Czytam i opisuję, co dusza dyktuje...
poniedziałek, 29 października 2018
Złota rybka – Przemysław Wechterowicz

Złota rybka – Przemysław Wechterowicz
Ilustrował Jakub Grochola
Wydawnictwo WAM – Mando , 2018 ,  32 strony
Literatura  polska

   Znana bajka w nowej odsłonie!

   Właściwie z bajkowego pomysłu o rybaku i rybce Aleksandra Puszkina autor zaczerpnął tylko motyw złotej rybki spełniającej życzenia. W tej książce - próśb. Pozostała treść i oprawa to nowe pomysły autora dostosowane do mentalności dzieci XXI wieku i potrzeb ich rodziców, którym zależy na prospołecznym rozwoju swoich pociech.  Rybka mieszka w oczku wodnym, spędzając czas na wykonywaniu codziennych czynności. Podczas golenia, jedzenia, czytania, nurkowania, prania i wielu innych, prozaicznych zajęć, przychodzą do niej różne zwierzęta.

Wykorzystując dobroć rybki, każde prosi dla siebie o rzecz, której potrzebuje, pragnie i która go uszczęśliwia. Żyrafy o legginsy, struś o książkę, zebry o radio, krokodyl o melonik i batonik, a lew o pilnik do paznokci, wyczerpując pulę życzeń.

Ostatnią prośbę wykorzystuje goryl, który prosi nie o rzecz, ale o przyjaciela. Wszystkie życzenia rybka spełnia. Nie komentuje, nie ocenia i nie prawi morałów, szanując wybory innych. Ostatniemu proszącemu oferuje siebie.

   Autor poprzez uczłowieczenie zwierząt, pokazuje dzieciom trudny problem współczesnego świata, jakim jest konsumeryzm, egoizm i niebezpieczne zastępowanie pragnień potrzebami. Dając zwierzętom głos i ludzkie pragnienia pozwala na łatwe porównanie, a nawet identyfikację dziecka potrzeb innych z własnymi. Swojego stosunku do innych osób. To bardzo ważna funkcja diagnozująca dla rodzica, który może rozpoznać w ten sposób etap rozwoju prospołecznego pociechy i odpowiednio zareagować. Zastanowić się z dzieckiem, a przy okazji trochę pośmiać się (humor to ważne narzędzie negatywizujące obserwowane zjawisko w tej książeczce), czy warto naśladować modę bez odrobiny krytycznego spojrzenia na przykładzie śmiesznie wyglądających żyraf w legginsach.

Pomyśleć nad prośbą ryby głębinowej o zupełnie niepotrzebną jej parasolkę, która nie chroni na dnie morza ani przed deszczem, ani przed słońcem, ukazując absurdalność takich decyzji i bezrefleksyjne naśladownictwo.

Przeanalizować z dzieckiem po kolei każdą scenę pokazującą skupianie się proszących na rzeczach materialnych, które dostarczają rozrywki, poprawiają urodę, ozdabiają ciało, chronią przed strachem, a nawet zaspokajają pragnienia wzorowane na innych, dając chwilową radość i zadowolenie. Ale czy uszczęśliwiają? Podkreślić wyjątkowość prośby małpy proszącej o wartość, której nie można dać czy kupić tak, jak rzecz. Trzeba ją ofiarować wraz  z sobą.

   Autor przeniósł uwagę dziecka z rzeczy na wartości.

   Pokazał, gdzie należy szukać szczęścia, czyniąc człowieka jego jedynym źródłem. Książkę można wykorzystać nie tylko do diagnozy etapu rozwoju społecznego dziecka, ale również do jego ewentualnej korekty w pożądanym kierunku. Przecież chcemy, aby nasze dzieci były wrażliwe, empatyczne, altruistyczne, komunikatywne i otwarte na ludzi. Ta książeczka  w prosty sposób podpowiada, jak zrobić tę trudną i skomplikowaną rzecz, jaką jest wychowanie prospołeczne. Zwłaszcza w dobie konsumeryzmu i egoizmu XXI wieku.

   Po raz drugi po O czym myślisz? autor zachwycił mnie inteligentnie podanym przekazem w minimum treści uzupełnionej ilustracją. Książeczkę można czytać wraz z dzieckiem, a dla dzieci początkujących w składaniu literek to idealna okazja do nauki poprzez zabawę, ponieważ druk jest bardzo duży i złożony z wielkich liter, a tekst umieszczony jest na tle dominującego rysunku. 

   Wszystko perfekcyjnie przemyślane – forma, treść, przekaz, morał i najważniejsze – odbiorcy.

A tutaj można zajrzeć do książeczki.

poniedziałek, 22 października 2018
O czym myślisz? – Przemysław Wechterowicz , Marcin Minor

O czym myślisz? – Przemysław Wechterowicz
Ilustrował Marcin Minor
Wydawnictwo WAM – Mando , 2018 ,  28 stron
Literatura  polska

   W prostocie moc!

   Po raz kolejny okazuje się, że to, co najprostsze jest najgenialniejsze w osiąganiu pożądanych efektów. Autor zadaje jedno, niewinne pytanie, które my, dorośli, raczej nie lubimy – o czym myślisz? Podsuwa je krokodylowi, zajączkowi, dziewczynce, a nawet balonikowi.

Myśli adresata odkrywa w chmurce, ale tylko ich niewielką cząstkę.

To intrygująca forma zachęty dla dziecka do sformułowania odpowiedzi, które podpowiada mu skojarzenie. Odpowiedź autora można poznać na odwrotnej stronie karty i porównać z własną, wymyśloną przez dziecko.

Najfajniejsze jest to, że wszystkie odpowiedzi są dobre. I te wymyślone, i te książeczkowe. Jednak największa niespodzianka czeka na małego czytelnika na końcu książeczki. Na ostatniej stronie pytanie otrzymuje kotek, który w myślowej chmurce ma zupełną pustkę.

