzem, jakim od początku miał być.
Autorce w pełni udało się to!
Nie tylko pokazała, gdzie powinno być miejsce wszystkich dzikich zwierząt. Nie tylko przekazała ważną informację, że zwierzęta myślą i czują, ale przede wszystkim trafiła opowieścią w najczulsze miejsce psychiki ludzkiej – empatię. To właśnie tę zdolność rozpoznawania i wczuwania się w emocje innych (ludzi i zwierząt) kształtuje ta historia w małych czytelnikach, a pogłębia w dorosłych.
To mądrze przedstawiony los goryla Ivana do poznawania wspólnie z dziećmi. Swoją formą, narracją i przekazem spełnia wszystkie wymogi terapeutyczne, dydaktyczne i wychowawcze pozytywnie wspomagające rozwój psychiczny dziecka.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Fragment książki

Jedyny i Niepowtarzalny Ivan [Katherine Applegate]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

środa, 20 lutego 2013
Patka i Pepe – Aga Szczepańska

Patka i Pepe: pierwsza zagadka – Aga Szczepańska , ilustracje Marsija
Wydawnictwo Studio Moema , 2013 , 128 stron
Cykl z Patką i Pepem ; część 1
Literatura polska


Ośmioletni Piotrek, zwany przez najbliższych Pepe, nie widział niczego atrakcyjnego w rodzinnym wyjeździe w góry, a dokładnie na narty do Karpacza. Był pewien, że zapowiadały się nudy. Okropne, niewyobrażalne nudy. Co on tam będzie robił po nartach? – zastanawiał się całą podróż.
Tego problemu nie miała jego rówieśniczka Patrycja, zwana w rodzinie Patką. Wręcz nie mogła doczekać się celu podróży - ośrodka wczasowego w Karpaczu, w którym jej rodzice zarezerwowali pokój. Całą drogę dopytywała się niecierpliwie, niczym osiołek, przyjaciel Shreka – Daleko jeszcze? Ale to nie znaczy, że się nudziła. O nie! Zdążyła sprawdzić, czy posiada magiczną moc sprowadzającą trochę więcej śniegu do Karpacza (o dziwo, miała!), porównać ośrodek wczasowy do domu prosto z horroru, bo akurat zgasło w nim światło, a w recepcjoniście zobaczyć mutanta, potwora i dziwadło.

Wszędzie widziała sekrety, dziwy, tajemnicze sprawy, podejrzanych ludzi, drzwi, których nie wolno było otwierać i korytarze, do których wstęp wczasowiczom, a zwłaszcza dzieciom, był surowo zabroniony. A już to, co robili pracownicy ośrodka, kryło na pewno wielką sensację, zwłaszcza że ich podsłuchane rozmowy zawierały przerażające słowa, budzące dreszcz emocji.
Wszędzie wokół pachniało przygodą!
Patce brakowało tylko wspólnika do jej przeżywania i wtedy poznała Pepa. Razem postanowili pomóc w rozwiązaniu afery niczego nieświadomemu kierownikowi ośrodka, że za jego plecami dzieją się niebywałe i niecodzienne sprawy.
Autorka ze zwykłego życia pracowników i wypoczywających wczasowiczów w ośrodku wczasowym zbudowała intrygującą zagadkę, jak głosi podtytuł, wykorzystując naturalną ciekawość dziecka, jego skłonność do nadinterpretacji i swobodnych dopowiedzeń, a nawet konfabulacji oraz głód dziania się wraz z potrzebą uczestniczenia w nim. W efekcie z banalnego ośrodka wczasowego stworzyła miejsce tajemnicze, kryjące sekrety, ciemne zakamarki, niewyjaśnione afery i sensacje z postaciami, którym Patka nadawała własne, charakteryzujące je pseudonimy. Do tego wykreowała bohaterów, znacząco różniących się osobowością (Patka żywiołowa i spontaniczna, a Pepe zrównoważony i metodyczny), tworzących idealny, uzupełniający się tandem, w pełni sprawdzający się w działaniu i myśleniu.