To bardzo podchwytliwa podpowiedź, która przełamuje myślowe schematy. Nic, nie oznacza pustki, a pustka może być pełnią, o czym dziecko przekonuje się już na następnej stronie, na której znajduje... foliowe lusterko! Jak łatwo się domyślić, znajduje w nim swoje odbicie. Ja zareagowałam zaskoczeniem, zachwytem i uśmiechem. Co widać poniżej.

   To pozornie proste pytanie, które stale powtarza się w książeczce, jest kluczem do kształtowania wyobraźni dziecka i wysławiania się oraz niebywałą okazją do pośredniego zajrzenia w jego „duszę” – myśli, emocji i marzeń. Można wykorzystać ją do zabawy z jednym dzieckiem, ale również w grupie, ucząc tolerancji na różnorodność postrzegania tej samej rzeczy i szacunku wobec innego spojrzenia na świat. Autor bohaterami swoich historii czyni nie tylko ludzi, ale również zwierzęta, tym samym rozwijając empatię i uświadamiając, że każda istota żywa czuje i myśli tak, jak my. Wykorzystuje również cudowną cechę dziecka, jaką jest skłonność do animizacji natury i rzeczy martwych, tak pięknie podtrzymywana przez baśnie i bajki. Tutaj bez trudu zaowocuje niesamowitymi historiami, jeśli tylko pozwolimy dziecku pofantazjować bez ograniczeń, gdzie kamień mówi, a gwiazdy się uśmiechają.

   Bo ta książeczka rośnie wraz z dzieckiem!

   Ze starszymi dziećmi można posunąć się dalej i odpowiedzi rozwinąć w opowieści i przygody poprzez zadawanie dodatkowych pytań. Można jeszcze wyżej podnieść poprzeczkę wieku i dla jeszcze starszych dzieci wprowadzić zasadę odpowiedzi rymowanej.

   O czym myślisz sroko? – O złotym słoneczku wysoko.

   O czym myślisz krokodylu? – O pluskaniu się w Nilu.

O czym myślisz kangurze? - O skokach na chmurze.

   To jeszcze nie koniec pomysłów!

   Książeczka jest tak inspirująca, że każdy może dodać kilka własnych. Ja podpowiem jeszcze jeden. Dziecko może wejść w rolę autora i samemu wybrać kolejnych bohaterów i „dopisać” odpowiedzi. Ba! Może je nawet narysować, tworząc własną, indywidualną, osobiście napisaną i zilustrowaną książeczkę. Swoją praktycznością i poręcznością wręcz zachęca, by zabrać ją ze sobą i w kolejce do lekarza lub w podróży pociągiem przenosić się z każdą stroną w świat wyobraźni.

   Bez obaw!

   Jest solidnie wydana, a sztywne, grube strony nie ulegną tak szybko zniszczeniu. Autorzy zapraszają do zabawy z dziećmi również dorosłych własnym przykładem, umieszczając na okładce odpowiedzi, o czym myślą.

Z chęcią dałam się namówić i również odpowiem, o czym myślę, ale przypuszczam, że nie będzie to takie trudne do odgadnięcia. Otóż zawsze myślę – tak mało życia, a tak dużo książek do przeczytania!

   Ta cudowna książeczka zaprasza również dorosłych do magicznej zabawy z dzieckiem, ułatwiając otwarcie bram do ich wyobraźni. Do zaprzyjaźniania się i do odkrywania siebie nawzajem. Do uśmiechu na tak sformułowaną „zaczepkę” ze strony dziecka – o czym myślisz mamo/tato? Daj się namówić na odpowiedź!

   Być może stanie się to waszą i tylko waszą ulubioną grą.

A tutaj można zajrzeć do książki.

poniedziałek, 13 sierpnia 2018
Jadwiga Przygoda i Franciszek Wszędobylski odkrywają stolice Europy – Ewa Martynkien

Jadwiga Przygoda i Franciszek Wszędobylski odkrywają stolice Europy – Ewa Martynkien ; rysunki Kasia Kołodziej
Wydawnictwo Edipresse Książki , 2018 , 127 stron
Seria Geografia Dla Najmłodszych
Literatura  polska


   Kreatywna rodzina to skarb!

   Siedmioletnia Pola miała szczęście ją posiadać. Była siostrzenicą dziennikarki Jadwigi Przygody.

Z kolei przyjacielem cioci był obieżyświat Franciszek Wszędobylski z psem Nicponiem. Razem tworzyli zgrane, turystyczne trio z przesympatycznym zwierzakiem, które uwielbiało wspólnie podróżować. W tej części serii Geografia Dla Najmłodszych wybrali się do pięciu stolic europejskich – Paryża, Londynu, Rzymu, Lizbony i Berlina. W każdym odwiedzili najbardziej charakterystyczny zabytek miasta – wieżę Eiffla, Big Bena, fontannę di Trevi, wieżę Bellem i Bramę Brandenburską. Rolę przewodnika pełnił oczywiście Franciszek, który ich krótką historię przedstawiał w wyraźnie oddzielnej części tekstu.

Jednak atrakcyjne zabytki to nie wszystko, co zaproponowała autorka. W zwiedzanie bohaterów wkradał się zawsze jakiś niespodziewany problem, który zamieniał się a to w przygodę detektywistyczną ze złodziejami w roli głównej, a to w melodramat z duchem jęczącym na paryskiej wieży, a to w tajną akcję przy wieży tym razem londyńskiej, które wymagały od bohaterów szybkiego myślenia, odwagi, a przede wszystkim zgodnego współdziałania. W czym ogromną, a czasami kluczową rolę, odgrywał również Nicpoń. Pola wszystko skrzętnie notowała i fotografowała, ponieważ prowadziła podróżnicze pismo dla dzieci Bazgrołki z podróży. Każde miasto to była świetna okazja do napisania ciekawego artykułu w myśl zasady – ...komu w drogę temu kolejny fascynujący reportaż. Zwiedzanie połączone z przygodą autorka kończyła polecającym pytaniem – Co jeszcze można zobaczyć...? z fotografiami wybranych propozycji.

Czasami tekst ilustrowała zdjęciem lub rysunkiem, a czasami połączeniem obu, tworzącymi ciekawy kolaż, łączący fikcję fabuły z rzeczywistością geograficzną.

W tej wyraźnie edukacyjnej książce nie mogło zabraknąć również zadań poszerzających wiedzę i rozwijających umiejętności. Autorka umieściła je na końcu każdej wyprawy. Poprzez zabawę utrwalały one przede wszystkim wiedzę geograficzną, przy okazji rozwijając spostrzegawczość i wyobraźnię.

Ogromną zaletą książki jest jej twarda oprawa. Dzięki temu mały czytelnik może wziąć ją ze sobą w podróż i w przeznaczonym do tego miejscu pod nazwą Pamiętnik z podróży na bieżąco rysować lub spisywać swoje wrażenia z własnej wycieczki. To też świetny materiał mogący zainspirować rodziców do wspólnego, kreatywnego spędzania czasu z maluchami, a zawodowych opiekunów do pracy z dziećmi. Na jej bazie można stworzyć własny plan wycieczki marzeń albo zaplanować lub opisać zorganizowaną wycieczkę do najciekawszych miejsc i zabytków we własnej miejscowości. Może nawet stworzyć wspólnie biuletyn dla dzieci i rodziców  promujący i zachęcający do pieszych wycieczek i wspólnego zwiedzania okolic?

   Mam mnóstwo pomysłów dzięki niej!

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Na rynku wydawniczym jako pierwsza w tej serii pojawiła się część odkrywająca Polskę.

niedziela, 05 sierpnia 2018
Księżniczka Hania i Grymasek – Ewa Martynkien

Księżniczka Hania i Grymasek – Ewa Martynkien
Wydawnictwo Edipresse Książki , 2018 , 123 strony
Literatura polska
   

   Za górami za lasami było sobie Królestwo...

   Ten magiczny początek, tradycyjnie rozpoczynający baśnie i bajki, wcale nie zapowiadał zwyczajnej rodziny królewskiej. Hania wprawdzie była najprawdziwszą Księżniczką, bo mieszkała w pałacu, o jej wygląd, posiłki i ubranie dbała ochmistrzyni Viola,

codziennie uczęszczała na lekcje królewskiego pisania i miała tatę Króla oraz  mamę Królową, ale jednocześnie była małą dziewczynką. Taką, jakich miliony na całym świecie.

Ciekawską, radosną, współczującą, przeżywającą przygody z przyjacielem Frankiem, uwielbiającą skakać na trampolinie, spacerować po Lesie Jednorożców, posiadającą marzenia i wyjątkową cechę – optymizm. To on, a nie korona, wyróżniał ją spośród dzieci. Zawsze, nawet w najtrudniejszej sytuacji, znajdywała wyjście, a każdy pojawiający się problem witała ulubionym powiedzeniem:

To dzięki temu pozytywnemu nastawieniu spełniła swoje pragnienie – posiadanie zwierzątka. I tak do jej komnaty trafił Lamentus Malkontentus czyli po prostu Grymasek.

Od tej pory Księżniczka Hania, Franek i Grymasek wspólnie przeżywali fantastyczne i pouczające przygody, które były drukowaną wersją filmów animowanych. Wydawnictwo w kooperacji z kanałem telewizyjnym MiniMini+, przeznaczonym dla dzieci od 3 do do 7 lat, stworzyło alternatywną formę przygód Księżniczki Hani, tworząc książkę edukacyjną.

   To moje drugie spotkanie z książkami edukacyjnymi tego wydawnictwa.

   Pierwszą była Myszka w Paski i pierwsza pomoc, którą wykorzystałam podczas spotkania z dziećmi w świetlicy prowadzonej przez Towarzystwo Przyjaciół Dzieci. Jednak nie poprzestałam tylko na czytaniu i wykorzystaniu pytań sprawdzających czytanie ze zrozumieniem i utrwalających wiedzę. To było dla mnie za mało. Wykorzystałam książkę do praktycznego zastosowania zawartych w niej rad Myszki w Paski, chcąc rozwinąć przede wszystkim umiejętności funkcjonalne. Ubrałyśmy się z moją zaprzyjaźnioną młodzieżą, chętnie jeżdżącą ze mną poczytać dzieciom, w czerwone T-shirty z logo PCK, zapraszając na spotkanie  licencjonowanego instruktora PCK z fantomem, który uczył dzieci udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej.

Była i świetna zabawa, i atrakcyjne zdobywanie wiedzy, i ćwiczenie umiejętności, a przede wszystkim mądra książka, dzięki której tyle się działo. To pozytywne doświadczenie skłoniło mnie do sięgnięcia po kolejną książkę edukacyjną z oferty tego wydawnictwa - z Księżniczką Hanią. Tym razem miałam zadanie ułatwione. Autorka postarała się o znaczne poszerzenie roli edukacyjnej książki, bo to nie był tylko opis przygód Księżniczki Hani i jej przyjaciół z podsumowującymi je morałami, z którą dzieci, a zwłaszcza dziewczynki, mogą się utożsamiać, czerpać pozytywne i pożądane wzorce zachowań oraz postaw, ale również zadania rozwijające manualnie i poznawczo umieszczone na końcu każdej opowieści. Ich różnorodność pozwala na kształtowanie kreatywności, zaangażowanie wyobraźni i uruchomienie procesów spostrzegawczo-skojarzeniowych oraz myślenia logicznego.

Autorka dostosowała również tekst do poziomu rozwoju czytelniczego dziecka, uatrakcyjniając jego czarną monotonię druku.

Zilustrowała barwnymi rysunkami, dialogi wytłuszczyła, a ulubione powiedzenie Księżniczki Hani oraz morały wyróżniła kolorem czerwonym.