Przed taką parą kreatywnych dzieciaków, nie było nieciekawych miejsc, przeciętnych ludzi i zwykłych spraw.
Wszystko było jedną, wielką, czekającą na nich tajemnicą do odkrycia!
A całość tekstu wiernie ilustrowana, by podnieść poziom niesamowitości.

To bardzo dobra pozycja dla tych dzieci, które tak, jak Pepe, z góry zakładają, że wyjazd rodzinny na wczasy, to same nudy. W intrygujący sposób sugeruje, że tak naprawdę przygoda jest wszędzie, w każdym miejscu, za każdym zakrętem i drzwiami. Wystarczy odrobina wyobraźni, którą ta książka porusza, by ją dostrzec, wypatrzyć i nie pozwolić umknąć.
A rodzicom pozostaje tylko wzmóc czujność!

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Swoje wrażenia spisałam dla portalu Zbrodnia w Bibliotece.

niedziela, 03 lutego 2013
Migotnik – Roberto Piumini

Migotnik – Roberto Piumini
Przełożyła Ewa Nicewicz-Staszowska , ilustrowała Katarzyna Partyka
Wydawnictwo Bona , 2012 , 133 strony
Literatura włoska


Wygrałam na loterii!
Nie-nie, nie pieniądze. Coś dużo cenniejszego, a właściwie bezcennego – nową, pokrewną duszę, która CZYTA! To od niej trafiła do mnie ta książka z rekomendacją, że pięęęękna. Dokładnie tego słowa użyła. A jeśli coś jest piękne w literaturze, to znaczy, że gra na czułych strunach duszy estetycznej i emocjonalnej. Wtedy fakt, że książka przeznaczona jest dla starszych dzieci lub, jak kto woli, młodszej młodzieży, ponieważ głównym bohaterem jest prawie jedenastoletni chłopiec o imieniu Madurer, nie ma żadnego znaczenia. Są takie historie wymykające się podziałom, które z obopólną korzyścią dla siebie mogą czytać i dzieci, i dorośli. A jeśli w rodzinie lub najbliższym otoczeniu jest chore dziecko, zwłaszcza przewlekle lub śmiertelnie, to tę książkę należy czytać wspólnie.
Powoli wchodzić w świat Madurera cierpiącego na nieuleczalną, dziwną chorobę: szkodzi mu najsłabszy promień słońca, najmniejsza drobinka kurzu. Jego oczy natychmiast puchną, oddech staje się ciężki, skórę pokrywają plamy, a nawet rany. Nie może przebywać na świeżym powietrzu, biegać i bawić się w pałacowym ogrodzie, jak inne dzieci. Jest więźniem w pałacu swego ojca, który w akcie desperacji wobec bezsilności medycyny zaprasza do syna malarza Sakumata. Mężczyznę posiadającego dwie wyjątkowe cechy, dzięki którym mógł zbudować przyjacielską więź z chłopcem. Pierwszą była mądrość życia w przyjaźni z samym sobą, nie tracą przy tym życzliwości innych, a drugą talent malarski. Spod jego pędzli, które były dla niego niczym własne palce, a każde pociągnięcie ożywiał kroplą własnej krwi, wychodziły pejzaże emanujące spokojem przestrzeni:

To dlatego władca egzotycznej krainy zaprosił go do siebie, by zapełnił obrazami biel ścian synowskich komnat:

Z czasem te czyste, puste płaszczyzny zapełniły się światem istniejącym poza murami. Szumiącymi falami oceanu pełnymi ryb i pływającymi po nim statkami, na których chłopiec mógł być majtkiem, wypatrującym nowych lądów:

Dolinami z barwną roślinnością, górami z zamieszkującymi je ludźmi i zwierzętami oraz łąką:

A wszystko to miało niezwykłą zdolność zmieniania się, przybliżania i oddalania, pojawiania się i znikania, chowania się i ukazywania, zwijania się i rozkwitania i wreszcie, powstawania i obumierania. Jednym słowem – przemijania. To ono jest kluczowym pojęciem tej baśni i najważniejszym jej przesłaniem.
Autor wykorzystał cudowną moc symboliki baśni i metaforyczne możliwości języka sztuki, by opowiedzieć umierającemu dziecku o stałym elemencie wszystkiego co żyje i świata niematerialnego – procesie rozpadu i destrukcji, prowadzącym do unicestwienia, zniknięcia, do... śmierci. O konieczności odejścia, prędzej czy później, wszystkiego i wszystkich, bo czas nie oszczędza nikogo. Jedyne, co możemy zrobić, to przeżyć go najpełniej mając nawet jedenaście lat, a rodzic jest tą osobą, która może dziecku w tym pomóc.
To jedna z tych książek, która oswaja z myślą nie tylko o nieuchronności odejścia dziecka chorego, ale i ze śmiercią dziecka zdrowego, które straciło bliską osobę. Pomaga rodzicowi ująć w słowa abstrakcję trudną do zrozumienia małemu człowiekowi. Wyręcza w tłumaczeniu bolesnych zagadnień, gdy brakuje odwagi spojrzenia w ufne, dziecięce oczy lub gdy emocje blokują zdolność mówienia. To dlatego tę opowieść należy czytać powoli. Niespiesznie. Po jednym rozdziale. Nawet ze śródtekstowymi przerwami na rozmowę, jeśli dziecko jej w danym momencie potrzebuje. Czasami tylko oglądać, jeśli na ten moment padło zbyt wiele słów, bo jest bogato ilustrowana.
Ale to nie wszystko.
Znalazłam w niej również coś dla siebie. Osoby dorosłej. I tutaj muszę nawiązać do tytułowego migotnika. Rośliny wyjątkowej, która w pałacowych komnatach, w ciemną noc, skrzyła się niczym rozgwieżdżone niebo. Jeśli przyjąć, że my, ludzie, wpatrzeni w kosmos, przypominamy uwięzione technologicznie, a przez to ułomne, istoty na planecie Ziemia, niczym bohater tej opowieści w swoich komnatach przez chorobę, to możemy pozbyć się klaustrofobicznego, depresyjnego, ziemskiego zamknięcia, wykorzystując do tego własną wyobraźnię do podróżowania bez ruszania się z miejsca. Do przynoszenia innych wymiarów, innych pozaświatów na Ziemię. Ci którzy to potrafią, bo posiadają nieprzeciętną wyobraźnię i zdolności jej obrazowania na wzór malarza Sakumata - malarze, poeci, pisarze, muzycy, reżyserzy i wielu innych przedstawicieli szeroko pojętej sztuki, pomagają nam zapełnić biel naszej wyobraźni i sterylność duszy. Przebywać w światach niedostępnych zwykłemu człowiekowi. Odkrywać inne wymiary. Przeżywać moc doświadczeń i emocji z nimi związanych. I wreszcie rozwijać się, by zniknąć z tego świata spełnionym i szczęśliwie zmęczonym. Ale, by to osiągnąć, odbiorca musi chcieć, a twórca swoją pasję karmić własną krwią. Jak Sakumat.
Bez tego skazani jesteśmy na życie w depresyjnej bieli, ubodzy duchem i z męką jałowego życia w oczach.
Przesadzam?
Proszę sobie wyobrazić świat bez sztuki. Nie można? Można, bo to nie jest trudne, to jest tylko przerażające. Ja prawdopodobnie przespałabym życie w poszukiwaniu jej substytutu w snach.
Na koniec dodam, że to nie wszystko, co ujrzałam w tej opowieści. Jest jeszcze postać Sakumata, który po odejściu z pałacu, porzuca życie wśród ludzi, by osiąść w pustelniczej chatce niczym eremita. I postać ojca... Ale tę przyjemność wyszukiwania kolejnych, nowych ścieżek i podążania nimi wspólnie z dzieckiem, pozostawiam tym rodzicom, którym zależy na rozwoju wewnętrznym swoich dzieci.
Książkę stawiam na półce obok innej książki-oswajaczki Oskar i pani Róża Érica-Emmanuela Schmitta.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.
wtorek, 09 marca 2010
Tajemnica człowieka z blizną – Paweł Beręsewicz

Tajemnica człowieka z blizną – Paweł Beręsewicz
Ilustrowała Olga Reszelska
Wydawnictwo Literatura, 2010 , 183 strony
Seria To Lubię
Literatura polska


Gdyby ten poniższy rysunek

 

text

 

 

został umieszczony na okładce, wystraszyłby mnie, a co dopiero dziecko, które pomyślałoby: błeee, znowu historia i nieśmiertelne twierdzenie dorosłych : ”A jak ja byłem w twoim wieku to....”, ale ludzie (uwielbiam taką kompetencję i profesjonalizm) kierujący projektem jej wydania, mądrze umieścili go w środku, eksponując na okładce tajemniczego brodacza. Tak jak autor tej książki ( a może było odwrotnie?) sprytnie ukrył ważne informacje jego dotyczące w treści opowieści, wysuwając na plan pierwszy szafę. O, tę:

 

text

 

 

kryjącą w swoim wnętrzu przysłowiowego nieboszczyka, bo jak pisarz twierdzi: każda rodzina ma jakiegoś trupa w szafie, jak mawiają Anglicy.
Ja, osoba dorosła, dałam się złapać na ten haczyk, myśląc, że mam przed sobą opowieść z wątkiem co najmniej sensacyjnym jeśli nie nawet kryminalnym, a co dopiero dziecko! Wiedzione wiecznie nienasyconą ciekawością, zrobi wszystko czyli przeczyta książkę (i o to chodzi), żeby zobaczyć tego trupa na własne oczy. Tak jak zrobił wszystko główny bohater, dwunastoletni Jasiek, żeby rozwiązać tajemnicę rodzinną, wpadając po uszy w lawinę bardzo tajemniczych zdarzeń, by tropiony zwierz w ostatniej chwili robił gwałtowny zwrot i dawał nura w krzaki, a szkielet w naszej szafie chichotał, aż klekotały kości. W lawinę piętrzących się pytań czekających niecierpliwie na odpowiedź, zaskakujących informacji o najbliższych krewnych i, co najciekawsze, o własnych rodzicach sprzed ery pojawienia się tropiącego te sensacje, czyli Jaśka, w ich życiu. Poniżej, we własnej osobie:

 

text

 

 

Założę się, że taka książka nie powędruje na półkę, jako kolejna przeczytana fajna przygodówka, ale stanie się powodem tym razem lawiny pytań do własnych rodziców o stan wojenny, o komunizm, o ZOMO, o Solidarność. To te treści pozostaną w umyśle dziecka, tak jak we mnie wywołały lawinę wspomnień i skojarzeń, wzmocnionych grafiką Olgi Reszelskiej, a przypominającą przygody ilustrowane przez Bohdana Butenkę.
Całość (i treść, i rysunki) przeniosła mnie w stary, dobrze znany mi świat z elementami nowości, ale dzieciaki będą wchodzić we współczesny sobie świat z elementami historii.
A teraz ściszam głos, żeby dzieci nie usłyszały: świetna książka na prezent godząca często rozbieżne interesy obdarowującego i obdarowywanego, która bawi, uczy i rozśmiesza, bo zapomniałam dodać o bardzo ważnej rzeczy. O niezwykłym humorze skrzącym się z każdej strony tej historii.

| < Lipiec 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
O autorze
Zakładki:
A autorką blogu jest Maria Akida
A czytam teraz
A planuję przeczytać
A polecam i patronuję
A rekomenduję własną publikację
A w lipcu w księgarni
Adres e-mail i moje logo
Czytam czasopisma o książkach
Czytam e-book
Czytelnicze akcje i konkursy
Czytelnicze wyzwania
Geografia literatury przeczytanej
Katalog autorów i 1074 tytułów
Mój top czytanych w 2017
Nagrody literackie
Piszących podczytuję
Przeglądam blogi zaczytanych
Przeglądam portale książkowe
Przeglądam prasę
Słucham, jeśli nie czytam
Szablon stworzyła
Tutaj jestem
Wspieram i popieram
Wydawnictwa i księgarnie
Życie pozaksiążkowe
Tagi
Blogi