Mogłabym powiedzieć, że pozostaje mi tylko zeskanować zadania i do dzieła, ale znając siebie, coś jeszcze dodatkowo wymyślę. Skoro są to przygody uczące optymistycznego podejścia do rozwiązywania problemów, to może oparta na wątkach fabuły grywalizacja?

   Dzieci ją uwielbiają!  

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

A to pierwotna, filmowa wersja przygód Księżniczki Hani i jej przyjaciół.

poniedziałek, 18 czerwca 2018
Wielka Księga Prawdziwych Tropicieli – Adam Wajrak

Wielka Księga Prawdziwych Tropicieli – Adam Wajrak
Wydawnictwo Agora , 2018 , 488 stron
Literatura polska
 

   Książek tego pasjonata i obrońcy natury nigdy za mało!

   Poznałam jego styl przekazu w Wilkach, którym zdobył mnie całą. W komiksie dla dzieci Umarły Las utwierdził mnie w przekonaniu, że potrafi mówić do każdego, bez względu na wiek. Właśnie pojawiła się na rynku wydawniczym kolejna jego publikacja skierowana do dzieci. Nowa, chociaż nie do końca. Właściwie to lifting czterech tomów Przewodników prawdziwych tropicieli – WiosnyLataJesieniZimy, które ukazały się siedem lat temu na przełomie 2011 i 2012 roku.

Kilka lat w przyrodzie to bardzo dużo – jak zauważył autor we wstępie – i doszedł do słusznego wniosku, że koniecznie trzeba uaktualnić wiedzę w nich zawartą. Postanowił więc wydać przewodniki w jednym tomie pod zmienionym tytułem. Zachował przy tym odrębność pór roku, wyraźnie oddzielając je kartami tytułowymi o zróżnicowanej kolorystyce.

Ten kolor dominował w tekście w poszczególnych porach roku, wyróżniając podtytuły oraz krótsze lub dłuższe, odrębne notki uzupełniające treść główną.

Ale to, co najbardziej mnie się spodobało, to rezygnacja z rysunków ilustrujących tekst na rzecz fotografii. Z nielicznymi wyjątkami wykonane przez autora. Przepiękne! Część z nich można obejrzeć w wywiadzie, jakiego autor udzielił w Dzień dobry TVN. Duże, takie do celebracji, medytacji, kontemplacji i zachwytu nad urodą i czarem świata przyrody. Te panoramiczne umieszczał jako otwierające kolejną porę roku.

Wszystkie mnie zauroczyły (może poza tymi z padliną), ale najbardziej to przedstawiające gila.

Realizm zdjęć usunął uczucie infantylizmu i nadał powagi nowemu wydaniu, a tym samym podniósł rangę obserwacji jako czynności poważnej i odpowiedzialnej, podczas której należy zachować wiele zasad bezpieczeństwa. Fotografie pomagały mi również widzieć to, o czym opowiadał autor. W sposób bezpośredni, komunikatywny, nawiązujący do moich potencjalnych pytań, które sam sobie zadawał, przechodząc momentami w dialog. Wiódł mnie przez łąki, lasy, puszczę, mokradła, rozlewiska, dorzecza, ujścia, plaże, rzeki, wydmy, a nawet nad niewielkie bajorka i kałuże. Od morza po góry. Od wschodu po zachód. Od wsi do miast. Zatrzymywał w miejscach niby mi znanych, ale ukazanych z jego punktu widzenia, zupełnie nowych. W każdym miejscu opowiadał o najbardziej charakterystycznych zwierzętach i roślinach oraz o sposobach i warunkach ich obserwacji. Zaskakiwał nowinkami i zjawiskami przyrodniczymi, z których najbardziej zdumiało mnie pojawienie się w Polsce... szakala! Podkreślał zmienność natury w zależności od pory roku, a tym samym najlepszy obiekt do tropienia i oglądania. Dzielił się marzeniami, namawiając do pomocy i współpracy w ich realizacji.

   Przeciekawie, z sercem i pasją!

   Wiedzę dodatkową, wartą poznania, umieszczał w odrębnych notatkach wyróżnionych kolorem pory roku. Pełniły one rolę ważnych informacji technicznych, które na pewno przydadzą się początkującym tropicielom podczas wypraw – jak ubrać się w zimie, wyciągnąć kalosz z błota, nie odmrozić sobie stóp, wyciągnąć kleszcza i wiele, wiele innych niezwykle przydatnych rad doświadczonego tropiciela. To również zbiór praktycznych instrukcji zawierających podstawowe zasady zachowania bezpieczeństwa w sytuacjach codziennych, ale i zagrożenia zdrowia lub życia. Hurraoptymizm, którym można zarazić się od autora, a po którym ma się ochotę natychmiast wstać z kanapy i  wyjść w plener, równoważył uwagami o odpowiedzialności za siebie i zwierzęta.

   Autor stworzył poruszający, ciekawy, praktyczny, empatyczny i mądry przewodnik dla dzieci (i nie tylko!), który rozbudza i rozwija zainteresowania, uczy wrażliwości i otwartości na świat roślin i zwierząt, a także odpowiedzialności za ich przyszłość.

   Ale najfajniejsze było uczucie, że miałam autora tylko dla siebie przez kilkaset stron.

Wielka księga prawdziwych tropicieli [Adam Wajrak]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

niedziela, 15 kwietnia 2018
Opowieści spod oliwnego drzewa – Aida Amer

Opowieści spod oliwnego drzewa – Aida Amer
Ilustrowała Nežka Šatkov
Wydawnictwo Poławiacze Pereł , 2013 , 124 stron
Seria ½+½=ꚙ
Literatura  polska

   Dawno, dawno temu żył, był sobie...

   Tak można zacząć każdą bajkę. Tę o smoku z trzema głowami, o żabie z koroną na głowie, o szewczyku Dratewce, Panie Twardowskim i kogucie na Księżycu czy krasnoludkach w szpiczastych czapkach. Wydawało mi się, że znam każdą.

   Jednak nie!

   Mirjam nadawała im zupełnie inny wymiar i czar.

Niezwykła staruszka żyjąca w małym miasteczku palestyńskim, zamiast haftować, zajmować się wnukami i piec dla nich placki chlebowe, leczyła ludzi i zwierzęta ziołami, wyrywała zepsute zęby i przyjmowała porody. Jednak to, za co ceniły ją kolejne pokolenia w miasteczku, to dar snucia opowieści. Dzieci uwielbiały jej historie, których nigdy nie powielała. Miała wśród nich pięciu wiernych słuchaczy – Omara, Jasmin, Mahmuda, Sanę i Iman. Któregoś razu dzieci przyniosły kobiecie zgubioną przez polskich turystów książeczkę z bajkami pełną ilustracji ze smokami, postaciami zwierzęcymi i ludzkimi. Mirjam nie znała języka, którym wypełnione były stronice książki, ale miała bogatą wyobraźnię. Nie bez powodu nazywano ją bajarką.

Przyglądając się ilustracjom w znalezionej książce i odpowiadając na pytania dzieci o nie, stworzyła pięć nowych historii.  W rynku, przy kamiennej studni, pod oliwnym drzewem pamiętającym czasy biblijnych proroków, szyła słowami opowieść na miarę każdego ze swoich małych słuchaczy – chorego Omara, nieśmiałej Jasmin, zdolnego Mahmuda, kochającej zwierzęta Sany i niechcącej uczyć się pisać i czytać Iman, której notatki umieszczane między bajkami opisywały najpopularniejsze rośliny rosnace w Palestynie.

Opowieści Mirjam nie były zwykłymi historyjkami i banialukami. Miały cudowną moc! Leczyły dusze, umysły i serca dzieci. Dodawały wiary we własne możliwości i podpowiadały, jak rozwiązać nurtujące je problemy.

   Bo dzieci też mają swoje problemy!

   Autorka poprzez świat baśni połączyła dwie kultury  – polską i arabską. Na bazie popularnych postaci z bajek znanych polskiemu czytelnikowi  dostosowała fabułę do realiów dzieci palestyńskich, wykorzystując ich terapeutyczną moc. Stworzyła magiczne historie kulturowo bliższe dziecku palestyńskiemu, ale z dokładnie takimi samymi emocjami, które rządzą każdym człowiekiem pod każdą szerokością geograficzną. Opowieści, z których bohaterami mogły się utożsamiać, odnaleźć w nich swój problem i przyjrzeć się mu dystansem oraz znaleźć podpowiedź do jego rozwiązania. Funkcja morału płynącego z baśni zawsze stawała się drogowskazem dla zagubionego dziecka. Dokładnie to samo mogą przeżywać i doświadczać mali polscy czytelnicy, poznając przygody bajkowych postaci i arabskich dzieci, a przy okazji realia życia swoich rówieśników w dalekim kraju. Ich tryb życia, sposób odmierzania czasu, szkołę, dom, obowiązki, emocje, pragnienia, marzenia i problemy, które okazują się być takimi samymi na całym świecie – choroba, nieśmiałość, bieda czy trudności w nauce.

   To połączenie dwóch odmiennych kultur, zamkniętych szkatułkowo w opowieściach, nie jest przypadkowe.

   Autorka, po tacie Arabka, po mamie Polka, wychowana w Polsce i na Bliskim Wschodzie, jak przeczytałam w biogramie umieszczonym na tylnej okładce książki, została nie tylko ukształtowana przez dwie kultury, ale potrafi także możliwość ich współistnienia i symbiozy przekazać innym w przepięknej narracji pełnej nie tylko emocji, ale i zapachów, kolorów i pejzaży. Pokazać realia i magię obu kultur. Dorosłym w powieściach, o czym przekonałam się, czytając powieść Rantis oraz opowiadanie Igor i Igor w antologii Wbrew naturze, a dzieciom w najpiękniejszej dla nich formie tłumaczącej świat – bajce i baśni. Łącząc różnorodność, nadała ponadczasowym wartościom charakter uniwersalny, postawiła przed jednakowymi problemami, jakie dzieci mają na całym świecie, a przede wszystkim otworzyła na inność i pokazała wielość możliwości interpretacyjnych tego, co już jest dobrze znane. Niczym bajarka Mirjam wprowadziła innowacyjność na bazie klasyki, by otwierać serca polskich dzieci na różnorodność otaczającego ich świata zarówno pod względem osobistym, człowieczym, ludzkim, jak i społecznym, narodowym, kulturowym. Te walory dostrzegła polska sekcja IBBY, przyznając jej nominacje literacką w konkursie Książka Roku 2014. Tytuł wchodzi w skład serii dla dzieci i młodzieży o bardzo niekonwencjonalnej nazwie  – ½+½=ꚙ,  której spojrzenie na wielokulturowość poprzez bajki i opowieści to cecha wiodąca.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

poniedziałek, 23 października 2017
Dachołazy – Katherine Rundell

Dachołazy – Katherine Rundell
Przełożył Tomasz Bieroń
Wydawnictwo Poradnia K , 2017 , 264 strony
Literatura angielska

   Pozornie Charles Maxim nie nadawał się na opiekuna dzieci.

   Trzydziestosześcioletni kawaler, naukowiec, który do ludzi mówił po angielsku, do kotów po francusku, a do ptaków po łacinie, nie miał pojęcia o wychowywaniu.  Ale to właśnie on wyłowił roczną dziewczynkę z wody, dryfującą po kanale La Manche w futerale na wiolonczelę, owiniętą w partyturę symfonii Beethovena. To on poczuł nagłą odpowiedzialność za niemowlę, przygarniając je do siebie. To on był przekonany, że tajemnice opieki nad dziećmi, chociaż mroczne i zawikłane, nie są nieprzeniknione. I to przede wszystkim, a może tylko, on nie zgubił w sobie dziecka, ocalając wewnętrzną wrażliwość na drugiego człowieka, nawet jeśli miał tylko kilka lat. Nikt inny nie pokochałby Sophie tak bardzo, by pozwolić odebrać ją sobie opiece społecznej. Nikt inny nie zrozumiałby i nie odczytał sercem, czym jest tęsknota dziecka za matką. Wiedział, że dla ukochanej Sophie matka była powietrzem i wodą. Wytęsknionym miejscem, gdzie można odłożyć serce. Przystanek, na którym można odzyskać oddech.

   Nie rozumieli tego jednak urzędnicy.

   W obliczu przymusowego rozdzielenia i chęci odnalezienia matki Sophie, uciekają z Anglii do Paryża. Do prawdopodobnego miejsca pobytu poszukiwanej kobiety. Do niesamowitego, ale i smutnego świata dachów paryskich kamienic, zawieszonego między niebem a ziemią, w którym żyją bezdomne dzieci zwane dachołazami, niebołazami, drzewołazami i gariers. Współcześni rówieśnicy Gavroche’a  Victora Hugo. Dwunastoletnia już Sophie szybko zdobywa sobie wśród nich przyjaciół, którzy pomagają odnaleźć jej matkę.

   Opowieść o potędze miłości córki do matki od początku szarpie za najczulsze struny emocji – wzrusza, przeraża, zadziwia, śmieszy, zachwyca, a czasami boli i złości. Jest lekcją wsłuchiwania się w serce dziecka, które niczego bardziej na świecie nie pragnie nad obecność rodziców przy sobie i poczucia bycia kochanym przez nich. Pokazuje alternatywę życia bez rodziców w świecie dorosłych pozbawionych człowieczeństwa oraz w brutalnej i bezwzględnej społeczności dziecięcej kierującej się zasadą przetrwania i przeżycia. Przygody z pogranicza surwiwalu okupione łzami i krwią Sophie i jej przyjaciół pochłoną nie tylko dziewczęta, ale również chłopcy, ponieważ z ich bohaterami  mogą utożsamiać się wszyscy mali czytelnicy. Mogą chłonąć tajemniczą atmosferę nocnego Paryża, podziwiając piękno malowanych słowem widoków, pejzaży i panoramy miasta, ale i zaglądać do miejsc tajemniczych, mrocznych, zakazanych i niebezpiecznych. Mogą razem szukać mamy Sophie,  walcząc z nieprzychylnymi dorosłymi i rówieśnikami o sercach skażonych złem. Poczuć się wolnymi dachołazami obserwującymi z góry chodnikołazów. Ale przede wszystkim nauczyć się w tej szkole życia dwóch ważnych i bardzo przydatnych zasad. Po pierwsze – nie pozwolić zabić w sobie wiary w rzeczy niezwykłe i możliwe, powtarzając za Sophie i Charles’em – Nigdy nie przekreślaj możliwego. Po drugie – odkryć, że miłość nie jest po to, by ktoś czuł się wyjątkowy, tylko żeby był odważny. Potęga miłości ukazana w tej dziecięcej historii z każdej możliwej perspektywy jej bohaterów i  relacji między nimi oraz roli, jaką odgrywa w życiu człowieka, poraża trafnością ujęcia i precyzją przełożenia jej na dziecięce pojmowanie rzeczywistości, a także głębią przesłania filozoficznego tak prosto opowiedzianego emocjami trafiającymi bezpośrednio do serca. Nic dziwnego, że walory estetyczne, etyczne, moralne i dydaktyczne jej przesłania docenili inni, o czym świadczą przyznane jej nominacje i nagrody wymienione u dołu okładki tytułowej.

   Jestem przekonana, że to dopiero początek deszczu wyróżnień.

   Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Dachołazy [Katherine Rundell]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
poniedziałek, 18 września 2017
Tarapaty – Marta Karwowska , Katarzyna Rygiel

Tarapaty – Marta Karwowska , Katarzyna Rygiel
Ilustrowała Marta Ruszkowska
Wydawnictwo Agora , 2017 ,  312 stron
Literatura polska
 

   Mapa!!!

   Zobaczyłam ją na wyklejce zaraz po odchyleniu okładki. Natychmiast obudziła we mnie dziecko z żądzą przygody. Wiedziałam, że będzie, kiedy bliżej przyjrzałam się szczegółom planu. Zapowiadała ją stara jabłoń, kryjówka szefa, wyjście z tunelu, a przede wszystkim stara rudera z dziurą w murze.

Z niecierpliwością zaczęłam czytać, by dowiedzieć się, co łączyło te tajemnicze miejsca, rozrzucone po warszawskim osiedlu. A przede wszystkim, kto będzie podążał ich tropem? Okazała się nimi dwójka jedenastolatków z psem, który miał nos bardzo czuły na przygodę.

   Świetne zgrane trio stale wpadające w tarapaty.

   Julka, która przez przypadek i zaniedbanie rodziców trafiła do zdziwaczałej ciotki, żyjącej w mieszkaniu pełnym książek i planów architektonicznych.

Olek mieszkający w tej samej kamienicy, który mógłby nazywać się Pan Kłopot. I zabawny pies Pulpet wierny swemu panu na dobre i na złe. Dzieciaki od razu  zauważyły niezwykły ruch wokół rudery, która, jak na niezamieszkany dom, miała sporo podejrzanych odwiedzających. Zwłaszcza w porze wieczorno-nocnej.

Na dodatek ciotka Julki została okradziona z wszystkich planów, które dla niej stanowiły bezcenną, rodzinną pamiątkę. Dla złodzieja – trop do odnalezienia skarbu zaznaczonego na jednej z  map tajemniczymi inicjałami. Chęć zadośćuczynienia ciotce za wyrządzoną stratę, do której przyczyniła się dziewczynka, ciekawość Olka nieprzepuszczającego żadnej okazji do działania i  niesforność Pulpeta, zaprowadziła całą trójkę,  dosłownie i w przenośni,  w głąb Przygody. Bogato ilustrowanej rysunkami.

   A za nimi – ja!

   Czwarta, niewidzialna towarzyszka zafascynowana obfitością zaskakujących wydarzeń, niespodziewanych zdarzeń, tajemniczych okoliczności, trudnych sytuacji, małych kłopotów rodzących duże problemy, mnożone i komplikowane przez dzieciaki z psem w zawrotnej prędkości. Był wątek sensacyjny oparty na faktach z historii Warszawy z Pablem Picassem i jego Syrenkami w roli głównej.

Był wątek psychologiczny odkrywający wewnętrzny świat jedenastolatki ponoszącej konsekwencje decyzji dorosłych, w którym dziewczynka powoli  odbudowuje zaufanie do najbliższych oraz uczy się trudnej sztuki przyjaźni z rówieśnikami i odpowiedzialności za własne postępowanie. Był wątek dydaktyczny uczący nie tylko dziejów miejsca zamieszkania poprzez mało znane fakty, ale i nieograniczonej możliwości odkrywania ich w każdym miejscu – za rogiem, na osiedlu, w następnej ulicy czy w niepozornie wyglądającej ruinie. Były też ważne drobiazgi wychowawcze, które sprytnie wplecione w fabułę, uczyły pożądanych postaw moralnych, a nawet prozdrowotnych.

   Powieść wyczerpuje w pełni bardzo dobrze przemyślaną i poprowadzoną fabułę współczesnej powieści przygodowej dla starszych dzieci w formule tak dobrze znanej mi z lat 70. i 80. XX wieku. Jest w niej tajemnica, jest humor, jest przyjaźń.

   Jest ZABAWA!

Tarapaty [Marta Karwowska, Katarzyna Rygiel]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Od 15 września można obejrzeć film powstały na bazie powieści.

poniedziałek, 15 sierpnia 2016
Jak cało i zdrowo przyszedłem na świat – Willy Breinholst

Jak cało i zdrowo przyszedłem na świat – Willy Breinholst
Przełożyła Maria Kaczorowska
Wydawnictwo Lekarskie PZWL , 2010 , 135 stron
Literatura duńska

Dzieci i ryby głosu nie mają!
Tak głosi znane powiedzenie. Autor postanowił udowodnić, że dzieci nawet w okresie prenatalnym ten głos posiadają. Udzielił go malutkiemu plemnikowi w drodze do macicy. Troszkę zagubionemu w przepychaniu się wśród sobie podobnych do nowego lokum, a potem zadziwionemu swoim zmieniającym się wyglądem i otaczającym go światem wewnętrznym i zewnętrznym. Rozbawia przy tym swoimi komentarzami wyrażającymi dezaprobatę, radość, zaskoczenie, przykrość lub subiektywną nielogiczność zdarzeń. Otaczający go świat, ten widoczny i ten słyszalny, pokazuje z dziecięcego punktu widzenia w sposób ciekawy, odmienny i ze sporą dawką humoru aż w 56 odsłonach.

Każda zawiera króciutki tekst z rysunkami ilustrującymi mimiką i językiem ciała dziecka jego tematykę.
Przygody maleństwa rozbawiają!
Ale pod tą uroczą i słodką oprawą przekazu z językiem dostosowanym do małego czytelnika, kryje się bardzo dużo faktów i informacji merytorycznych z zakresu medycyny i psychologii ciąży, które każde dziecko poznaje przy okazji przyjemnej zabawy. Dowiaduje się o drodze plemnika do macicy nazywanej „mieszkaniem do wynajęcia” na 9 miesięcy, o rozwoju organizmu dziecka w czasie ciąży, pierwszych odruchach, czynnościach i biciu serca, wpływie trybu życia mamy na ciążę, roli ojca w okresie oczekiwania, szkodliwych czynnikach na rozwój dziecka, lekarskich badaniach kontrolnych kobiety ciężarnej i przygotowaniach do porodu. Mając świadomość tych walorów i tendencję do angażowania we wszystko, co robię, książek, wykorzystałam kiedyś tę publikację jako uzupełnienie materiału zapoznającego jedenastolatków z budową i cyklem rozrodczym człowieka. Na czytanie fragmentów książeczki chciałam przeznaczyć pół godziny. Nie pozwoliły mi na to. Musiałam przeczytać wszystko!
I to jest najlepsza rekomendacja tej książki.
Dlatego zaskoczyła mnie nieznajomość tej klasycznej już pozycji u koleżanki realizującej podobne tematy. A przecież jej pierwsze wydanie ukazało się w 1981 roku,

by wraz z kolejnym wydaniem w 1989 roku otrzymać dużo ładniejszą grafikę.

To z tego wydania korzystałam. Najnowszemu wydaniu Wydawnictwo nadało formę prezentu w twardej oprawie, idealnego dla przyszłych mam, które mogą spersonalizować swój egzemplarz, wpisując imię swojego dziecka,

wszystkie dane noworodka,

uzupełnić drzewo genealogiczne,

a nawet wybrać imię z umieszczonego na końcu kalendarza imieninowego.

To również doskonała książeczka edukacyjna dla rodzeństwa oczekującego siostry lub brata, pomagająca nie tylko „zajrzeć” mamie do brzuszka, ale przede wszystkim poznać, zrozumieć i przeżyć razem z rodzicami najbardziej fantastyczny, najbardziej niewiarygodny i zadziwiający proces poczęcia i narodzin.
Autor nie poprzestał jedynie na tej pozycji. Książka doczekała się kontynuacji. W Polsce dotychczas ukazało się 9 tytułów opowiadających o dalszych perypetiach dziecka i jego rodziców.

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

FRAGMENT KSIĄŻKI

 Książeczkę można czytać, ale i posłuchać razem z dzieckiem.

niedziela, 27 marca 2016
Cholera i inne choroby – Łukasz Kaniewski , ilustracje Karolina Kotowska

Cholera i inne choroby – Łukasz Kaniewski , ilustracje Karolina Kotowska
Wydawnictwo Poradnia K , 2016 , 65 stron
Literatura polska

Będę czytać dzieciom książkę!
Od czasu do czasu ktoś mnie zauważa i prosi o przyjście do placówki opiekuńczej, wychowawczej lub kulturalnej i poczytanie dzieciom. Wybierałam już baśnie i były powieści przygodowe. Pomyślałam, że tym razem przyniosę ze sobą książkę popularnonaukową, ale napisaną z myślą o najmłodszym czytelniku. Wykorzystam dominującą cechę wieku dziecięcego – ciekawość i poczytam im o chorobach.
Brzmi poważnie!
Można nawet zacząć się zastanawiać, czy nie nazbyt poważnie? Zapewniam, że ani trochę! Książka jest napisana i narysowana z myślą właśnie o dzieciach w serii specjalnie dla nich przeznaczonej - Latawiec. Warto zapamiętać to logo. Szkoda że schowane w książce. Koniecznie umieściłabym je na okładce.

Duży format A4, w twardej oprawie i szytym trzonem książki dodatkowo gwarantuje długowieczność w dziecięcych łapkach. Teksty niewielkie objętościowo, zawierające najważniejsze informacje podane z lekkim humorem i odniesieniami do znanych dziecku sytuacji z otoczenia – nie znużą. Duże litery zachęcą te, które mają problemy z procesem czytania. Czytających im dorosłych z wadami wzroku ucieszą! Treść nie straszy, pomimo rzetelności i nieodpartego odruchu drapania się przy czytaniu o wszawicy. Raczej wskazuje na zachowania profilaktyczne, jak choroby się ustrzec czy zapobiec i co robić, gdy już się przydarzy. Autor pomyślał o tych najczęściej przytrafiających się dzieciom i młodzieży, jak próchnica, trądzik młodzieńczy, pasożyty czy alergia.

Nie zapomniał jednak i o tych pojawiających się w wieku dorosłym obserwowanych w rodzinie, jak nowotwór, zawał czy nadciśnienie. Zastanawiałam się, czy zasadnym było umieszczenie dżumy i cholery, bo współcześnie to raczej ciekawostki medyczne. W to miejsce koniecznie umieściłabym świerzb, żółtaczkę i świnkę. Ta ostatnia to typowa choroba wieku dziecięcego. Nie ma malucha, który by jej nie przeszedł.
Sam układ zawartości i oprawa graficzna aż prosi się o wspólne czytanie!
Każdy rozdzialik wielkimi literami zapowiada swoją główną bohaterkę-chorobę. Każdy rozpoczyna się krótkim, zabawnym, czasami motywującym do walki, tematycznie nawiązującym wierszykiem.

I każdy ilustrowany jest grafiką zainspirowaną treścią, ale i zachęcającą do nawiązań, rozszerzeń i uzupełnień – dla dorosłego i dalszych poszukiwań – dla dziecka.

Dodatkową zaletą są dwa, osobne rozdziały mówiące już nie o chorobach, ale o ich przyczynach – bakteriach i wirusach. Ostatni, profilaktyczny, tłumaczy bardzo żywo dyskutowane w mediach i w społeczeństwie zagadnienie szczepionek. To dobra okazja, by wytłumaczyć dzieciom ten spór. Podczas czytania ostatnich rozdziałów wpadłam na pomysł, aby przynieść ze sobą mikroskop i pokazać dzieciom preparaty z bakteriami. Może obudzę w kimś ducha badacza lub lekarza? Autor nie zapomniał również o bardzo, bardzo ważnej rzeczy, a którą ujął w dwóch zdaniach – Choroby nie są sprawiedliwe. Nie patrzą, czy człowiek jest dobry, czy zły, wszystkich gnębią równie chętnie. Warto to podkreślać przy każdym rozdziale, ponieważ nadal istnieją w świadomości społecznej „choroby wstydliwe”. Wszawica czy owsica nie wywołuje współczucia wśród dzieci, lecz chęć wyśmiania i poniżenia.
Dorośli również mogą się czegoś nowego przy okazji dowiedzieć.
Dla mnie szokiem była informacja, że przy leczeniu ciężkich przypadków depresji nadal stosuje się elektrowstrząsy. Byłam przekonana, że tę metodę, tak krytykowaną, dawno zarzucono. A tu niespodzianka! Do wykorzystania tej książki przekonała mnie również rekomendacja fachowca, mimo merytorycznego przygotowania autora, który specjalizuje się w tematyce naukowej, umieszczona na tylnej okładce.

Mam tylko jedną uwagę.
Przy następnym wydaniu tej książeczki, warto poprawić błąd pojęciowy nierozróżniający określeń – „nastolatki” i „nastolatkowie”, który zakradł się do tekstu o trądziku młodzieńczym. Tyle moich wrażeń.
Przede mną najbardziej wymagający czytelnik – dzieci!

Zdania pisane kursywą są cytatami pochodzącymi z książki.

Cholera i inne choroby [Łukasz Kaniewski]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

 
1 , 2
| < Luty 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28      
O autorze
Zakładki:
A autorką blogu jest Maria Akida
A czytam teraz
A planuję przeczytać
A polecam i patronuję
A rekomenduję własną publikację
A w lutym w księgarni
Adres e-mail i moje logo
Czytam czasopisma o książkach
Czytam e-book
Czytelnicze akcje i konkursy
Czytelnicze wyzwania
Geografia literatury przeczytanej
Katalog autorów i 1154 tytułów
Mój top czytanych w 2018
Nagrody literackie
Piszących podczytuję
Przeglądam blogi zaczytanych
Przeglądam portale książkowe
Przeglądam prasę
Słucham, jeśli nie czytam
Szablon stworzyła
Tutaj jestem
Wspieram i popieram
Wydawnictwa i księgarnie
Życie pozaksiążkowe
Tagi
Blogi